jak wygląda rozprawa?POMÓŻCIE!

  • Autor wątku Autor wątku mojeżycie
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mojeżycie

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2006
Odpowiedzi
6
Jak wygląda rozprawa, gdy obie strony godzą się na rozwód bez orzekania o winie, tzn. pozwany zgodził się w odpowiedzi na pozew, ale wyraził inny pogląd w kwestii rozkładu pożycia. Jest dwóch świadków ze względu na dziecko. Kto im zadaje pytania? Słyszałam, że również strony, występuję osobiście. O co mogę zapytać, oprócz, tego czy rozwód nie spowoduje, iż ucierpi dobro małoletnich dzieci? Czy dobrze sprawuję funkcję rodzica? I jeszcze jedno, jeżeli na sprawie okaże się, że pozwany ma adwokata, boję się, czy wówczas sobie poradzę, czy powinnam również o niego wnieść? Bardzo proszę o pomoc.
 
Nie ma odzewu. Nie wierzę, że nikt nie może mi pomóc. Przezież na forum jest tylo osób zorientowanych w tych sprawach. Jeszcze raz proszę o pomoc.
 
Nie wiem, czy ktoś może autorytatywnie odpowiedzieć na postawione w ten sposób pytanie.
Każda sprawa rozwodowa, to niepowtarzalna sprawa.
Odbędzie się zapewne wg schematu ustalonego przez przepisy Kpc dla tego typu postępowań oraz wg okoliczności z którymi będziemy mieli do czynienia podczas postępowania (tego raczej nikt nie jest w stanie przewidzieć)
Sąd też ma swobodę interpretacji towarzyszących rozwodowi okoliczności, więc trudno przewidzieć jak to się wszystko będzie odbywać.
Takie jest moje zdanie na ten temat.
 
Wiesz nie wiem jak wygląda rozprawa, a sama też jestem przed, czekam na termin rozprawy. To co napiszę, to są tylko moje przemyślenia. Wydaje mi się, że to dobrze jeżeli pozwany zgodził sie w odpowiedzi na pozew. A to, że wyraził inny pogląd w kwestii rozkładu pożycia, to raczej nic dziwnego. Każdy inaczej odbiera rzeczywistość, dlatego ty inaczej opisałaś rozkład pożycia, a on inaczej. Jest jeszcze jedno rozwiązanie, że każdy trochę bardziej pod siebie opisuje rozkład pożycia. Myślę, że jeżeli twój mąż zgodził się w odpowiedzi na pozew i nie wniósł np. że chce rozwodu z orzekaniem o winie, to dobrze i może nie będzie źle. Fakt faktem, że macie małoletnie dzieci, a w takim przypadku sąd może próbowac was pogodzić, albo dochodzić czy one na tym nie ucierpią, a to moze wydłużać rozprawę w czasie. Ja też nie planuję brać na razie adwokata i liczę, że mój mąż też z niego zrezygnuje. Jak będzie to sie okaże. Nie panikuj, uspokój się, jakby on miał adwokata to możesz spróbować bronić się sama, a jeśli nie to zawsze chyba możesz wnioskować o odroczenie rozprawy uzasadniając że chciałabyś jednak adwokata. Nie wiem ale tak mi sie wydaje.
Napewno dobrze byłoby zastanowić się nad jakimiś dowodami a co za tym idzie świadkami. Napewno znajdzie sie ktoś kto widział jaką jesteś mamą i moze to poświadczyć przed sądem, albo ktoś kto znał waszą sytuację i też mógłby poświadczyć jakie były stosunki między wami. Pomyśl, czy były jakieś charakterystyczne sytuacje i czy ktoś był ich świadkiem? Porozmawiaj czy mógłby zeznać w sądzie to co widział i słyszał. Nie musisz mieć świadków na pierwszej rozprawie, ale warto przygotować sobie takie dowody, żeby je w razie potrzeby przedstawić w sądzie i podać świadków. Ja sama jestem w trakcie kompletowania dowodów.
 
