jak to jest z tym art.57 UoPAi PP?

  • Autor wątku Autor wątku autorka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

autorka

Użytkownik
Dołączył
07.2008
Odpowiedzi
98
Art.57 mówi ,iż jeżeli nabywca praw autorskich, który zobowiązał sę do rozpowszechniania utworu, nie przystąpi do jego rozpowszechniania najpóźniej w terminie 2 lat od przyjęcia utworu, twórca może:
ust.1. odstąpić od umowy lub ją wypowiedzieć i domagać się naprawienia szkody po bezskutecznym upływie dodatkowego terminu, nie krótszego niż 6 miesięcy
ust.2. zamiast naprawienia szkody domagać się podwójnego wynagrodzenia w stosunku do określonego w umowie wówczas gdy licencja była wyłączna i wówczas gdy utwór nie został udostępniony publiczności na skutek okoliczności za które odpowiedzialność ponosi nabywca praw.

Moje pytania są takie:
a) Czy w przypadku skorzystania z ust.2 twórca aby domagać się podwójnego wynagrodzenia także musi wyznaczyć dodatkowy termin i dopiero po upływie min. 6 miesięcy może domagać się zapłaty?
b) Co to w ogóle oznacza dodatkowy termin, czy jest to dodatkowy termin na rozpowszechnienie utworu i czy można go wyznaczyć ustnie?
c) czy ustawa określa dokładnie kiedy ostatecznie twórca może skorzystać z uprawnień z tego art, tzn, kiedy najpóźniej musi zwrócić się do zobowiązanego z wezwaniem do wydania i tym samym wyznaczyć mu dodatkowy termin min.6 miesięcy, czy twórca może zgłosić się np. po 3 latach?

d) i najważniejsze - Z uprawnień wynikających z art.57 twórca może skorzystać dopiero po upływie terminu umownego na rozpowszechnianie, a gdy taki termin nie został zapisany w umowie, dopiero po upływie 2 lat od przyjęcia dzieła. Potem musi upłynąć jeszcze dodatkowy termin, nie krótszy niż 6 miesięcy - ok. ale proszę zwrócić uwagę na to, iż w tym czasie może wystąpić sytuacja, iż wygasła już zawarta umowa pomiędzy twórcą a zobowiązanym do rozpowszechniania, gdyż umowa była np. zawarta tylko na 2 lata?
A co w sytuacji gdy rozpowszechnianie utworu miało nastąpić np. w książce będącej zbiorem kilku utworów ( teksty, ilustracje) i umowy były także z innymi jej współtwórcami, i też tylko na 2 lata, więc po upływie 2 lat i dodatkowych 6 miesięcy wydawca faktycznie nie ma już żadnych praw także do utworów innych współtwórców i tym samym książki nie może wydać. Musiał by na nowo uzyskać prawa autorskie?
To wszystko jest dla mnie niejasne i nielogiczne, może ktoś mi to wytłumaczy?
 
czy nikt mi nie odpowie?
 
Witam,

to co mogę poradzić (nie tylko dla tego przypadku):

1. UMOWA / LICENCJA / ANEKS / etc zawsze w formie pisemnej, najlepiej podpisanej osobiście (czyli jednocześnie w obecności obu ze stron) przez obie ze stron.
Trzeba zawsze pamiętać, że każda umowa ważna jest dwu momentach: jak się ją podpisuje (to oczywiste...), i jak się coś niedobrego dzieje. Wtedy, jeśli mamy papier i dobre na nim zapisy, mamy spokojniejszy sen...

2. Wysyłanie ważnych dokumentów (czyli np. wezwania do rozpowszechniania utworu w "dodatkowym czasie") zawsze listem poleconym z potwierdzeniem odbioru. Dwukrotne wysłanie = doręczeniu (nawet jeśli adresat nie odebrał żadnej przesyłki). Co prawda można też zwykłym listem poleconym, faksem lub e-mailem, ale to już nie to samo.

