Jak zabezpieczyć dowód łamania praw autorskich

  • Autor wątku Autor wątku hamdy
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

hamdy

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2009
Odpowiedzi
9
Witam.
Na umowę o dzieło stworzyłem program komputerowy ( bez przeniesienia praw autorskich ) za którego nie otrzymałem
wynagrodzenia gdyż zleceniodawca stwierdził, że nie będzie używał programu.
Przez przypadek odkryłem jednak, że mój program mimo wszystko jest używany i co więcej modyfikowany.
Jestem w stanie zdalnie połączyć się do programu i zobaczyć dane, które użytkownicy do niego wprowadzają.
Oczywiście nie obejdzie się tu bez rozprawy sądowej ale obawiam się, iż do momentu podjęcia stosownych działań
przez sąd moje dzieło zostanie na tyle zmodyfikowane, że będzie trudno mi udowodnić winę zleceniodawcy.
Bardzo proszę o radę jakie są możliwości zabezpieczenia dowodu łamania moich praw, żebym mógł w przyszłości
wykorzystać go przed sądem.

Z góry dziękuję za odpowiedź.
 
Witaj,

wykonać serię print screenów, ale z potwierdzeniem czasu stworzenia i ich wiarygodności przez prawnika, notariusza, na policji. Jeśli zrobisz to sam, nie będzie to wiele warte dowodowo.

Ale czy twój klient wie o tym, że posiadasz takie wejście do programu? Jeśli nie, a się dowie, możesz mieć poważne kłopoty.
 
Wszystko wskazuje na to, że klient nie wie o tym, że mam dostęp do programu.
Gdyby wiedział to by przecież mi go zablokował, żebym nie miał dowodu.
A dlaczego mogę mieć poważne kłopoty mając dostęp do programu?
Z resztą tak czy siak prędzej czy później wyjdzie to, że miałem dostęp skoro pokaże
zrobione screenshot-y, czyż nie tak?
 
naruszenie czyjeś własności, naruszenie tajemnicy handlowej, oskarżenie o dowolną niekorzystną rzecz, która powstałaby przy korzystaniu z programu, etc...
 
Zdaję sobie sprawę z tego, że w tym kraju, poszkodowana osoba nawet może się nie zorientować kiedy stanie się przestępcą w świetle prawa, ale
w takim razie co tak naprawdę powinienem zrobić ?
 
_chris_ napisał:
Ale czy twój klient wie o tym, że posiadasz takie wejście do programu? Jeśli nie, a się dowie, możesz mieć poważne kłopoty.

Nie ma pojęcia jak to prawnie wygląda, ale jeśli klient Pana Hamdy nie ma praw do danego programu i zaznaczył, że nie będzie z niego korzystał

Na umowę o dzieło stworzyłem program komputerowy ( bez przeniesienia praw autorskich ) za którego nie otrzymałem
wynagrodzenia gdyż zleceniodawca stwierdził, że nie będzie używał programu.

to za co hamdy może mieć kłopoty ?

"Ja" jako producent, w sowim programie mogę robić co chcę i robić obejścia jakie mi się tylko podoba, ale oczywiście jeśli już dany produkt sprzedaję komuś, jestem defakto zmuszony poinformować klienta o wszystkich możliwych funkcjach dostępu do danego programu. Ale że tu sprzedaży ani przekazania praw nie był, wiec według mnie nie ma żadnych podstaw do oskarżania Pana Hamdy, za to że w programie są jakieś "luki" przez które właściciel może monitorować kto i gdzie używa nielegalnie jego oprogramowania. Jeśli się mylę, to proszę wytłumaczyć mi w którym miejscu.
 
kirex napisał:
"Ja" jako producent, w swoim programie mogę robić co chcę i robić obejścia jakie mi się tylko podoba, ale oczywiście jeśli już dany produkt sprzedaję komuś, jestem de facto zmuszony poinformować klienta o wszystkich możliwych funkcjach dostępu do danego programu.
I tu zgoda.
Ale że tu sprzedaży ani przekazania praw nie był, wiec według mnie nie ma żadnych podstaw do oskarżania Pana Hamdy, za to że w programie są jakieś "luki" przez które właściciel może monitorować kto i gdzie używa nielegalnie jego oprogramowania.
A tu nie zgody.
Przy realizacji umowy o dzieło (tu napisanie programu) przeniesienie prawa własności do przekazywanego egzemplarza dzieła (kopii programu) następuje w momencie przekazania dzieła, chyba, że umowa stanowi inaczej. I jeśli w umowie nie ma odpowiednich zapisów, nie ma znaczenia, czy przeniesiono majątkowe prawa autorskie do programu lub nie, jak też, czy nie zapłacono za dzieło - w momecie przekazania dzieła zamawiający staje się właścicielem egzemplarza (kopii) programu. I u hamdy tak się stało....
 
_chris_ napisał:
Przy realizacji umowy o dzieło (tu napisanie programu) przeniesienie prawa własności do przekazywanego egzemplarza dzieła (kopii programu) następuje w momencie przekazania dzieła, chyba, że umowa stanowi inaczej. I jeśli w umowie nie ma odpowiednich zapisów, nie ma znaczenia, czy przeniesiono majątkowe prawa autorskie do programu lub nie, jak też, czy nie zapłacono za dzieło - w momecie przekazania dzieła zamawiający staje się właścicielem egzemplarza (kopii) programu. I u hamdy tak się stało....

