P
Przedsiębiorca
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2007
- Odpowiedzi
- 10
Przedstawiam ciekawą sprawę widzianą oczyma przedsiębiorcy.
Klient nabył produkt w tradycyjnym punkcie sprzedaży. Po pewnym czasie uległ uszkodzeniu, klient udał się do serwisu gdzie wadliwa część została wymieniona. Minęły dwa tygodnie, usterka się powtórzyła, więc klient znowu udał się do serwisu. Wadliwy element ponownie został wymieniony, ale….. inna część została uszkodzona przez serwis (zadrapanie).
Klient nie odebrał produktu (nie ma się co dziwić), i poprosił o przesłanie go do centralnego punktu serwisowego gwaranta aby wymienić zarysowany element. Gwarant przyznał rację klientowi, przesłał protokół serwisowy stwierdzający wadę i polecił udać się do punktu sprzedaży celem odbioru gotówki.
I teraz zaczyna się ciekawa zagadka….
Klient przychodzi do sklepu po odbiór gotówki…… bez paragonu! Nawet otwarcie przyznaje, że go zgubił i nie jest w stanie go donieść. Wobec czego nie otrzymał pieniędzy, mimo chęci wypłaty ze strony sprzedawcy.
Zdenerwowany klient, napisał skargę do centralnego punktu serwisowego, że nie może odebrać pieniędzy. W odpowiedzi otrzymał pismo, że musi przekazać punktowi sprzedaży dowód zakupu aby mógł otrzymać zwrot kaski. Jednak jeżeli go nie posiada, to nie otrzyma pieniędzy i koło się zamyka, dlatego też zaproponowali wymianę nieodpłatną zarysowanego elementu.
Tyle widziano klienta, aż do czasu….
Do sprzedawcy przychodzi nakaz zapłaty z sądu grodzkiego o wypłatę pieniążków!
Powstaje teraz pytanie: czy sprzedawca ma oszukać organy podatkowe i wypłacić zasądzoną kwotę???????? Jeżeli tak, to na jakiej podstawie ma dokonać zwrotu?????
Pozdrawiam,
Przedsiębiorca
Klient nabył produkt w tradycyjnym punkcie sprzedaży. Po pewnym czasie uległ uszkodzeniu, klient udał się do serwisu gdzie wadliwa część została wymieniona. Minęły dwa tygodnie, usterka się powtórzyła, więc klient znowu udał się do serwisu. Wadliwy element ponownie został wymieniony, ale….. inna część została uszkodzona przez serwis (zadrapanie).
Klient nie odebrał produktu (nie ma się co dziwić), i poprosił o przesłanie go do centralnego punktu serwisowego gwaranta aby wymienić zarysowany element. Gwarant przyznał rację klientowi, przesłał protokół serwisowy stwierdzający wadę i polecił udać się do punktu sprzedaży celem odbioru gotówki.
I teraz zaczyna się ciekawa zagadka….
Klient przychodzi do sklepu po odbiór gotówki…… bez paragonu! Nawet otwarcie przyznaje, że go zgubił i nie jest w stanie go donieść. Wobec czego nie otrzymał pieniędzy, mimo chęci wypłaty ze strony sprzedawcy.
Zdenerwowany klient, napisał skargę do centralnego punktu serwisowego, że nie może odebrać pieniędzy. W odpowiedzi otrzymał pismo, że musi przekazać punktowi sprzedaży dowód zakupu aby mógł otrzymać zwrot kaski. Jednak jeżeli go nie posiada, to nie otrzyma pieniędzy i koło się zamyka, dlatego też zaproponowali wymianę nieodpłatną zarysowanego elementu.
Tyle widziano klienta, aż do czasu….
Do sprzedawcy przychodzi nakaz zapłaty z sądu grodzkiego o wypłatę pieniążków!
Powstaje teraz pytanie: czy sprzedawca ma oszukać organy podatkowe i wypłacić zasądzoną kwotę???????? Jeżeli tak, to na jakiej podstawie ma dokonać zwrotu?????
Pozdrawiam,
Przedsiębiorca