jak sie bronic?

  • Autor wątku Autor wątku idiom
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
I

idiom

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2007
Odpowiedzi
17
Witam. Mieszkamy w wynajetym domu 4 lata, umowa jest na 10. Wlasciciel wniosl sparwe o eksmisje, chyba go ktos przekonal, ze nie ma szans, bo nie ma. Jestesmy baaaaaaardzo doroslymi ludzmi, nie ma zadnych zadluzen ani w czynszu, ani w oplatach. Po pierwszej sprawie i zlozeniu wnioskow dowodowych zona wlasciciela terroryzuje nas psychicznie, grozi odlaczeniem gazu i energii, uzywa wobec mnie wulgarnych slow, zarzuca oskarzeniami o czyny, ktore nigdy nie mialy miejsca, wprowadza na teren posesji <pokoj wylaczony z umowy najmu ze wskazaniem uzytkownika, niestety tylko umowa slowna> nieznane nam osoby, ktore przebywaja kilka dni. Korzystaja z pradu i wody, bo sa podliczniki, ale nie reguluja za nic oplat, ostatnio nieznany nam mlody czlowiek doskoczyl do meza z rekoma i tylko dzieki mojej interwencji nie doszlo do pobicia meza. Wezwana policja po wylegitymowaniu mlodej pary stwierdza jedynie, ze to <corka wlasciciela domu, nie wymieniajac jej nazwiska ani nazwiska towarzyszacego jej mlodego chlopaka, pouczajac mnie, ze mam obowiazek wpuscic na teren posesji, kto powie, ze przyslal go wlasciciel. Wyraznie wyczuwam w zachowaniu policji tendencyjnosc, maz jest Niemcem, a w Polsce nie lubi sie Niemcow.
 
sorry, zapomnialam dodac, zona wlasciciela na sprawie o eksmisje sklada pod przysiega falszywe zeznania. Zona wlasciciela swoim zachowaniem chce doprowadzic, bysmy opuscili dom przed terminem wygasniecia umowy, wszystko na to wskazuje. My ponieslismy bardzo duze naklady finansowe, uzgodnione z wlascicielem pisemnie. Chelpi sie do nieznajomych nam osob sprawa o eksmisje. Jedynym swiadkiem jest moja corka, maz nie wlada jezykiem polskim, policja nawet sie nie pofatygowala zadac mu jakiegokolwiek pytania, chociaz to on zostal napadniety. Czy mamy szanse na <zakaz zblizania sie>? jak uwolnic sie od psychicznego terroru?
 
W polskim systemie prawnym nie ma czegoś takiego jak "zakaz zbliżania się". Prokurator (lub sędzia) może orzec jako środek zapobiegawczy nakaz wobec podejrzanego do powstrzymania się od określonego zachowania się. Nakaz ten mógłby zostać orzeczony tylko gdyby doszlo do sprawy karnej, w której material dowodowy pozwoliłby na przedstawienie sprawcy zarzutów. Zaznaczayć nalezy przy tym, że zakaz ten mógłby obowiązywać wyłącznie wobec podejrzanego, a nie wszystkich osób z którymi mają Państwo "na pieńku".Dodam tez, iż tego typu środek zapobiegawczy nie jest stosowany powszechnie - to są naprawdę pojedycze przypadki.
Problem polega na tym, iz osobiście na podstawie Pani opisu nie widzę, aby zostało popelnione jakiekolwiek przestępstwo ścigane z urzędu lub chocby na wniosek pokrzywdzonego.

Nie bardzo rozumiem na czym miala by polegać tendencyjność policjantów - że nie podali Pani nazwiska chłopaka towarzyszącego córce właścicieli - zrobili to jak najbardziej prawidlowo - prosze zauwazyc, iż policjantów obowiązuje Ustawa o ochronie danych osobowych. Czlowiek ten został wylegitymowany, i jego tożsamość jest policjantom znana. Również zarzut że nie porozmawiali z Pani mężem jest śmieszny - byla Pani na miejscu, i rozmawiala z policjantami. Jak mieli z nim na miejscu porozmawiać, skoro Pani mąż nie zna polskiego? Na migi?


PS. Proszę nie pisać jednego postu pod drugim, tylko używać opcji "zmień".
 
bardzo dziekuje za wyczerpujace informacje
 
Powrót
Góra