jak wygląda dzień pracy w kancelarii komorniczej ?

  • Autor wątku Autor wątku Rott319
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Tak, zainteresowany nadal
tyle, że raczej rozpocznę praktyki od kancelarii notarialnej
dlatego też kontynuuje ten wątek

.................................................................................

Zapytałem o średnie zarobki komorników, ponieważ krążą po internecie w tej kwestii informacje, że w w wielu sprawach kancelarie kancelarie są stratne na koniec miesiąca aż po informacje, że jak jak 10.000 zl komornik miesięcznie nie zarobi dla siebie, to jest tragedia.
Podobnie, choć bez takich wielkich rozbieżności, jest ponoć z notariuszami, którzy ponoć z nudów wręcz zamykają swoje kancelarie, ale nie przeszkadza im to w posiadaniu porsche carrera :)
Ile w tym jest prawdy ?
 
Ostatnia edycja:
I spodziewasz się, że ktoś tu udzieli Ci takiej odpowiedzi? A kto miałby mieć takie dane? Ja nie czuję się upoważniona do rozmów o finansach mojego szefa, a co do innych komorników, to nie mam zielonego pojęcia jakie przelewy otrzymują co miesiąc na konto.
 
Rott319 napisał:
Ile w tym jest prawdy ?

Tyle co w internecie.

Zasada taka sama jak w każdym innym zawodzie...pracujesz zarabiasz...nie pracujesz nie zarabiasz.
 
Rott319 napisał:
I tak nikt Ciebie nie zna z imienia i nazwiska, więc rąbka tajemnicy mogłabyś uchylić
Pracuję w jednej z tych kancelarii, które mają ponad 10.000 spraw rocznie. Mojego szefa stać na to by zatrudniać ponad 25 osób, którym jest w stanie uczciwie zapłacić, dla niego też wystarcza na chleb z masłem, ale wszyscy (zwykli pracownicy, aplikanci, asesorzy i komornik również) na to bardzo ciężko pracujemy. Wystarczy?
 
tak, o taką mi informację chodziło choć szkoda, że nie podałaś jak zarabiają przeciętnie poszczególni pracownicy.
Mówisz, że jest cieżka praca, ale uczciwa płaca, czyli niewiele to wnosi do dyskucji, dla każdego to coś innego.
Szkoda, że to jest dla Ciebie informacja warta zachowania jej w tajemnicy.
Niemniej, bardzo Ci dziękuję za info.
 
Ostatnia edycja:
Rott319 napisał:
tak, o taką mi informację chodziło choć szkoda, że nie podałaś jak zarabiają przeciętnie poszczególni pracownicy.
O to co prawda nie pytałeś, ale do udzielania takich informacji również nie czuję się upoważniona.
Jeżeli zaś nie możesz zrozumieć dlaczego staram się nie zawieść zaufania ludzi, których lubię i szanuję i nie chcę być wobec nich nielojalna, tylko po to aby zaspokoić ciekawość kogoś kto jest dla mnie jedynie nickiem w sieci, to nic na to nie poradzę.
 
W związku z kulturalną prośbą skierowaną do mnie od założyciela tematu i umotywowaniem jego celowości na Forum przynajmniej przez jakiś czas.
Temat ponownie otwieram.
Jednak przed napisaniem kolejnych postów proszę o zapoznanie się z REGULAMINEM FORUM
 
A nie uważasz droga Lokato, że przez to właśnie są tak myle wyobrażenia o zarobkach komorników? Nikt przecież nie prosi Cię o to byś powiedziała ile zarabia konkretny "Jan Kowalski" w konkretnej kancelarii. Chodzi o przybliżenie "niezorientowanym" jakie są stawki na danych stanowiskach (aplikanci, asesorzy, komornicy) w jednej z kancelarii w Polsce. Bo przecież nie mamy pojęcia w jakiej pracujesz.
 
Ja zarabiam powyżej średniej krajowej, a co do reszty moich wspołpracowników, to patrz wyżej. Na tym temat zarobków w mojej "fabryce" uważam za zakończony.
 
Wyobrażenia o zarobkach komorników są po prostu jednostronne i tyle. Uważa się ich za bogaczy.
Są komornicy którzy zarabiają bardzo duże pieniądze - i niech mi Pan uwierzy że składa się na to bardzo dużo czynników.
Jak i tacy którzy rozważają zamknięcie kancelarii bo nie mogą jak Dr. Quinn pozwolić sobie na opłatę w jajkach czy bańce mleka.
Nie trzeba szafować konkretnymi sumami aby dojść do takiej odkrywczej prawdy.
 