Poczekaj cierpliwie, może ktoś Ci jeszcze odpowie, ktoś kto sie zna lub sam to już przeszedł. Myślę, że znajdzie sie ktoś taki, nawet jeśli postawione pytanie nie mówi zbyt wielu szczegółów. Wystarczy zapytać, poprosić żebyś napisała coś wiecej. Cierpliwości. Zastanów się, może mogłabyś bardziej szczegółowo opisać sytuację, żeby inni mieli możliwość pomóc ci i odpowiedzieć. :)
Napisałaś, że jest dwóch świadków ze względu na dziecko. Wiesz co to za świadkowie?
 
[cytat:31qr02ug]
pozwany ma adwokata, boję się, czy wówczas sobie poradzę, czy powinnam również o niego wnieść?
[/cytat:31qr02ug]
Trzeba dobrego adwokata, dobry to nie koniecznie z urzędu :what:
 
Proces rozwodowy nie jest procesem "papierowym". Sąd za każdym razem przesłuchuje strony.

Wygląda to tak, że najpierw będzie Pani zadawał pytania sędzia, pani pełnomocnik (jeżeli będzie go pani miała) i pełnomocnik pozwanego i sam pozwany.

Pytania będą dotyczyły sprawy, czyli przyczyn rozkładu pożycia i czy możliwe jest pogodzenie się stron. Pytania mogą być czasem nieprzyjemne ale jeżeli strona przeciwna będzie przesadzała to Sąd będzie interweniował i uchylał takie pytania.

Jeżeli uważa Pani, że sobie nie poradzi to proszę ustanowić pełnomocnika lub wystąpić do Sądu o wyznaczenie z urzędu, w tym wypadku Musi Pani złożyć wniosek i formularz o stanie majątkowym.

do PR'a - nie można generalizować, z wyboru też można trafić na "łamagę"
 
Z mojego doświadczenia:
rozprawa za porozumieniem stron odbyła sie bardzo ugodowo.Wraz z moim eks-małżonkiem ustaliliśmy że zeznawać będziemy tak samo.Nie możemy sobie zaprzeczyć,żeby nie przedłużac sprawy.Też mamy dwójkę dzieci.Pytania dotyczyły głównie przyczyny rozpadu,czy próbowaliśmy ratować małżeństwo,co w tym kierunku robiliśmy,jak długo trwa rozpad (im dłuższy okres tym lepiej dla sprawy:-)) Wnosilismy również o pominięcie rozprawy pojednawczej.Wszystko poszło gładko,pani sędzia była bardzo miła i szczerze mówiąc sama sprawa rozwodowa trwała krócej jak ślub :D Nie ma czym się denerwować tym bardziej,że obydwoje do tego podchodzicie w sposób ugodowy.Przecież nikt wam nie będzie kazał żyć ze sobą na siłę... Zyczę powodzenia!Będzie dobrze.
 
Jeśli obie strony godzą się na rozwód, to nie sądzę, by sprawa innego spojrzenia na rozkład pożycia miała znaczenie. Gdyby było z orzekaniem o winie, to co innego. Wtedy mąż mógłby chcieć udowadniać, że to nie z jego winy. A orzekanie o winie niesie za sobą spore konsekwencje prawne po rozwodzie.

Ja miałam dwóch świadków /na pierwszej rozprawie nakazano mi takowych dowieźć na drugą rozprawę, by świadczyli jaką jestem matką/. Był to mój teść i kolega z pracy. Pytano ich między innymi o to, od kiedy nie mieszkam z mężem, jak opiekuję się dziećmi, ile czasu im poświęcam, czyli głównie chodzi o to, czy jestem dobrą matką i czy można mi zostawić dzieci. Bo dzieci muszą zostać przy jednym z rodziców. I najważniejsze pytanie: teścia zapytała sędzina, czy widzi szansę na pojednanie. Oczywiście uprzedziłam go, że w razie takiego pytania musi mówić, że absolutnie nie widzi takiej możliwości.

A na sprawie nie musisz zadawać pytań, skoro dogadaliście się i mąż zgadza się na rozwód.
Co do adwokata, byłby potrzebny przy orzekaniu o winie, a w Twoim wypadku nie widzę potrzeby zatrudniania takowego /chyba, że mąż chce dziecko zatrzymać przy sobie/.
 
