Jak to w końcu jest z tymi pomówieniami o nadużycia seksualne?

  • Autor wątku Autor wątku vonm
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
V

vonm

Użytkownik
Dołączył
08.2014
Odpowiedzi
176
Przerobiłem krótki związek z niestabilną emocjonalnie kobietą, z którą chcieliśmy czekać do ślubu - zerwała za poleceniem koleżanki w trzy dni po tym, jak nazwała mnie ideałem. I zastanawiam się co by było, gdyby do zbliżenia pomiędzy nami doszło, a ona po nim pobiegłaby na policję. Może schizuję trochę, ale chciałbym wiedzieć jak to wygląda. Wprawdzie odbycie stosunku seksualnego jest z mojej strony jednoznaczne z wejściem w związek -wewnętrzne zasady moralne stanowczo zabraniają mi zaliczania, a to właśnie ono najczęściej jest przyczyną, że kobieta z zemsty zgłasza, że jednak seksu nie chciała.
 
Policja przesłuchałaby świadków na tę okoliczność, jeśli to byłoby u ciebie w mieszkaniu to pewnie rozpytanie sąsiadów, obdukcja i wiele innych czynności - długo by pisać. Najlepiej w takim momencie szukać świadków, którzy potwierdzą wasze relacje (o ile ona nie jest małoletnia), bo jeśli jest to raczej areszt tymczasowy do sprawy jest pewny.
 
Ale czy obdukcja jest rutynową czynnością, czy można aresztować tylko na podstawie śladów (dobrowolnego) stosunku? Chodzi mi o to, jak sytuacja wygląda w praktyce (nie na papierku), bo jeden z moich znajomych prawników mi mówił, że właściwie po każdym stosunku - nawet gdy nie ma śladów przymuszania - można kogoś przymknąć.
 
Ostatnia edycja:
vonm napisał:
właściwie po każdym stosunku - nawet gdy nie ma śladów przymuszania - można kogoś przymknąć.
Bo tak jest, ślady biologiczne + obdukcja i równie ważne obciążające zeznanie to bardzo mocny materiał dowodowy ale...

Zauważ że potem osoba pokrzywdzona będzie przesłuchiwana i jeśli będzie robić to doświadczona osoba to na tym etapie już wyjdzie kłamstwo, jeśli nie to następnie będzie sporządzona opinia i jeśli jasno wyjdzie że to pokrzywdzona ma skłonności do kłamstw/ jej wypowiedzi są niespójne/ ma skłonności do ubarwiania rzeczywistości itd. to raczej sprawa upadnie. W zależności od powodu umorzenia postępowania, można zacząć drugą sprawę, np. złożyć zawiadomienie o fałszywym oskarżeniu a potem sprawa cywilna.
 
I tu mnie to zastanawia, w jaki sposób można udowodnić niewinność. Był dobrowolny seks? Był. I po wszystkim można oskarżyć o gwałt. Czy w ogóle ginekolog jest w stanie odróżnić ślady seksu dobrowolnego od gwałtu?

Chodzi mi o sytuację gdy jest w pełni dobrowolny seks, są jego ślady, a kobieta po fakcie (bo na przykład nie została zaspokojona w sposób taki, jakiego oczekiwała, albo ją rzucił, po tym jak go zdradziła) idzie na policję z oskarżeniem.

Zresztą nie jestem w stanie pojąć, jak może wyglądać owa "niespójność zeznań". Po prostu mówi, że nie chciała; to nie jest sytuacja gdzie śledczy podchodzi podejrzanego na zasadzie z ciekawością słucham kłamstw i znam prawdę.
 
Ostatnia edycja:
vonm napisał:
Zresztą nie jestem w stanie pojąć, jak może wyglądać owa "niespójność zeznań".
Biegły psycholog bez problemu to wykryje. Sędzia też jest zazwyczaj doświadczonym psychologiem, może nie z zawodu ale doświadczenie bez problemu pozwala rozpoznać kłamstwo od prawdy. To nie jest takie proste oskarżyć kogoś o tak poważne przestępstwo.
 
