Polskie prawo jest chore. Czasami odnoszę wrażenie ,że broni krętaczy i złodziei. U mnie sytuacja wygląda tak-"tatuś" mojej córki w styczniu 2015 strzelił focha i przestał płacić alimenty, zasądzone na kwotę 500zł miesięcznie. Był to jego jedyny wkład w "wychowanie córki", którą od wielu lat ma w dupie. Nie dokładał sie do wakacji, wyprawki szkolnej, ferii zimowych, sama musiałam zapłacić za leczenie ortodontyczne córki. Nie ma z nim zadnej rozmowy na ten temat, wyłącza telefon gdy dzwonię. Gdy przestał płacić po dwóch miesiącach skierowałam sprawę do komornika, który za wiele zrobić nie może, bo palant poszedł na bezrobocie bez prawa do zasiłku( zresztą komornika mam z małej miejscowości, w której tatuś mieszka i całkiem możliwe, że sie znają.Pani tam pracująca poinformowała mnie, że to ja moge byc ścigana za to ,że zawracam dłużnikowi głowę takimi "groszami"??!!!)Z funduszu pieniędzy tez nie dostanę bo przekraczam dochód, do którego o PARANOJO wlicza się alimenty za rok poprzedni. Mam z mojej pensji opłacić wynajete mieszkanie, rachunki , ciuchy , szkołe , wakacje-wszystko. Nieważne czy pójdę pod latarnie, czy tańczyć na rurze. A tatuś może mieć sweet life. O chore prawo polskie! Tatuś robi z każdego wariata, udając bezrobotnego-ma taki zawód,że może pracować na czarno w domu, albo w swojej mieścinie u "dobrego" szefa, a ja mam sie zadłużać w parabankach, bo nikomu nie chce sie ruszyć dupy ,żeby coś z tym zrobić. Dlatego w grupie siła. Może zbiorą się kobiety, które mają ten sam problem-pracują , wychowuja dzieci, robią dwa etaty i polskie prawo skazuje je na samotne zapewnienie dziecku normalnego życia, które tak się składa związane jest z finansami. Zbierzmy się, stwórzmy jakiś protest, zbuntujmy się przeciwko traktowaniu nas tak jak się traktuje. Jedna osoba niewiele zdoła, ale grupa juz tak.