M
Marcinfb01
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2018
- Odpowiedzi
- 5
Dzień dobry,
potrzebujemy porady lub chętnie pomocy w rozpoczęciu i prowadzeniu naszej sprawy, a mianowicie:
w listopanie 2017r. (blisko 2 lata temu) jechaliśmy samochodem osobowym przez miasto i podczas dojeżdzania do skrzyżowania w tył naszego pojazdu uderzył inny uczestnik ruchu.
Ja kierowałem, żona siedziała obok jako pasażer, a z tyłu 11 letnie dziecko. Uderzenie było na tyle silne, że ,żona straciła na chwilę świadomość- parę sekund po całym zajściu okazało się,że
nie może ruszyć głową ani w prawo ani w lewo,czuje silny ból i jest jej słabo,natychmiast wezwaliśmy pogotowie, na miejscu była również policja która ukarała sprawcę mandatem.
Żona pojechała pogotowiem do szpitala gdzie po badaniach kontrolnych, zniczeuleniu wypuszczono ją do domu z kołnierzem Schanza oraz wypisem na którym widnieje informacja :
* Skręcenie i naderwanie odcinka szyjnego kręgosłupa S13.4
* Nieokreślony wypadek komunikacyjny V99
+ do wypisu dołączono skierowanie do poradni neurologicznej
Stan żony się poprawił,wróciliśmy do domu, na zajutrz wróciły złe objawy, zawroty głowy, drętwienie ręki - po raz kolejny pojawiliśmy się w szpitalu gdzie wykonano badanie TK kręgosłupa szyjnego w protokole pourazowym
Wynik : Łagodna Kifoza szyjna, szczyt na poziomie C4-5 w pozycji badania
Kości bez zmian pourazowych, bez podwichnięć, Zachowana wysokość trzonów kręgów.
Przestrzenie międzykręgowe bez obniżeń.
Po wypadku żona na zwolnieniu lekarskim 14 dni ( ominęły ją kursy w pracy na które później musiała dojeżdzać 80km i płacić za to z własnej kieszeni niestety).
No i w sumie od tego czasu zaczał się Horror, żona lat 24 -kobieta uprawiająca regularnie sporty, chodząca na szpilkach, korzystająca z życia, nagle podupada,
każdej nocy drętwieje jej ręka, z czasem drętwieje noga i tak naprzemian, oczywiście regularnie odwiedzamy dr rodzinna, fizjoterapeutów, neurologa( zbieramy faktury i dokumentację)
brak konkretnej diagnozy, brak pomocy tak naprawdę, mija pol roku od wypadku- żona ma na stałe zdrętwiałą rękę prawą ( gdzie przed wypadkiem nic takiego nie miało nigdy miejsca)-żadnych bóli,żadnych łez !
Staramy się wybrać do neurologa w okolicę Łodzi- ponaciskał, dał plastry, generalnie to co wszędzie. ( w ciągu tego pół roku zgłaszamy szkodę na pojeździe- ubezpieczalnia sprawcy wypłaca nam kwotę około 3500zł za uszkodzone auto, nie znamy się na tym więc się zgadzamy no i temat idzie w zapomnienie).
Zaznaczę że sprawcę ubezpiecza "BALCIA INSURANCE"
Bóle nie ustają, co tydzień trafiają gdzie indziej i w inny sposób, 8 miesięcy po wypadku żona zachodzi w ciążę- cudowna wiadomość,ale leczenie i dalszą diagnostykę dyskwalifikuje ponieważ żadnej fizjoterapeuta nie podejmie się
pracy z pacjentką w ciąży. Mozolnie mijają miesiące w którym bół kręgosłupa,nóg, szyi jest silny,zmienny co wcale nie pomaga przy ciąży zagrożonej ( 3 pierwsze miesiące w łóżku leżenie plackiem).
Do momentu ciąży byliśmy u około 10 specjalistów- na wszystko posiadamy dokumentację,u każdego oczywiście wizyta prywatna, robiony rezonans,RTG, TK i inne. Żona przyjęła około 30 zastrzyków które pomagały tylko w okresie przyjmowania.
Córeczka przychodzi na świat w Maju 2019- cała i zdrowa, żony drętwienie ręki/rwące bole nogi nie przechodza praktycznie do dziś,czasami zdarzy się,że jest kilka dni spokoju,ale w większości tego czasu bóle trafiają w różne miejsca.