Z praktyki ci powiem, że na tego typu skargi przychodzi wiele "zgwałconych" kobiet. Jakieś 90% jesteś w stanie wyłapać, że to kłamczucha. Ale jest te 10% które doskonale udają, płaczą na zawołanie, godzinami opowiadają o tym strasznym zwyrodnialcu od którego latami ciągnęły kasę, a jak przestał dawać to zaczęły się gwałty. Do tego ławnicy i sędzia kobieta i jest problem. Pamiętam kiedyś gościa, którego zgwałciły trzy kobiety. Przyszedł, złożył zawiadomienie. Oczywiście śmichy chichy, człowiek poniżony do granic godności stał się przedmiotem żartów na komendzie. Mimo, że były mocne dowody, ani TA, ani nawet dozoru dla pań. Potem po dwa lata w zawieszeniu. Sprawiedliwość.
 
MarekKarnista napisał:
Biegły psycholog bez problemu to wykryje. Sędzia też jest zazwyczaj doświadczonym psychologiem, może nie z zawodu ale doświadczenie bez problemu pozwala rozpoznać kłamstwo od prawdy. To nie jest takie proste oskarżyć kogoś o tak poważne przestępstwo.

bzdury piszesz
psychologowie z automatu dają wiarę kobiecie, musi ona nieźle kręcić albo mówić naprawdę skąpo (2 zdania na całe przesłuchanie)
W mojej sprawie (podobnej) dali wiarę 14-latce, chociaż opowiadała kompletne bzdury i niespójne ze sobą fakty. Co mówiła było sprzeczne z zeznaniami świadków (choćby mieli jej uwierzyć).

Ten dowód w postaci opinii psychologicznej już dawno powinien zniknąć z powierzchni tej ziemi. Szczególnie w dobie internetu i wszechogólnego dostępu do wiedzy.
 
pistollo napisał:
Mimo, że były mocne dowody, ani TA, ani nawet dozoru dla pań. Potem po dwa lata w zawieszeniu. Sprawiedliwość.
Odosobniony przypadek, na pewno nie rutyna w sprawach w których pokrzywdzonym jest mężczyzna.
Antyspołeczny napisał:
psychologowie z automatu dają wiarę kobiecie, musi ona nieźle kręcić albo mówić naprawdę skąpo (2 zdania na całe przesłuchanie)
Nie wiem czy wierzysz w to co piszesz, ale jeśli w twoim przypadku tak było to zawsze jest II instancja.
 
Dla mnie sprawa jest oczywista. Pomówienie o gwałt jest podwójną krzywdą - dla niewinnej osoby i dla prawdziwej gwałtu ofiary. Dlatego powinno być tępione wszelkimi dostępnymi środkami prawnymi. Feministki tak samo bronią ofiar przemocy seksualnej, jak codzienny alarm próbny chroni ludność przed nalotami.

Zasada jest prosta. Prawdziwych gwałcicieli - karać jak najsurowiej. Panienkom pomawiającym o ten obrzydliwy czyn - zostawiać jedynie słupki graniczne.
 
MarekKarnista napisał:
Nie wiem czy wierzysz w to co piszesz, ale jeśli w twoim przypadku tak było to zawsze jest II instancja.

Być może nie będzie drugiej instacji.
Ale druga instancja nie jest biegłbym psychologiem by oceniać, czy zasadność opinii psychologicznej jest dowodem. W Polsce nie ma prawa precedensu, gdzie odrzucenie jakiegoś dowodu jest prawem.
Jeden sąd powie tak, drugi nie.
 
Ale zobaczcie, że w nawiązaniu do tej kwestii, facet, który nie uderzył by kobiety ma znacznie gorzej. No bo jeśli byłby przez kobietę zaatakowany i zamiast oddać, zatrzymywałby ciosy chwytając za nadgarstki ...
 
