Jak uzyskać od listonosza adnotację na kopercie "adresat nie mieszka"

  • Autor wątku Autor wątku Jaskier30
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

Jaskier30

Użytkownik
Dołączył
12.2008
Odpowiedzi
33
Przeczytałam poradnik, jak uczestniczyć w postępowaniu administracyjnym z zagranicy.
Cytat: "Dlatego warto uprzedzić osoby bliskie, że w przypadku, gdyby listonosz próbował doręczyć im list polecony, to nie powinny przyjmować i poprosić listonosza, by napisał adnotacje na liście „adresat nie mieszka”. Dopiero to zobliguje organ do ustalenia adresu strony. Samo nieodebranie listu i pozostawienie awiza bez adnotacji też nie wystarcza, bo:

I SA/Po 883/07 - Wyrok WSA w Poznaniu z 2007-11-16

Cytat:
Brak jest adnotacji poczty, aby adresat nie zamieszkiwał pod podanym adresem, bądź był tam nieznany. Z mocy art.150 § 2 Ordynacji podatkowej doręczenie to można było uznać za dokonane."

Ja właśnie w tej sprawie proszę o poradę. Sprawa dotyczy mojego brata, który od prawie 15 lat mieszka za granicą. Dokonał zgłoszenia w Urzędzie Miejskim, że nie mieszka pod adresem zameldowania. Teraz zaczęły przychodzić pisma z Bydgoszczy (abonament RTV). Listonosz wie, że brata nie ma w Polsce, ale nie wolno mu tego napisać na kopercie. Do tej pory odbierałam listy, ale teraz i ja wyjeżdżam. Poszłam na pocztę z zaświadczeniem z Urzędu Miasta, że adresat dokonał zgłoszenia wyjazdu poza granice Polski, ale pani w okienku powiedziała, że jej nie interesuje zaświadczenie, ona ma swoje wytyczne. Nawiasem mówiąc, to nikt mi nie da tego pisma na podstawie upoważnienia notarialnego. Jeżeli nie otrzymam od listonosza, to na poczcie już nie.
Rozmawiałam telefonicznie z naczelniczką placówki pocztowej, ale to była droga przez mękę. Jej tez nie interesują jakieś pisma z jakiegoś urzędu, bo oni mają swoje przepisy i list wróci do nadawcy z adnotacją "nie podjęto w terminie".
Brat odpisał do Bydgoszczy parę miesięcy temu i wskazał swój zagraniczny adres zamieszkania, ale oni znów przysłali list na adres zameldowania.
Z góry dziękuję za poradę.
 
Wiem, byłoby łatwiej,ale do tej pory nikt się nad tym nie zastanawiał, nie było takiej potrzeby.
 
Nie uzyskasz takiego efektu, że listonosz będzie zwracał listy /postępowanie administracyjne/ z powodu takiego, że adresat nie mieszka. Tym bardziej jeżeli jest pod tym adresem zameldowany, a Ty wcześniej regularnie odbierałaś do niego listy. Przesyłki tego typu zwraca się tylko w przypadku śmierci adresata lub kiedy adres jest niepoprawny (nie istnieje). Inne przesyłki oczywiście można zwracać.

I szczerze mówiąc, ja bym nie liczył na to, że uda Ci się listonosza przekonać do tego, że ma zwracać przesyłki administracyjne z takiego powodu. Nawet jak by to zrobił inni pracownicy je zablokują i cofną. Do doręczenia/awizowania. Takie są wymogi urzędów, które wychodzą najwidoczniej z założenia, że to w interesie adresata jest być zameldowanym tam gdzie się mieszka i doręczać swój aktualny adres korespondencyjny.

A co do odbierania listów to tak. Listonosz może doręczać przesyłki każdemu pod adresem zamieszkania (kogo zastanie) jeżeli na przesyłce nie ma adnotacji - do rąk własnych.

W placówkach awizowane listy odbiera się osobiście, ale.. Wystarczy, że Twój brat pójdzie do dowolnej placówki pocztowej w Polsce i zrobi pełnomocnictwo pocztowe na osobę X i wtedy osoba X może bez problemu odbierać przesyłki.
 
Voyteg wszystko opisał w poradniku: https://forumprawne.org/postepowani...iu-administracyjnym-z-zagranicy-poradnik.html.

Ja bym tylko chciała, żeby to było przestrzegane. Z przytoczonego w tym poradniku wyroku sądowego wynika, że rodzaj adnotacji na liście może decydowac o wyniku sprawy.

