JAK WALCZYć?

  • Autor wątku Autor wątku motylek22
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

motylek22

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2007
Odpowiedzi
10
Mój partner ma syna z poprzedniego związku. Matka jego syna ukrywa małego i nie zezwala na widzenia chociaż te były ustalone na rozprawie. Troszkę to niesprawiedliwe że sądy chronią tylko matkę i zabezpieczenie pieniężne dla małoletnich. a ojciec to tylko jest do płacenia ale nie ma prawa decydować o niczym związanym z wychowaniem dziecka a nawet wglądu w to jak chowa sie jego maluch. Gdy umawiał się na widzenia to np. jej nie było o czym nawet nie była łaskawa mojego partnera poinformować. albo robiła przy małym awantury obrażała ojca tym samym strasząc małego i stawiając ojca w złym świetle. nie wyraża zgody na widzenia bez swojej obecności gdzie mój partner mógłby sam z dzieckiem wypracować opinię na swój temat. w tej chwili nie jest nam znany ani adres jej zamieszkania ani nawet tel kontaktowy który zmieniła kilka tygodni temu. mój partner od dobrych 8 miesięcy nie wie nic o swoim dziecku każdy telefon do niej kończył się tym że nasłuchał się jakim jest "gnojem" (były też inne przekleństwa no i zawszę w obecności małego który płakał za jej plecami-zdarzało sie że i na małego sie darła podczas takiej rozmowy że ma sie zamknąć i inne.) nie otrzymywał podczas takiej rozmowy żadnej informacji na temat zdrowia i rozwoju małego. Dodam że nigdy mój partner nie wymigiwał się od płacenia alimentów zawsze płacił do piątego każdego miesiąca chociaż termin ma do 15 ostatnio ze względu na zmianę pracy nie zapłacił tego 5 to była partnerka już 7 dzwoniła i straszyła sądem ale co gorsza do jego rodziców z którymi od dawna mój partner już nie mieszka a jako telefon kontaktowy podała numer koleżanki u której miał pozostawić informację. na rozprawie alimentacyjnej twierdzi że to on nie chce widywać malego a sąd jej wierzy. jakie dowody musimy zebrać żeby coś osiągnąć?
 
nagrywać rozmowy.... rozmowy prowadzic przez telefon głośnomowiacy w towarzystwie innych osób (późniejszych świadków...)

poprosić aby piewrsze "wizyty" odbywaly się w towarzystwie kuratora..
 
z tym bydlakiem to prawda! ja tylko interesuje kasa. co roku wnosi o podwyższenie alimentów i co gorsza za każdym razem jej sie udaje. pomimo że mój partner okazuje jakie ma rzeczywiste wydatki i że zajmują mu one 60% pensji a zarabia ok 1100 zł płaci alimenty 420 zł. Sąd wyszedł z założenia że jeść nie musi. jeszcze bym zrozumiała gdyby ona była bezrobotna ale ona zarabia tyle co on jak nie więcej. brak po prostu słów. :x
 
zapomniałam dodać o prezentach. mój partner nie może sam nic kupić bez wczesniejszej konsultacji z 2,5 synem i jego mamą oczywiście jak najbardziej mile widziane są pieniążki (oczywiście przelew na konto bo nie można osobiście) bo tylko mama wie co jest małemu potrzebne i co mu sie spodoba.
 
Powrót
Góra