O Boże, nawet Dr. Quinn wplątaliśmy w dyskucję o pracy komorników :)
hehe
Ważne, że dzięki taktyce małych kroczków i odrobinie upierdliwości uchylony został przed nami rąbek wielkiej tajemnicy :P
 
Ostatnia edycja:
tak ogólnie to nikomu w zawodzie źle nie jest..chociaż każdy narzeka i mówi że jest bardzo ciężko, bo przecież 10 lat temu miał ... ,czy ... tys. więcej..
jak coś takiego słyszę to krew mnie zalewa..ciekawe co mają powiedzieć sędziowie i prokuratorzy, którzy miesiąc w miesiąc zarabiają jak dobry asesor komorniczy..
prawda jest taka, że dobrze zarobisz jedynie jako sam komornik , no może w nielicznych kancelariach, tam gdzie dostrzega się również kogoś innego prócz czubek własnego nosa..( nie chcę tutaj nikogo urazić..opisuje jesdynie swoje doświadczenia)
Dobry pracodawca docenia pracę podległych pracowników, dobrze ich opłaca, bo wie, że wszystko to co ma-ma dzięki nim(prócz rewiru) i to razem z nimi róśł w siłę.. i to w dużej mierze od nich zależy czy będzie miał więcej, czy mniej..źle wynagradzany pracownik nie ma motywacji,chęci ,...zrobi ''podstawowe czynności w spraie i cześć''..a może niejednokrotnie wycisnąć ze sprawy dużo więcej (lecz po co, dla kogo?).Odbębni 2 lata tu, 2 lata tam i pójdzie na swoje.. choćby miał zarobić jak asesor-ale u siebie w rewirze..dobrz opłacani zostaną, a w dzisiejszych czasach dobry pracownik to skarb, lecz większość komorników jeszcze tego nie widzi lub nie chce widzieć..ale przyjdą czasy, że konkurencja się zwiększy, powstaną nowe rewiry ( być może za X lat uwolnią zawód) i się okaże , że Kowalski już nie będzie pracować za miskę ryżu..
 
Sorry za mały offtopic, ale zauważyłem, ze ludzie po studiach już w wieku 25 są w stanie znaleźć np. w Warszawie prace za np. 5000 - 6000 zł, o ile znają j.angielski perfekcyjnie i nie są analfabetami prawnymi, pomimo tego, że nie są nawet adwokatami i długo nie będą, a taki młody sędzie (30 lat) zapiernicza nawet do północy i w weekendy, żeby mieć te 6000 zł.
Może zatem masz rację, że praca komornicza choć ciężka, to i tak da przyzwoitą pencję nawet tym, którzy nie mają jeszcze swojego rewiru, szczególnie asesorom.
PS
Tak w ogóle, to doszedłem do wiosku, że jak ktoś jest bystry, nic go nie trzyma w miejscu gdzie mieszka, zna dobrze j.a. to bardzo sensowym rozwiązaniem byłby wyjazd do Warszawy do pracy w jakieś dużej kancelarii, najlepiej zagranicznej, tam robienie aplikacji adwokackiej / radcowskiej niż zabawa w aplikację notarialną i komorniczą poza Warszawą,
 
Ostatnia edycja:
Polska nie składa się tylko z Warszawy i "prowincji".
 
Są ludzie i ludziska. Jednym zarabianie pieniędzy idzie lepiej, innym gorzej. I to nie tylko u prawników.

Cały czas pojawiają się na forum pytania - "ile, ile, mlask, ile, no powiedz, czemu nie chcesz powiedzieć, na pewno zarabiasz 40 tysięcy i nie chcesz się przyznać tu burżuju z koneksjami".

Mnie to już śmieszy... Ktoś dobrze napisał, że to jakby pytać o przeciętne dochody sklepu spożywczego w Polsce. Odpowiedź jest jedna - bywa różnie.

Słyszałeś, że w Warszawie dobrze płacą - ależ proszę, jedź do Warszawy, zobaczysz jak będzie wspaniale.

Chcesz mieć pewną i stałą wypłatę raz w miesiącu do końca życia, nawet na emeryturze i nie martwić się o kwestie organizacyjne, techniczne i kosztowe swojej pracy, żeby mieć pieniądze na wypłaty albo na ewentualne odszkodowanie które być może kiedyś zapłacisz - zostań sędzią.
 
Ostatnia edycja:
Skoro siedzisz na forum od ponad roku i nabiłeś prawie 6000 postów, przeczytałeś setki topiców, to się nie dziw, że takie pytania Cię śmieszą.
Masz wiedze, której inni nie mają.
Pozwól im ją zdobyć.

PS

Słyszałem, że jest taki zwyczaj, że komornicy czasami opłacają aplikację swoim pracownikom.
Czy spotkaliście się z czymś takim ?
 
FraZeolog napisał:
Cały czas pojawiają się na forum pytania - "ile, ile, mlask, ile, no powiedz, czemu nie chcesz powiedzieć, na pewno zarabiasz 40 tysięcy i nie chcesz się przyznać tu burżuju z koneksjami".

Mnie to już śmieszy...

W moim przekonaniu w Polsce rażąco niskie zaufanie społeczne przekłada się także na to, że same widełki dot. wynagrodzeń są super tajne i w ogłoszeniach zawierających oferty pracy (oczywiście nie tylko na rynku usług prawniczych) prawie nigdy nie pojawia się informacja, na wynagrodzenie w jakim przedziale na danym stanowisku aplikujący mogą liczyć. Właśnie mamy taki sam rynek pracy jaki mamy stan rozwoju gospodarki.
Na to, że w Polsce dominują znajomości a nie kompetencje nie ma się co obrażać, nie ma w tym też nic śmiesznego.

Reakcjom jak powyżej cytowana wypowiedź kolegi się nie dziwię, komornicy dostali w prezencie masy ludzi do wyszkolenia i ogarnęło ich przerażenie, oczywiście z powodu potencjalnej konkurencji. Podobnie zareagował samorząd notarialny w 2009 r. gdy Czuma przepuścił na aplikację 75% zdających.
 
Powrót
Góra