Pierwsze proby jazdy na rowerze po ciąży czy też biegania- kończą się na dzień dzisiejszy cały czas tym samym, ostatnia impreza na którą ostatnio poszliśmy ( żona na szpilkach) skonczyla się dla nas dość szybko łzami i powrotem do domu.
Generalnie dostajemy już na głowy z tego powodu i w sumie nie wiemy co dalej, przy dziecku czasu na cokolwiek ma się zero, a szczególnie kiedy dziecko nie jest przykładem który śpi po 12 h
)
Reasumując, jak, czego,od kogo i w jaki sposób powinniśmy teraz rządać? Nie mamy diagnozy,nie wiemy gdzie tak naprawdę jest problem, żona jest wycofana z życia fizycznego, poza plikiem wypisów i faktur nie mamy żadnych konkretów,
chcielibyśmy w końcu zgłosić to do ubezpieczalni ponieważ zależy nam na zwrocie poniesionych kosztów,które podobno nam się należą? Czy możemy liczyć na zadośćuczynienie,odszkodowanie, lub coś z takich tytułów?
Nie znamy się na tym zupełnie (dawno temu miałem szkodę na innym pojeździe i zgłosiłem się do biura które obiecywało złote góry i chciało za pomoc 30% całej kwoty,jak się później okazało nic mi nie wywalczyli,a kwota która mi się po prostu należała - została mi wypłacona ale po sprawie w sądzie)
ze względu na sytuację finansową nie chcielibyśmy korzystać z pomocy pośredników i próbować załatwić to w jakiś inny sposób,dotychczas ponieśliśmy około 5-7 tys. kosztów związanych z wyjazdami i diagnostyką i przy ewentualnym zwrocie nie chcielibyśmy się tym dzielić z takim właśnie biurem.
Przechodząc do rzeczy : Co powinniśmy teraz zrobić? Za 1.5 miesiąca mija 2 lata,czy nie będzie żadnego przedawnienia? Czy jest może jakiś wzór pisma które mamy wysłać do ubezpieczyciela ? Rządać jakiś konkretnych kwot odszkodowan czy jest to niemożliwe? Proszę o pomoc osoby które mają coś podobnego za sobą.
potrzebujemy porady lub chętnie pomocy w rozpoczęciu i prowadzeniu naszej sprawy, a mianowicie:
w listopanie 2017r. (blisko 2 lata temu) jechaliśmy samochodem osobowym przez miasto i podczas dojeżdzania do skrzyżowania w tył naszego pojazdu uderzył inny uczestnik ruchu.
Ja kierowałem, żona siedziała obok jako pasażer, a z tyłu 11 letnie dziecko. Uderzenie było na tyle silne, że ,żona straciła na chwilę świadomość- parę sekund po całym zajściu okazało się,że
nie może ruszyć głową ani w prawo ani w lewo,czuje silny ból i jest jej słabo,natychmiast wezwaliśmy pogotowie, na miejscu była również policja która ukarała sprawcę mandatem.
Żona pojechała pogotowiem do szpitala gdzie po badaniach kontrolnych, zniczeuleniu wypuszczono ją do domu z kołnierzem Schanza oraz wypisem na którym widnieje informacja :
* Skręcenie i naderwanie odcinka szyjnego kręgosłupa S13.4
* Nieokreślony wypadek komunikacyjny V99
+ do wypisu dołączono skierowanie do poradni neurologicznej
Stan żony się poprawił,wróciliśmy do domu, na zajutrz wróciły złe objawy, zawroty głowy, drętwienie ręki - po raz kolejny pojawiliśmy się w szpitalu gdzie wykonano badanie TK kręgosłupa szyjnego w protokole pourazowym
Wynik : Łagodna Kifoza szyjna, szczyt na poziomie C4-5 w pozycji badania
Kości bez zmian pourazowych, bez podwichnięć, Zachowana wysokość trzonów kręgów.
Przestrzenie międzykręgowe bez obniżeń.
Po wypadku żona na zwolnieniu lekarskim 14 dni ( ominęły ją kursy w pracy na które później musiała dojeżdzać 80km i płacić za to z własnej kieszeni niestety).
