Jak podważyć zeznania policjanta???

  • Autor wątku Autor wątku piotr2008
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

piotr2008

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2008
Odpowiedzi
6
Witam Wszystkich.
Dziś zatrzymała mnie policja za przejechanie na czerwonym świetle (tak twierdzi policja) natomiast ja wiem że tak nie było. Oczywiście nie przyjałem mandatu i skierowano wniosek do sądu grodzkiego.

Abstrachując od tego kto ma rację muszę jakoś podwazyć jego zdanie. Rozmawiałem sam na sam z policjantem więc nie ma dodatkowych swiadków (poza drugim ktory oczywiście go wesprze) przed sądem on bedzie twierdził że ja kłamię a ja że on nie ma racji.

Wiem że generalnie sprawa jest beznadziejna ale jestem zdeterminowany (nawet nie ze względu na kare pieniężną) ale ze względu na zasady - nie może policja wmawiać każdemu co chce bezkarnie (szczegolnie że policjant był bardzo agresywny i uspokoił się dopiero jak wyjąłem dyktafon i poprosiłem żeby jeszcze raz powtórzył to co wykrzyczał wcześniej )

Proszę podsuńcie mi jakieś pomysly jak można zakwestionować jego wiarygodność/zeznania - musi byc jakis sposób - wiem ze jestm niewinny.

Jestem gotowy na gehenne więc nie przerażą mnie żadne sposoby (muszą być jakieś sposoby obrony nawet przed policją)
 
Po pierwsze forum nie udziela porad jak uniknąć odpowiedzialności karnej.

Po drugie wykroczenie polegające na niezastosowaniu się do sygnalizacji świetlnej, polega nie tylko na przejechaniu na czerwonym świetle, ale także na żółtym - o czym niestety duża część kierowców nie chce pamiętać.

Jesli jednak chce się Pan bronić przed Sądem, to proszę odpowiedzieć na jedno pytanie: jaki interes miałby policjant, aby Cię fałszywie oskarżyć.
 
Niestety monitoringu nie ma.

Żeby była jasność: nie szukam sposobu żeby uniknąć odpowiedzialności ale żeby się bronić (czy się to komuś podoba czy nie mam do tego prawo). Stwierdzeniem że chce uniknąć odpowiedzialności od razu wskazuje mnie Pan jako winnego. Nie chcialem przytaczać szczegółów bo wg mnie nie o to na tym forum chodzi ale jeżeli rzuci to inne światło to może warto:

-wjechałem na skrzyzowaniu na zielonym, skrzyzowanie zakorkowało się i nie było mozliwości zjechania, dopiero kiedy swiatło zmieniło się na pomarańczowe można było opuścić skrzyzowanie na którym stałem na samym środku (sytuacja w zakorkowanych miastach normalna). Poza tym policja stała 100 m dalej i widziałem ich więc zrobiłem to z premedytacją (zgodnie z zasadami ruchu drogowego)
-oni twierdzili że nie zjechalem ze skrzyżowania tylko wjechałem na nie na czerwonym.
Stwierdzenie to dodatkowo jest o tyle absurdalne że byłem kilkaset metrów od swojego bloku i wiedziałem że oni zawsze tam stoją, poza tym widziałem ich więc musiałbym być chory psychicznie żeby zrobić to specjalnie.

A Pańskie pytanie jaki cel ma policjant w składaniu falszywych zeznań? Oni tez są ludźmi i działają często z nie do końca racjonalnych czy uczciwych powodów. Myślał że to będzie kolejny mandat (widocznie większość boi się powiedzieć nie) a poźniej nie mógł już sie wycofać. Jak już pisałem policjant stał się bardzo agresywny gdy podważylem jego zdanie (żałuję że nie nagrywałem jego słów od początku) i widziałem że nie na rękę jest mu sprawa w sądzie grodzkim (to on mnie namawiał kilka razy żebym zaplacil mandat zamiast sądu)- o czym to świadczy????

Rozumiem że miałem go przeprosić, podziekować i przyjąć karę nawet jezeli policjant nie ma racji, jest chamski, wyładowuje swoje frustracje na innych - NIESTETY NIE JA (policjant nie jest bogiem też podlega osądowi)
 
Jak nie masz świadków świadczących na Twoją korzyść, to sprawa jest przegrana. Trochę mógłby też pomóc monitoring. Jak było 2-ch policjantów a Ty jeden, to nie masz żadnych szans. Pozdrawiam.
 
zabrania się wjazdu na skrzyżowanie, jeśli nie masz możliwości jego opuszczenia więc sam siebie pogrążysz w sądzie w tym momencie.
 
Panie Piotrze...
1. Jeśli ktoś pyta się o możliwość podważenia zeznań policjantów, to chyba tylko i wyłącznie po to aby wygrać sprawę przed Sądem czyli doprowadzić do swojego uniewinnienia od zarzucanego mu czynu,
2. Proszę się zastanowić nad kwestią dlaczego akurat Pan został zatrzymany. Policjanci mają obowiązek reagowania na popełniane przestępstwa i wykroczenia - i najwyrażniej to zrobili. Policjantom nie płacą "procentu" od ilości czy wysokości wystawionych mandatów.
3. Skoro z premedytacją wjechał Pan na skrzyżowanie widząc, że nie ma Pan możliwości zjechania z tego skrzyżowania to naruszył Pan dyspozycję poniższego artykułu z Ustawy Prawo o ruchu drogowym:

Art. 25. 4. Kierującemu pojazdem zabrania się:
1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;
 
Można się podpierać tym przepisem ale akurat jest to kolokwialnie mówiąć "strzał we wlasne kolano" dla oskarżyciela bo jest on bardzo niejasny i można go różnie interpretować. Dlaczego, kilka przykładów poniżej:

1. Dopiero po wjechaniu na skrzyzowanie mamy wystarczającą widoczność, aby ocenić ruch pojazdów jadacych z naprzeciwka

2. Nawet jeśli pojazdy widać zza skrzyżowania, to często dojazd do
skrętu zajmuje tyle czasu, że wykonanie takiego manewru byłoby
niemożliwe (po dojechaniu okazałoby się, że samochody znów jadą).

3 Przy dużym ruchu sposób pokonywania takich
skrzyżowań, czyli czekanie na środku skrzyżowania, aż ci z przeciwka
zatrzymają się na czerwonym i zjazd w lewo ze skrzyżowania, zanim dla
przecznicy zapali się zielone, jest niezgodny z prawem.

4.Praktycznie oznacza to zakaz skrętu w lewo na skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną jeżeli "warunki ruchu" są takie że z przeciwka jadą jakieś samochody, ponieważ wjechac nie można bo oceniasz że uda ci się zjechać tylko na czerwonym (ciagły ruch z przeciwka uniemozliwia przejazd na zielonym)
Czyli powinno się zostać przed skrzyżowaniem , blokując ruch na tym
pasie na wiele godzin co też jest niezgodne z prawem.

Tak można rozwijać kolejne punkty pokazując różną interpretację tego przepisu, który zostawia nam wiele watpliwości. Stosujac ten przepis możemy udowodnic wine i jednej i drugiej stronie dlatego powinno się taki sprawy roztrzygac na korzyśc poszkodowanego.
 
Powrót
Góra