Bo tak jest, ślady biologiczne + obdukcja i równie ważne obciążające zeznanie to bardzo mocny materiał dowodowy ale...
To akurat jest żaden materiał dowodowy w wypadku oskarżenia o gwałt, to jest natomiast dowód na to, że odbył się stosunek. Być może "zabawy" typu sado-maso, ale brak tu dowodu na brak zgody.

I od tego jest biegły psycholog, choć absurdalne jest, że biegły wydaje właściwie wyrok.

Niemniej i to za mało, żeby zniknęły ze sprawy wszelkie wątpliwości, a w razie wątpliwości na korzyść oskarżonego i tyle.
 
Ostatnia edycja:
Teraz pojawia się pytanie, do jakiego poziomu upojenia alkoholowego można uznać, że TAK znaczy TAK.
 
Dużo zależy od treści zeznań złożonych przez kobietę.
Jeżeli nie ma badań które potwierdzają stężenie alkoholu bądź jakichś innych środków mogących mieć wpływ na jej świadomość wszystko oparte będzie na zeznaniu poszkodowanej. Jeżeli powie, że czuła się oszołomiona i tak naprawdę nie godziła się na seks możesz mieć postawiony zarzut.
Jeżeli dobrze gra i będzie przekonywująca to choćby kłamała prokurator da wiarę jej zeznaniom.
 
Jeżeli powie, że czuła się oszołomiona i tak naprawdę nie godziła się na seks możesz mieć postawiony zarzut.
Na samej takiej podstawie - wątpliwe. Bo to za mało do choćby i aktu oskarżenia, o skazaniu nie wspominając. Ale postępowanie w sprawie zapewne będzie wszczęte, a o tym, czy zostaną postawione zarzuty, zadecydują wyniki prowadzonego postępowania.
 
Napisałem, że wszystko zależy od zeznań kobiety. Jeżeli dodatkowo zezna, że czuła się oszołomiona alkoholem bądź jakąś inną substancją i nie była w stanie skutecznie sprzeciwić się jak najbardziej może mieć postawiony zarzut. Natomiast czy skończy się to sformułowaniem aktu oskarżenia bądź wyrokiem skazującym trudno jednoznacznie stwierdzić.
Należy pamiętać o tym, że prokurator woli postawić zarzut i skierować sprawę do sądu niż zaniechać i narazić się na odpowiedzialność ze strony przełożonego. Tym bardziej, że minister sprawiedliwości dobrze popędził prokuratorów.;)
 
vonm napisał:
Teraz pojawia się pytanie, do jakiego poziomu upojenia alkoholowego można uznać, że TAK znaczy TAK.

Nie ma takiego poziomu. Seks po spożyciu nie jest zabroniony. Warunkiem odpowiedzialności karnej jest użycie przemocy, groźby lub podstępu. Upicie się z kimś i współżycie z osobą pijaną nie jest podstępem. Co innego współżycie z osobą nieprzytomną.
 
Należy pamiętać o tym, że prokurator woli postawić zarzut i skierować sprawę do sądu niż zaniechać i narazić się na odpowiedzialność ze strony przełożonego.
A przypadkiem akt oskarżenia skierowany do sądu, który praktycznie w ogóle nie trzyma się kupy i kończy się to uniewinnieniem oskarżonego nie naraża prokuratora na większą odpowiedzialność ze strony przełożonego?

Jeśli nie, to ja się zastanawiam co też minister jeszcze wymyśli... Tak to mu się szybko miejsca w aresztach skończą, a w budżecie pieniądze na odszkodowania.
 
Skoro już zeszliśmy w tej materii do polityki. Niedługo potem poznałem zdeklarowaną feministkę. Oczywiście co drugi post na FB gwałty, molestowania i tak dalej. Doba nie minęła, jak zaczęła mi opowiadać o swoich fantazjach erotycznych. A jak się odważyłem pokazać, że nie zamierzam ich zaspokoić, spotkała mnie kara - wyrzucenie ze znajomych :D
 
Powrót
Góra