Mój listonosz zawsze powtarza, ze nie jest biurem meldunkowym i nie wie, czy ktoś mieszka czy nie mieszka. Uzyskałam więc z Urzędu miasta zaświadczenie, o którym napisałam w pierwszym poście, ale kilka decyzyjnych osób na poczcie powiedziało, że takie pismo nie ma dla nich znaczenia. Jak dla mnie zgroza, gdy pracownicy poczty wyrażają się w ten sposób o Urzędzie Miejskim!

KamilFTA, nie toczy się postępowanie administracyjne, to korespondencja zainicjowana przez pocztę w sprawie abonamentu. Otrzymali aktualny adres zamieszkania za granicą, z prośbą, o wysyłanie korespondencji na ten adres,ale z jakiegoś powodu pismo przysłali na adres zameldowania.
Ja wyjeżdżam na pół roku i już nie będę odbierać korespondencji, oczywiście też zgłoszę swój wyjazd w Urzędzie miasta.

A co do wymeldowania, to przypomniała mi się sprawa sprzed ok. 3 lat. Listonosz kilka razy przyniósł do mnie listy zaadresowane na mój adres do obcej mi osoby. Za każdym razem prosiłam, by napisał, że nigdy ktoś taki nie mieszkał pod tym adresem, bez skutku oczywiście. Listonosz jest w moim rejonie już 30 lat, dobrze wie, co się dzieje wokół, a przecież nie jest, jak mówi, biurem meldunkowym, więc wymeldowanie nic nie da. Tak jak pokazanie urzędowego zaświadczenia, że adresat nie mieszka pod adresem zameldowania.
 
Ostatnia edycja:
KamilFTA napisał:
Nie uzyskasz takiego efektu, że listonosz będzie zwracał listy /postępowanie administracyjne/ z powodu takiego, że adresat nie mieszka. Tym bardziej jeżeli jest pod tym adresem zameldowany,

A jeśli adresat NIGDY nie mieszkał i NIGDY nie był zameldowany, bo podany adres to przedsiębiorstwo?

KamilFTA napisał:
I szczerze mówiąc, ja bym nie liczył na to, że uda Ci się listonosza przekonać do tego, że ma zwracać przesyłki administracyjne z takiego powodu. Nawet jak by to zrobił inni pracownicy je zablokują i cofną. Do doręczenia/awizowania. Takie są wymogi urzędów, które wychodzą najwidoczniej z założenia, że to w interesie adresata jest być zameldowanym tam gdzie się mieszka i doręczać swój aktualny adres korespondencyjny.

Każdego z nas może to spotkać, że ktoś poda celowo "nasz" nieprawidłowy adres, co aktualnie przerabiam. Od jakiegoś czasu na adres przedsiębiorstwa przychodzą sądowe awiza na osobę, która nigdy w naszym zakładzie nie mieszkała, nie była zameldowana (nie mamy mieszkań, same biura i hale), ba... nawet nigdy nie pracowała! Listonosz nie chce zrobić ŻADNEJ adnotacji na korespondencji poza tym, że awizowano i nie podjęto w terminie.
 
Jako, że czas do edycji minął, po analizie problemu doszłam do wniosku, że są dwie prawdy :D.

Jedną prawdę ma sąd twierdząc, że wg rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie szczegółowego trybu i sposobu doręczania pism sądowych z 19 lutego 2019 r. listonosz po ustaleniu przyczyny niemożności doręczenia powinien na tzw. zwrotce zaznaczyć odpowiedni kwadracik lub uzupełnić w polu "inne". Czyli na przykład w naszym przypadku, kiedy jeden i ten sam listonosz doręcza przedsiębiorcy korespondencję od ponad 20 lat (zna rewir doskonale), to nie powinien mieć problemu z jednoznacznym ustaleniem, że w biurowcu nikt nie mieszkał i nadal nie mieszka a informacja od pani na recepcji, że osoba taka nie pracuje powinna być źródłem informacji, które powinny zostać zawarte na "zwrotce".

Drugą prawdę ma poczta, ponieważ ustaliła wewnętrzny regulamin zabraniający listonoszom wpisywania ww informacji, ponieważ byli oni często wzywani do sądu na świadków, by potwierdzić zamieszczone na zwrotkach informacje i zamiast roznosić listy, renty i sprzedawać ręczniki, marnowali czas w sądach.

Jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić.
 
Powrót
Góra