S
sir_mendez
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2012
- Odpowiedzi
- 18
Witam Wszystkich...
<<<Na wstępie - okoliczności>>>
Mam taki przypadek:
Znajomy chciał pokazać/nauczyć swoje dziecko wędkowania.
W zbiorniku pod kuratelą Polskiego Związku Wędkarskiego. Jest dużo takich zbiorników w kraju.
Po zarzuceniu wędki z kawałkiem chleba na haczyku doszło do kontroli osób uprawnionych do tego i próbą narzucenia mandatu za: brak czasowego zezwolenia na połów na zbiorniku będącym w "wykazie wód" PZW.
Według regulaminu online PZW - jego naruszenie (w tym brak wykupionego zezwolenia na połów) rodzi konsekwencje wynikające z "Ustawy o rybactwie śródlądowym".
<<< I tu sedno sprawy: >>>
<< Ustawa o rybactwie śródlądowym >>
Art. 7. [Amatorski połów ryb; karty wędkarskie i karty łowiectwa podwodnego]
1. ***Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką*** lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
(...)
^^^Jak rozumieć według polskiego prawa "pozyskanie ryby"?
Czy zarzucenie wędki z zamiarem wypuszczenia złapanej ryby to już pozyskiwanie ryby?
Czy złowienie ryby i jej wypuszczenie to jej pozyskiwanie?
Czy zarzucenie wędki z przynętą jeszcze bez nastąpienia brania można uznać za pozyskanie ryby, czyli już podstawę do nałożenia mandatu w tym momencie?
Jeśli na te wszystkie pytania odpowiedź brzmi NIE (a tak mi się wydaje), to tym samym nie wykonujemy "amatorskiego połowu ryb" w rozumieniu ustawy, nie podlegamy pod tę definicję i tym samym nie ma nikt prawa wymagać zezwolenia i być może nie ma potrzeby nawet posiadania "karty wędkarskiej"(?).
Może po prostu powinienem spytać czy gdzieś w Polsce zabawa z dzieckiem i wędką bez wiadra i podbieraka skończyła się w sądzie i z jakim finałem?
Kilka słów z doświadczenia w tej sprawie mile widziane. Może ktoś coś zasłyszał?
<<<Na wstępie - okoliczności>>>
Mam taki przypadek:
Znajomy chciał pokazać/nauczyć swoje dziecko wędkowania.
W zbiorniku pod kuratelą Polskiego Związku Wędkarskiego. Jest dużo takich zbiorników w kraju.
Po zarzuceniu wędki z kawałkiem chleba na haczyku doszło do kontroli osób uprawnionych do tego i próbą narzucenia mandatu za: brak czasowego zezwolenia na połów na zbiorniku będącym w "wykazie wód" PZW.
Według regulaminu online PZW - jego naruszenie (w tym brak wykupionego zezwolenia na połów) rodzi konsekwencje wynikające z "Ustawy o rybactwie śródlądowym".
<<< I tu sedno sprawy: >>>
<< Ustawa o rybactwie śródlądowym >>
Art. 7. [Amatorski połów ryb; karty wędkarskie i karty łowiectwa podwodnego]
1. ***Za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ryb wędką*** lub kuszą, przy czym dopuszcza się, w miejscu i w czasie prowadzenia połowu ryb wędką, pozyskiwanie ryb na przynętę przy użyciu podrywki wędkarskiej.
(...)
^^^Jak rozumieć według polskiego prawa "pozyskanie ryby"?
Czy zarzucenie wędki z zamiarem wypuszczenia złapanej ryby to już pozyskiwanie ryby?
Czy złowienie ryby i jej wypuszczenie to jej pozyskiwanie?
Czy zarzucenie wędki z przynętą jeszcze bez nastąpienia brania można uznać za pozyskanie ryby, czyli już podstawę do nałożenia mandatu w tym momencie?
Jeśli na te wszystkie pytania odpowiedź brzmi NIE (a tak mi się wydaje), to tym samym nie wykonujemy "amatorskiego połowu ryb" w rozumieniu ustawy, nie podlegamy pod tę definicję i tym samym nie ma nikt prawa wymagać zezwolenia i być może nie ma potrzeby nawet posiadania "karty wędkarskiej"(?).
Może po prostu powinienem spytać czy gdzieś w Polsce zabawa z dzieckiem i wędką bez wiadra i podbieraka skończyła się w sądzie i z jakim finałem?
Kilka słów z doświadczenia w tej sprawie mile widziane. Może ktoś coś zasłyszał?