Znam ten ból. Może wydam się czepialskim, pretensjonalnym awanturnikiem nie rozumiejącym życia na wsi, ale...
W obecnym domu mieszkamy 20 lat. mamy jednego sąsiada, który mieszka tam od zawsze. Znamy się dobrze, bo mój ojciec nawet z nim razem pracował. Od trzech lat jego córka hoduje kury i uparła się, że musi być do nich kogut. Problem w tym, że pomieszczenie, w którym te kury nocują znajduje się w odległości 20 metrów od okien naszych sypialni. Pomieszczenie ma okno z formie dziury w ścianie. Kogut codziennie od godziny 3:50 zaczyna swój koncert. I żeby była jasność, nie chodzi tu o kilka piań. Moja paranoja doszła już do tego momentu, że kilkukrotnie kładłem dyktafon na parapecie naszego okna. no i jak się Państwu wydaje, ile razy taki kogut pieje? Między godziną 3:41, a 7:18 ten kogut pieje około 120 razy - co noc. Mniej więcej 10 piań co 7 sekund, przerwa 12 minut i od nowa 10 piań. W przedziałach godzinowych 4 lipca wyglądało to tak:
3 - 4 - 5 razy
4 - 5 - 26 razy
5 - 6 - 50 razy
6 - 7 - 32 razy
7 - 7:18 - 12 razy
Byłem porozmawiać z sąsiadem. On twierdzi, że kury są jego córki. Córka śmieje mi się w twarz mówiąc że mieszkam na wsi. Ma rację, tylko dlaczego my i nasze dzieci mamy się nie wysypiać? Zresztą to taka wieś 300 metrów od granic miasta. Ostatnio dzwoniłem do sąsiada z informacją, że zgłoszę sprawę na policję. Sąsiad powiedział, że nie ma nic przeciwko. Odnoszę wrażenie, że czuje się zakłopotany tą sytuacją. Dzielnicowy przyjechał, wysłuchał mnie i ponoć rozmawiał z sąsiadką, ale skutku żadnego nie widać. W sobotę więc jadę na komisariat złożyć oficjalne zgłoszenie. Uwierzcie mi Państwo, to naprawdę bardzo dokuczliwe. Gdyby ktoś chciał, to mogę udostępnić nagranie, choć zajmuje ono 770MB.