M
Marian_P
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2016
- Odpowiedzi
- 4
Witam. Założyłem konto, ponieważ mam pewien problem, niestety przeglądajac inne tematy nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi.
Chodzi o "Kartę Profilaktycznego Badania Ucznia Kończącego Szkołę Ponadgimnazjalną", zwaną potocznie 'bilansem'.
Gdzieś okolo lutego pielęgniarka szkolna przeprowadziła nieszczegółowe badania a następnie rozdała wszystkim takie oto karty, które nastepnie nalezalo zaniesć do lekarza rodzinnnego i po wypełnieniu przez niego, oddać pielęgniarce w szkole. Dodam, że po rozdaniu tychże karteczek pani zawiadomiła, że kto bilansu nie odda, nie otrzyma świadectwa. Przyznam, że bardzo mnie to rozśmieszyło i postanowiłem, że tego nie zrobię. Wydawało mi się, że szkoła nie ma prawa zatrzymać swiadectwa, i z tego co wyczytałem tutaj na forum, miałem rację.
Tutaj pojawia się moje pytanie, jak wygląda sprawa z tym bilansem? Wiem, że wydanie przez szkołę świadectwa nie jest uwarunkowane zadnymi wewnątrzszkolnymi papierkami i sprawami, ale czy bilans ten jest obowiązkowy, i czy, tak czy siak, będę musiał go oddać? Czy są gdzieś zawarte informacje na ten temat? Prawdę mówiąc już go gdzieś zapodziałem, wiem jednak, że pani pielęgniarka narobiła na nim masę błędów, jak waga czy wzrost, nie tylko u mnie zresztą - i nie byly to różnice minimalne.
Warto odnotować - szkoła nie wydała mi świadectwa, które powinienem otrzymać w zeszły piątek. Rozmawiałem z Panią Dyrektor i powiedziała, że nie odda mi go, póki ja nie oddam bilansu pani pielegniarce. Kiedy powiedziałem ze zgloszę sprawę do kuratorium, odparla ze przyjadą i wyjaśni im sytuację, a swiadectwa i tak nie otrzymam, ponieważ szkoła postępuje zgodnie z literą prawa. Kazała przynieś bilans na czwartek przed maturą, wtedy też odda mi świadectwo.
Prawdę mówiąc, już nie wiem co o tym myśleć. Nie wiem, czy jeśli zgłoszę te sprawę, to szkoła w taki sam sposób może domagać się bilansu? Jeśli chodzi o książki czy opłaty, to sprawa wydaje się jasna i klarowna, natomiast z tym papierkiem nie potrafię znaleźć kluczowych informacji. Oczywiście mogę to bez problemu załatwić idąc na bilans i dostarczając go szkole, ale po pierwsze - zdenerwował mnie 'szantaż' pielęgniarki, która ma w sprawie mojego świadectwa najmniej do powiedzenia. Po drugie, za 2 dni matura i naprawdę nie mam zamiaru marnować tych dwóch ostatnich dni za gonienie po lekarzach, które kilka godzin cennego czasu będzie mnie kosztować, a nie musi być wcale obowiązkowe i które już naprawdę niewiele może wnieść, szkołę przecież skończyłem. No i po trzecie, najbardziej nieodpowiednie w całej sytuacji wydaje mi się postępowanie szkoły, która świadectwo powinna mi wydać mimo wszystko.
Chodzi o "Kartę Profilaktycznego Badania Ucznia Kończącego Szkołę Ponadgimnazjalną", zwaną potocznie 'bilansem'.
Gdzieś okolo lutego pielęgniarka szkolna przeprowadziła nieszczegółowe badania a następnie rozdała wszystkim takie oto karty, które nastepnie nalezalo zaniesć do lekarza rodzinnnego i po wypełnieniu przez niego, oddać pielęgniarce w szkole. Dodam, że po rozdaniu tychże karteczek pani zawiadomiła, że kto bilansu nie odda, nie otrzyma świadectwa. Przyznam, że bardzo mnie to rozśmieszyło i postanowiłem, że tego nie zrobię. Wydawało mi się, że szkoła nie ma prawa zatrzymać swiadectwa, i z tego co wyczytałem tutaj na forum, miałem rację.
Tutaj pojawia się moje pytanie, jak wygląda sprawa z tym bilansem? Wiem, że wydanie przez szkołę świadectwa nie jest uwarunkowane zadnymi wewnątrzszkolnymi papierkami i sprawami, ale czy bilans ten jest obowiązkowy, i czy, tak czy siak, będę musiał go oddać? Czy są gdzieś zawarte informacje na ten temat? Prawdę mówiąc już go gdzieś zapodziałem, wiem jednak, że pani pielęgniarka narobiła na nim masę błędów, jak waga czy wzrost, nie tylko u mnie zresztą - i nie byly to różnice minimalne.
Warto odnotować - szkoła nie wydała mi świadectwa, które powinienem otrzymać w zeszły piątek. Rozmawiałem z Panią Dyrektor i powiedziała, że nie odda mi go, póki ja nie oddam bilansu pani pielegniarce. Kiedy powiedziałem ze zgloszę sprawę do kuratorium, odparla ze przyjadą i wyjaśni im sytuację, a swiadectwa i tak nie otrzymam, ponieważ szkoła postępuje zgodnie z literą prawa. Kazała przynieś bilans na czwartek przed maturą, wtedy też odda mi świadectwo.
Prawdę mówiąc, już nie wiem co o tym myśleć. Nie wiem, czy jeśli zgłoszę te sprawę, to szkoła w taki sam sposób może domagać się bilansu? Jeśli chodzi o książki czy opłaty, to sprawa wydaje się jasna i klarowna, natomiast z tym papierkiem nie potrafię znaleźć kluczowych informacji. Oczywiście mogę to bez problemu załatwić idąc na bilans i dostarczając go szkole, ale po pierwsze - zdenerwował mnie 'szantaż' pielęgniarki, która ma w sprawie mojego świadectwa najmniej do powiedzenia. Po drugie, za 2 dni matura i naprawdę nie mam zamiaru marnować tych dwóch ostatnich dni za gonienie po lekarzach, które kilka godzin cennego czasu będzie mnie kosztować, a nie musi być wcale obowiązkowe i które już naprawdę niewiele może wnieść, szkołę przecież skończyłem. No i po trzecie, najbardziej nieodpowiednie w całej sytuacji wydaje mi się postępowanie szkoły, która świadectwo powinna mi wydać mimo wszystko.