B
bere
Użytkownik
- Dołączył
- 02.2006
- Odpowiedzi
- 38
Najpierw opiszę sytuację, która niemal każdego dnia powtarza się:
Na placu przed budynkiem gromadzą się dresiarze. Piją, rozbijają butelki, bluzgają, palą "trawkę", puszczają bez uwięzi swoje groźne psy, często dewastują nasze wspólne mienie.
Kiedy zaistnieje taka sytuacja, dzwonimy na policję z prośbą o interwencję. Za każdym razem staramy się być pomocni, informujemy, że dresiarze obserwują ulicę, że dobrze byłoby, gdyby radiowóz pozostał na parkingu, a funkcjonariusze przyszzli pieszo. Wtedy schwytaliby drani z narkotykami w kieszeni.
Każdy nadjeżdżający radiowóz jest widoczny dla dresiarzy (widzą go między budynkami) i zanim policjanci podjadą pod budynek - łobuzeria za każdym razem zdąży się ukryć.
Rozmawialiśmy z szefem prewencji o sytuacji. Wciąż mamy nieodparte wrażenie, ze policjanci tak łapią, zeby nie złapać.
Bardzo proszę o radę - jak mozemy zmienic naszą przykrą, a nawet niebezpieczną sytuację.
Nadmieniam, że nie wchodzi w grę złożenie oficjalnego pisma z podpisami. Są to ludzie nieoblicznalni, pozostający nieustannie pod wpływem narkotyków i alkoholu, niezwykle mściwi. Mamy już doświadczenia w tym zakresie.
Na placu przed budynkiem gromadzą się dresiarze. Piją, rozbijają butelki, bluzgają, palą "trawkę", puszczają bez uwięzi swoje groźne psy, często dewastują nasze wspólne mienie.
Kiedy zaistnieje taka sytuacja, dzwonimy na policję z prośbą o interwencję. Za każdym razem staramy się być pomocni, informujemy, że dresiarze obserwują ulicę, że dobrze byłoby, gdyby radiowóz pozostał na parkingu, a funkcjonariusze przyszzli pieszo. Wtedy schwytaliby drani z narkotykami w kieszeni.
Każdy nadjeżdżający radiowóz jest widoczny dla dresiarzy (widzą go między budynkami) i zanim policjanci podjadą pod budynek - łobuzeria za każdym razem zdąży się ukryć.
Rozmawialiśmy z szefem prewencji o sytuacji. Wciąż mamy nieodparte wrażenie, ze policjanci tak łapią, zeby nie złapać.
Bardzo proszę o radę - jak mozemy zmienic naszą przykrą, a nawet niebezpieczną sytuację.
Nadmieniam, że nie wchodzi w grę złożenie oficjalnego pisma z podpisami. Są to ludzie nieoblicznalni, pozostający nieustannie pod wpływem narkotyków i alkoholu, niezwykle mściwi. Mamy już doświadczenia w tym zakresie.