[cytat="smilka"].Przecież nikt wam nie będzie kazał żyć ze sobą na siłę... cytat]

mam inne zdanie z autopsji.

co do poprzedniego postu o 2 świadkach i ustalaniu faktów przed rozprawą:

czyli potwierdza się, że w sadzie wskazane jest kłamstwo, mataczenie w celu osiągnięcia korzyści (niekoniecznie finansowych)
 
[cytat="stypi"]co do poprzedniego postu o 2 świadkach i ustalaniu faktów przed rozprawą:czyli potwierdza się, że w sadzie wskazane jest kłamstwo, mataczenie w celu osiągnięcia korzyści (niekoniecznie finansowych)[/cytat]

Przepraszam bardzo, ale poczułam się bardzo urażona. Jakie matactwo i kłamstwo? Nie chciałam by teść palnął głupstwo i komplikował sprawę. Sam dobrze widział, że nie ma szans na pogodzenie i tylko niepotrzebnie przedłużyłby sprawę, która i tak była przesądzona. Mój kochany mąż odszedł do małolaty i miał z nią już dziecko , gdy toczyła się sprawa rozwodowa, więc chyba nie sądzisz, że była szansa na jego powrót do mnie ?
Zdrada była ewidentna, mąż zgodził się na rozwód z jego winy i tyle.A to, że teścia miałam po swojej stronie chyba o czymś świadczy?
 
[cytat="Jolx"]Oczywiście uprzedziłam go, że w razie takiego pytania musi mówić, że absolutnie nie widzi takiej możliwości.

to nie jest mataczenie według ciebie?
mam inne zdanie. w sądzie powinno się mówić prawdę i odp. na pytania zgodnie z faktami i ze swoim sumieniem - to teoria - w praktyce niestety jest inaczej.
nie chciałem przygryzać, bynajmniej.

sądy nie są doskonałe - to tylko ludzie, popełniają błędy i są stronnicze o czym miałem okazję przekonać się na własnej skórze.
opowieści o sprawiedliwości w sądzie ja wkładam między bajki bo mam takie doświadczenie. Ale to moje doświadczenie.
 
[cytat="stypi"]to nie jest mataczenie według ciebie?
mam inne zdanie. w sądzie powinno się mówić prawdę i odp. na pytania zgodnie z faktami i ze swoim sumieniem - to teoria - w praktyce niestety jest inaczej. nie chciałem przygryzać, bynajmniej.[/cytat]
To nie jest mataczenie. Oboje z mężem chcieliśmy rozwodu i w tym momencie już nikt nikogo nie krzywdził. Mąż przyznał, że zdradził i że to jego wina, powiedział nawet, że jestem bardzo dobrą matką. Wszystko odbyło się szybko i bez poruszania bolesnych dla mnie tematów czyli spraw intymnych. I tak już swoje przeżyłam.

[cytat="stypi"]
sądy nie są doskonałe - to tylko ludzie, popełniają błędy i są stronnicze o czym miałem okazję przekonać się na własnej skórze.
opowieści o sprawiedliwości w sądzie ja wkładam między bajki bo mam takie doświadczenie. Ale to moje doświadczenie.[/cytat]

Tu się niestety zgadzam z Tobą. Ale nie tylko sądy nie są doskonałe, wiele innych instytucji też.
 
Mam dwóch świadków. Ja powołałam ojca, a pozwany kuzyna. Nie mam pojęcia co ten kuzyn zezna. Nie mieliśmy z nim nigdy za dużo kontaktu, pare razy w roku. Dlatego boję się, że to będzie na moją niekorzyść. Z drugiej strony myślę, że jednak nie będzie zmyślał. Wiem, że troche panikuję, ale wolę nastawić się na najgorszy scenariusz. Nie kontaktujemy się z mężem, więc zeznania na pewno będą się różniły. Wniosłam o zaniechanie rozprawy pojednawcze. Nie wiem jak do tego podszedł sąd. Mi chodzi tylko o to, by jak najszybciej to zakończyć.
 
Naprawdę nie powinnaś aż tak się tym martwić, skoro rozwód będzie bez orzekania o winie. W innej sytuacji musielibyście udowadniać, że to ta druga strona zawiniła i pewnie nie byłoby przyjemnie.

Pozdrawiam i trzymam kciuki
Jolx
 
Powrót
Góra