Czy przypadkiem "nie otrzymałem wynagrodzenia gdyż zleceniodawca stwierdził, że nie będzie używał programu" nie jest odstąpieniem od umowy ?

W jaki sposób bronić się przed takimi zleceniodawcami? bo z tego co piszesz, to można każdego jawnie okradać, czyli nie płacić a mimo to programu używać.
 
kirex napisał:
Czy przypadkiem "nie otrzymałem wynagrodzenia gdyż zleceniodawca stwierdził, że nie będzie używał programu" nie jest odstąpieniem od umowy ?
to tylko znaczy, że ktoś nie będzie używał programu (dzieła) - a nie jest powiedziane, że wypowiada umowę / odstępuje od niej - nieprawdaż?
W jaki sposób bronić się przed takimi zleceniodawcami? bo z tego co piszesz, to można każdego jawnie okradać, czyli nie płacić a mimo to programu używać.
hm, nie popadajmy w skrajności.

Po pierwsze - szczegółowa umowa pisemna - z naciskiem na pisemna i szczegółowa - która dokładnie określa co, kto, komu i kiedy ma wykonać i co zapłacić. Jeśli zamawiający nie chce takiej zawrzeć, zastanowić się poważnie...

Po drugie - wpisać klauzulę warunkowego przeniesienia prawa własności i / lub przeniesienia majątkowych praw autorskich do wykonanego i przekazanego dzieła - coś w klimacie: 'przeniesienie .... będzie skuteczne po uiszczeniu CAŁEGO wynagrodzenia na rzecz wykonawcy'. Jeśli nie będzie chciał podpisać włączyć NAJWYŻSZY stopień zagrożenia...

Po trecie - przekazać dzieło wyłącznie za pisemnym potwierdzeniem odbioru (w ostateczności mailowo). Można też zastosować też klauzulę w umowie określającą dopuszczalny termin przekazania dzieła po zgłoszeniu gotowości przez wykonawcę, przy przekroczeniu którego z winy zamawiającego uznaje się fakt przekazania za dokonany.

Po czwarte, przy braku wpływu wynagrodzenia niezwłocznie po upływie terminu wysłać wezwanie do zapłaty - też pełne szczegółów...

Po piąte - przy dalszym braku zapłaty pozew do sądu - przy pisemnym przekazaniu dzieła - rozprawa w trybie nakazowym i po miesiącu nakaz płatniczy (z odsetkami, ma się rozumieć), komornik, i takie tam...
 
_chris_ napisał:
to tylko znaczy, że ktoś nie będzie używał programu (dzieła) - a nie jest powiedziane, że wypowiada umowę / odstępuje od niej - nieprawdaż?hm, nie popadajmy w skrajności.

Brałem po uwagę oba stwierdzenia, czyli nie będzie używał programu i nie zapłacił. Samo to, że nie zapłacił, według mnie jest zerwaniem warunków umowy, a co za tym idzie anulowaniem jej. No ale widocznie moje myślenie jest błędne :(

Ogólnie, to wielkie dzięki za opisanie, w jaki sposób przygotować się do tego typu zleceniodawców.
 
O tym, że nie będzie używał programu mój zleceniodawca poinformował mnie ustnie, natomiast rzeczywiście można tu chyba mówić o zerwaniu umowy gdyż posłał mi najpierw maila, że nie odbiera dzieła ponieważ nie przesłałem mu kodów źródłowych.

Jeżeli chodzi o zabezpieczenie dowodów to byłem u kilku notariuszy, ale żaden nie chce poświadczyć treści w internecie gdyż nie jest to dokument. Poza tym już chyba za późno - mój program jest sukcesywnie dekompilowany i przerabiany. Pozostaje nadzieja, że pracownicy firmy gdzie działa program będą świadkami.

Aktualnie szukam jakiegoś dobrego prawnika zajmującego się prawem informatycznym, ale nie jest to takie łatwe, żeby znaleźć kogoś kto by nie pytał "co to są te kody źródłowe" albo "co ma Pan na myśli mówiąc print screeny".
Może ktoś coś pomoże?
 
No to skoro napisał, że nie odbiera, to znaczy, że nie odebrał. Skoro nie odebrał, a ma, to nie dostał, tylko ukradł. Idź człowieku przede wszystkim na policję i zgłoś, że taki fakt ma miejsce. Zapytaj się też jak zabezpieczyć dowód w postaci wiadomości elektronicznej e-mail. Powiedz im też, że gościu prowadzi prace mające na celu ukrycie znamion przestępstwa i chcesz, żeby jak najszybciej zabezpieczyli dowody. Domyślam się, że korzystasz z poczty przez www i wiadomość znajduje się na koncie pocztowym. Jeśli wiadomość odebrałeś klientem poczty bez pozostawienia wiadomości na serwerze, problem może być większy. Jak masz dowód na coś nagrany np dyktafonem, to nie wystarczy sama taśma, ale musisz przekazać jeszcze dyktafon. Ta sama zasada może mieć zastosowanie tutaj. Dopytaj się na policji albo w prokuraturze, oni mogą wiedzieć, bo to ich zawód, a poza tym raczej nie wezmą od ciebie kasy za poradę, bo ich CBA ścignie :)
 
Powrót
Góra