3. w Pani konkretnej sprawie sugerowałbym od razu wizytę u prawnika od praw autorskich. W takich sprawach istotne są warunki umowy bądź licencji, która Pani podpisała.
 
dzięki serdeczne za opinię. Chodzi mi jednak o samą istotę tego przepisu i sytuacje prawną jaka z niego wynika, a jest to moim zdaniem sprzeczność prawna.

otóż w sytuacji gdy wydawca nie wydał w ogóle dzieła pomimo tego, iż był do tego zobowiązany umową, dodatkowo stanowi o tym też prawo autorskie w/w art.57 to twórca ma pewne uprawnienia wynikające z w/w art 57, z których twórca może skorzystać: ust.1,2.

Mnie chodzi o ust.2 art.57 który mówi iż twórca zamiast naprawienia szkody może domagać się podwójnego wynagrodzenia w stosunku do określonego w umowie wówczas gdy licencja była wyłączna i wówczas gdy utwór nie został udostępniony publiczności na skutek okoliczności za które odpowiedzialność ponosi nabywca praw.

Proszę odpowiedzieć, czy w przypadku skorzystania z ust.2 twórca - aby domagać się podwójnego wynagrodzenia- także musi wyznaczyć dodatkowy termin i dopiero po upływie min. 6 miesięcy może domagać się zapłaty tak jak to stoi napisane w ust.1 w/w art.57 czy też w przypadku ust.2 taki dodatkowy termin nie obowiązuje? A jeśli tak to czy prawo autorskie precyzuje kiedy najpóźniej twórca może wyznaczyć ten dodatkowy 6 miesięczny termin?
 
Witam,
ale się Pani uparła na ten Art. 57. ;)

Dla mnie punkt 2. Art.57 stanowi rozszerzenie punktu 1. Proszę zwrócić uwagę, że ustawa w p.2 mówi, że w szczególnej, określonej sytuacji może Pani dochodzić podwójnego wynagrodzenia ZAMIAST naprawienia szkody. A więc wynikałoby mi z tego, że procedura byłaby następująca:
1.Wyznaczenie i odczekanie dodatkowego terminu realizacji warunków umowy
2.Wypowiedzenie (odstąpienie od) umowy
3.Odczekanie okresu wypowiedzenia umowy (wpisany w umowie)
4.Wystąpienie o podwójne wynagrodzenie
5.Polubowne zakończenie sprawy albo sąd...
A gdzie tu jest „sprzeczność prawna”?

Co do przedawnienia. Nie wiem, czy w ogóle to słowo jest odpowiednie w tym miejscu.
Tak jak pisałem poprzednio, cała sytuacja regulowana jest Pani umową. A umowa, od momentu jej podpisania, jest ważna i mówiąc potocznie 'działa', aż do momentu wygaśnięcia:
1.w przypadku umowy terminowej po upłynięciu określonego terminu zapisanego w niej
2.w przypadku umowy bezterminowej po wypowiedzeniu jej przez jedną ze stron albo po wypełnieniu warunków umowy
Proszę zwrócić uwagę, że Art. 57 tak naprawdę mówi o wypowiedzeniu umowy, a potem dopiero o ewentualnym odszkodowaniu. Czyli odnośnie 'przedawnienia' wszystko zależy, co ma Pani zapisane w swojej umowie i trzeba to rozpatrywać indywidualnie. Dodatkowo, jeśli podpisywała Pani umowę opracowaną przez wydawnictwo, to jest duża szansa, że zabezpieczyli oni w niej w najlepszy sposób swoje interesy kosztem Pani. Raczej nie obędzie się bez wizyty u prawnika.
 
ponownie dziękuję za cierpliwość i zainteresowanie tym tematem. Nie wiem czy jest Pan prawnikiem?

Sprawa w realu wygląda tak: umowa:
- twórca zobowiązuje się wykonać i przekazać dzieło w terminie do dnia ...
- twórca przenosi na nabywcę prawa autorskie do w/w dzieła na zasadach wyłączności na okres 2 lat od chwili dostarczenia dzieła.
- wydawca zobowiązuje się do wydania dzieła w terminie 24 miesięcy od daty przyjęcia dzieła
- wydawca wypłaci twórcy 500 zł zaliczki w dniu przyjęcia dzieła, pozostałe wynagrodzenie płatne procentowo od ceny zbytu sprzedanych książek płatne w rozliczeniu comiesięcznym.

dzieło po połowie wykonałam wspólnie z współautorką- ona miała taką samą umowę jak ja, dostarczyłam w terminie, w dniu przyjęcia dzieła otrzymałam zaliczkę, współautorka także. Wszystko do tej pory było zgodnie z umową. Następnie powiedziano nam, ią na razie wydawca się wstrzymuje z wydaniem tej książki gdyż jeszcze sprawdza rynek zbytu.

