Nie ma sensu już ciągnąć tej dyskusji. Ja też miałem okazję pracować w komisji rekrutacyjnej i jak wracały uchylone decyzje od Rektora to... hmmm... kreatywność argumentacji kandydatów ścinała z nóg. Wiadomo, że nie mogę wrzucić fotek, ale padały argumenty typu "zawsze marzyłem, aby tu studiować i nawet wynająłem w pobliżu mieszkanie aby się nie spóźniać na zajęcia".
Z drugiej strony należy pochwalić uczelnię za określenie jasnych zasad. Nie ma potem szopek dostawania się ludzi z 150-200 miejsca, kiedy 101 już było za mało. Zwłaszcza, że na 99% taka osoba szybko się z uczelnią żegna.
Sorry, za mały OT.