No i w sumie od tego czasu zaczał się Horror, żona lat 24 -kobieta uprawiająca regularnie sporty, chodząca na szpilkach, korzystająca z życia, nagle podupada,
każdej nocy drętwieje jej ręka, z czasem drętwieje noga i tak naprzemian, oczywiście regularnie odwiedzamy dr rodzinna, fizjoterapeutów, neurologa( zbieramy faktury i dokumentację)
brak konkretnej diagnozy, brak pomocy tak naprawdę, mija pol roku od wypadku- żona ma na stałe zdrętwiałą rękę prawą ( gdzie przed wypadkiem nic takiego nie miało nigdy miejsca)-żadnych bóli,żadnych łez !
Staramy się wybrać do neurologa w okolicę Łodzi- ponaciskał, dał plastry, generalnie to co wszędzie. ( w ciągu tego pół roku zgłaszamy szkodę na pojeździe- ubezpieczalnia sprawcy wypłaca nam kwotę około 3500zł za uszkodzone auto, nie znamy się na tym więc się zgadzamy no i temat idzie w zapomnienie).
Zaznaczę że sprawcę ubezpiecza "BALCIA INSURANCE"
Bóle nie ustają, co tydzień trafiają gdzie indziej i w inny sposób, 8 miesięcy po wypadku żona zachodzi w ciążę- cudowna wiadomość,ale leczenie i dalszą diagnostykę dyskwalifikuje ponieważ żadnej fizjoterapeuta nie podejmie się
pracy z pacjentką w ciąży. Mozolnie mijają miesiące w którym bół kręgosłupa,nóg, szyi jest silny,zmienny co wcale nie pomaga przy ciąży zagrożonej ( 3 pierwsze miesiące w łóżku leżenie plackiem).
Do momentu ciąży byliśmy u około 10 specjalistów- na wszystko posiadamy dokumentację,u każdego oczywiście wizyta prywatna, robiony rezonans,RTG, TK i inne. Żona przyjęła około 30 zastrzyków które pomagały tylko w okresie przyjmowania.
Córeczka przychodzi na świat w Maju 2019- cała i zdrowa, żony drętwienie ręki/rwące bole nogi nie przechodza praktycznie do dziś,czasami zdarzy się,że jest kilka dni spokoju,ale w większości tego czasu bóle trafiają w różne miejsca.
Pierwsze proby jazdy na rowerze po ciąży czy też biegania- kończą się na dzień dzisiejszy cały czas tym samym, ostatnia impreza na którą ostatnio poszliśmy ( żona na szpilkach) skonczyla się dla nas dość szybko łzami i powrotem do domu.
Generalnie dostajemy już na głowy z tego powodu i w sumie nie wiemy co dalej, przy dziecku czasu na cokolwiek ma się zero, a szczególnie kiedy dziecko nie jest przykładem który śpi po 12 h
Reasumując, jak, czego,od kogo i w jaki sposób powinniśmy teraz rządać? Nie mamy diagnozy,nie wiemy gdzie tak naprawdę jest problem, żona jest wycofana z życia fizycznego, poza plikiem wypisów i faktur nie mamy żadnych konkretów,
chcielibyśmy w końcu zgłosić to do ubezpieczalni ponieważ zależy nam na zwrocie poniesionych kosztów,które podobno nam się należą? Czy możemy liczyć na zadośćuczynienie,odszkodowanie, lub coś z takich tytułów?
Nie znamy się na tym zupełnie (dawno temu miałem szkodę na innym pojeździe i zgłosiłem się do biura które obiecywało złote góry i chciało za pomoc 30% całej kwoty,jak się później okazało nic mi nie wywalczyli,a kwota która mi się po prostu należała - została mi wypłacona ale po sprawie w sądzie)
ze względu na sytuację finansową nie chcielibyśmy korzystać z pomocy pośredników i próbować załatwić to w jakiś inny sposób,dotychczas ponieśliśmy około 5-7 tys. kosztów związanych z wyjazdami i diagnostyką i przy ewentualnym zwrocie nie chcielibyśmy się tym dzielić z takim właśnie biurem.
Przechodząc do rzeczy : Co powinniśmy teraz zrobić? Za 1.5 miesiąca mija 2 lata,czy nie będzie żadnego przedawnienia? Czy jest może jakiś wzór pisma które mamy wysłać do ubezpieczyciela ? Rządać jakiś konkretnych kwot odszkodowan czy jest to niemożliwe? Proszę o pomoc osoby które mają coś podobnego za sobą.