Mijały miesiące i kiedy pytałam co z tym wydaniem kazano nam cierpliwie czekać. Po upływie 2 lat zwróciłam się ustnie w imieniu swoim i współautorki o odpowiedź czy dzieło to w końcu zostanie wydane wtedy wydawca stwierdził, iż tej książki nie wydał, bo podobne książki z tej serii źle się sprzedawały i wydawca nie chciał generować swoich strat tym wydaniem. Jednak nie wydanie książki spowodowało, iż w istocie my autorki nie otrzymałyśmy poza skromna zaliczką żadnego wynagrodzenia, bo wynagrodzenie miało być tantiemowe od sprzedanych egzemplarzy. Wydawca nie zapłacił nam więc za wykonaną pracę. Tak więc po upływie terminu na wydanie dzieła - ustnie w rozmowie z wydawcą zaproponowałam, iż można by było nasze dzieło wydać w innej książce - byle tylko dzieło zostało wreszcie wydane i abyśmy miały zapłatę tantiemową.

Dla mnie jest to jednoznaczne z tym, iż zwróciłam się tym samym o wydanie dzieła i to po upływie terminu i tym samym dałam wydawcy dodatkowy czas na wydanie. Wydawca wówczas stwierdził, iż zastanowi się nad naszą propozycją wydania dzieła w innej książce i kazał czekać na decyzję.

Znowu więc czekałyśmy na decyzję i działanie wydawcy. Po upływie roku gdy nic w sprawie się nie działo tym razem pisemnie wystąpiłam do wydawcy z wezwaniem o wydanie naszego dzieła w trybie natychmiastowym albo o zapłatę nam wynagrodzenia za pracę ale wydawca do dnia dzisiejszego nic nam nie zapłacił i dzieła nie wydał.

pytam czy moje działanie w tej sprawie było zgodne z tym art.57? Ustawa nie przewiduje w jakiej formie ma nastąpić wezwanie do wydania dzieła czy ustnie czy pisemnie ani kiedy ostatecznie twórca może najpóźniej z takim wezwaniem wystąpić.
 
Witam,

powiem to co zwykle - za mało szczegółów, żeby powiedzieć jednoznacznie tak lub nie. Nie powiem, że widzę ciemność, ale raczej coś jakby szarość...

Wyjaśnienie na privie.

Czy ten wątek wiąże się z Pani wcześniejszym, o nieautoryzowanym użyciu i niewymienieniu Pani jako autora?
 
ten wątek nie wiąże się z tamtym, jest to inna odrębna historia i powiem, iż w moim przekonaniu jako twórca postąpiłam poprawnie, gdyż w sytuacji niewydania książki najpierw - zaraz po upływie terminu na wydanie - zwróciłam się o wydanie dzieła tyle, że ustnie- ale mam na to potwierdzenie wydawcy w korespondencji - tym samym odczekałam min pół roku gdyż wydawca znowu mnie zwodził - następnie tym razem już pisemnie wezwałam do wydania dzieła w trybie natychmiastowym - lub do zapłaty wynagrodzenia gdyż do tej pory za to dzieło otrzymałam jedynie skromną zaliczkę , bo zapłata miała być tantiemowo od sprzedaży - potem minęło znowu min. pół roku i sprawę skierowałam do sadu o odszkodowanie- powołując się na ten art. 57. żądam dwukrotności wynagrodzenia ale w związku z tym, iż wynagrodzenie nie było określone w umowie co do wielkości, bo zapłata miała być tantiemowa uzależniona od sprzedaży, to naliczyłam wynagrodzenie w/g obowiązujących stawek rynkowych i takie jakie ja otrzymuje jako autor.
Poza tym zauważam, iz wydawca naruszył też moje autorskie prawa osobiste gdyż dzieło nie zostało udostępnione publicznie co uszczupliło moje osiągnięcia zawodowe, gdyz ja po to dzieło to wykonałam żeby ukazało się na rynku.
Może ktoś ma inne uwagi do mojej sprawy i sensowne wyjaśnienia i podpowiedzi czy myślę słusznie?
 
Powrót
Góra