Jak moge odzyskac?

  • Autor wątku Autor wątku bazocha
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

bazocha

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2013
Odpowiedzi
2
Czy jest mozliwosc odzyskania pieniedzy (polowy oplat) za mieszkanie pod moim dachem? Stolowanie sie,opieranie itd.?Co mam zrobic w tej sytuacji?
Od sierpnia przebywal u mnie,tj.spal,jadl,kapal sie,ogladal tv,palil moj tyton,pil kilka kaw dziennie... chlopak,siostrzeniec mojej "przyjaciolki".
Prosilam,zeby dolozyl lub dal chociaz na swoje jedzenie i raz w miesiacu kupil tyton.Nie stac mnie na utrzymywanie faceta!Mowil,ze da ale zjadal z lodowki wszystko lacznie z jedzeniem mojego dziecka!
Oklamywal mnie tak okolo 5 miesiecy,i kiedy mialam juz tego dosyc,kupil mojemu synkowi klocki na swieta a mnie zabral na grzane wino. W sylwestra zakonczylam ten zwiazek i caly nowy Rok dostawalam sms'y,ze mam mu oddac pieniadze! Obliczyl 55 Euro!
Nie jestem mu nic winna,to on powinien mi oddac a nie dreczyc sms'ami!
Co mam zrobic i jak odzyskac pieniadze? Jest jakas prawna mozliwosc?
 
Przenoszę zatem do działu Niemcy.
 
Może najpierw o "dręczeniu sms-ami", a potem o zwrocie kosztów: Jeśli te jego sms-y osiągnęły taką ilość i częstotliwość, że stanowi to dla Ciebie poważne, depresyjne obciążenie psychiczne, to ten mężczyzna popełnia przestępstwo z § 238 niemieckiego kodeksu karnego (Strafgesetzbuch). Sciganie i karanie takiego zachowania i "dręczenia" zaczęło się w Niemczech na poważnie od 2007 roku. Możesz więc złożyć doniesienie na policję, że jesteś w ten sposób molestowana; język, w jakim się to odbywało, nie ma znaczenia.
Niestety, trudniejszym problemem, jest kwestia zwrotu kosztów, które poniosłaś "utrzymując" tego pana. Musiałabyś bowiem twierdzić i w razie potrzeby, tzn. w razie sądowego dochodzenia zwrotu tych kosztów, wykazać (udowodnić), że od początku było umówione, że ma on w tych kosztach partycypować, tzn. wykładać własne pieniądze na pokrycie tych kosztów. Wyobraź sobie, że pozwałaś go do sądu o zwrot tych kosztów, jakiejś konkretnej kwoty, to pierwszym pytaniem sędziego będzie: "Czy było jakieś konkretne porozumienie dotyczące dzielenia się tymi kosztami?" Innymi słowy, czy można przyjąć, że z Twojej strony było dla niego jasne i zrozumiałe, że korzystając z Twoich wydatków, musiał się liczyć z ich zwrotem. Jeśli wyszłoby przed sądem, że żadnego, porozumienia na początku nie było, nawet takiego domniemanego, to sprawa roszczenia zwrotu wygląda, niestety, bardzo źle. A to dlatego, że obowiązek tego pana do zwrotu poniesionych przez Ciebie kosztów musi wynikać z konkretnego, niekoniecznie spisanego na papierze, porozumienia. Jeśli takowego w ogóle nie było, i jeśli nie bądziesz nawet twierdzić, że coś takiego było, to nie przysługuje Ci zwrot tych kosztów od niego. Pozostała jeszcze jedna możliwość, a mianowicie, że zdecydowałaś się go utrzymywać i ponosiłaś te koszty nie uzgadniając z nim żadnego zwrotu, ponieważ on Ci coś obiecywał, czego od początku nie miał zamiaru dotrzymać lub w ogóle nie mógł obiektywnie dotrzymać. Takim przykładem jest np. oszukiwanie co do zamiaru zawarcia małżeństwa, a zamiar ten od początku był oszustwem, bo np. mężczyzna zataił, że jest żonaty. Wówczas obowiązek zwrotu poniesionych kosztów istnieje, ponieważ kobieta wprawdzie nie oczekiwała zwrotu poniesionych na mężczyznę kosztów, ale koszty te ponosiła pod wpływem kłamstwa i oszustwa, czyli czynu niedozwolonego. W zależności od tego, o jaką kwotę chodzi, podejmij rozsądną decyzję, czy dochodzić zwrotu tych kosztów na poważnie, czy też jak najszybciej przetrawić to i koszmar po prostu zapomnieć, bo szkoda nerwów i zgryzoty z powodu takiego anty-gentlemana.
 
Powrót
Góra