Odpowiedź: zgodnie z prawem żadna opłata w tym przypadku i w ogóle NIC.
Spójrzmy na ten stan faktyczny zgodnie z literą prawa (co innego gdy jest wredny PINB - wtedy "sky is the limit" dla urzędniczej samowoli).
To nie jest rozbudowa (bo ta związana jest ze zwiększeniem powierzchni zabudowy, a tego tu nie ma) ani nie nadbudowa (bo ta przewiduje zwiększenie wysokości i ilości kondygnacji). Zatem nie jest to BUDOWA, a tylko dla wzniesienia (czyli budowy) przewidziano opłatę legalizacyjną i to tylko wtedy gdy nie jest to odstąpienie istotne w trakcie budowy tylko samowolka.
Pytanie co to naprawę jest. Samo zadaszenie balkonu można wskazać, że jest wybudowaniem urządzenia do wysokości 3 m - na co zgodnie z prawem nie potrzeba NIC (zgłoszenie obowiązuje dla urządzeń ponad 3 m). Są wyroki potwierdzające, że to tak należy rozpatrywać.
Zabudowanie ścianami może zostać uznane za zwiększenie kubatury (???). Pytanie co to za ściany - czy są to tzw. trwałe przegrody budowlane.
Jednak zasadnicze pytanie kiedy to zostało dokonane - jeżeli w trakcie budowy i zostało zatajone, to niestety może podważać skuteczność zawiadomienia o zakończeniu budowy. Jak rozumiem zostało to wykonane po zawiadomieniu PINB o zakończeniu budowy. Wtedy zawiadomienie jest skuteczne i zgodnie z powagą rzeczy osądzonej ten stan jest nienaruszalny. Wtedy PINB zobowiązany jest przeprowadzić wobec zmian (i tylko wobec nich) postępowanie naprawcze z art. 51 w korespondencji z przesłankami z art. 50 ust. 1 (a tu pkt 4).
Ponieważ roboty te zostały zakończone to zastosowanie ma tu WPROST art. 51 ust. 7 i zgodnie z prawem stosując ten przepis PINB powinien sprawdzić czy to co zostało wykonane (te ścianki przy wejściu i na balkonie) naruszają prawo – warunki techniczne i plan zagospodarowania. Na 99% nie naruszają prawa zatem co w tym stanie powinien zrobić zgodnie z prawem PINB? UMORZYĆ postępowanie i dać Panu spokój!
Brzmi niewiarygodnie? Ale tak jest zgodnie z prawem. Niestety ten przepis wprowadzony nowelą w 2004r. był solą w oku NB (no bo jak to – inwestor dokonał odstępstwa i nic nie robić!) i dlatego GUNB wykorzystał wyrok NSA II OSK 15/09, który chcąc zakończyć kompromitujące NB i trwające w tym przypadku 10 lat postępowanie nieco nagiął prawo. Na podstawie JEDNEGO wyroku GUNB opublikował na swojej stronie „wyjaśnienie” którym faktycznie w 6 lat po nowelizacji przywrócił znaczenie przepisu sprzed tej noweli – czyli poniewieranie inwestorem zupełnie bezsensownym kazaniem mu przerysowywania X razy projektu zamiennego pod groźbą rozbiórki.
Warto przypomnieć, że jeszcze w 2007 przepis art. 51 ust. 7 był dla GUNB jasny:
Samowolna budowa wymagająca zgłoszenia - Zarządzanie nieruchomościami - Zadania sektora publicznego - Sektor publiczny - samorząd terytorialny, administracja publiczna, prawo administracyjne, finanse publiczne - INFOR.PL
cytuję z nieco (jak zwykle) pokrętnego stanowiska:
„Zacytowany przepis oznacza, że w przypadku robót budowlanych zakończonych (w przypadkach innych niż określone w art. 48 ust. 1 lub w art. 49b ust. 1), właściwy organ nadzoru budowlanego nie wstrzymuje robót na podstawie art. 50 ust. 1, lecz stosuje odpowiednio przepisy art. 51 ust. 1 pkt 1 i 2 oraz ust. 3 ustawy Prawo budowlane.”
To wszystko opisuję na portalu:
Prawo Budowlane Praktyczne Porady
W szczególności:
- na podstawie kolejnych nowelizacji wskazuję na celowość art. 51 ust. 7 który obecnie NSA i GUNB nazywają „niejasnym”;
- wskazuję na wadliwość „wyjaśnienia” GUNB z 2010r.
- cytuję inne „mądre” wyroki NSA w których wskazano zastosowanie art. 51 ust. 7 (który wyklucza zastosowanie art. 51 ust. 1 pkt 3 czyli projekt zamienny) – pewnym wyjaśnieniem tego „łaskawego” potraktowania jest że inwestorem była …gmina
Dochodzimy do sedna: Prawo budowlane jest dobre – w jego stosowaniu mamy obecnie niemal w każdym stanie faktycznym rozdwojenie orzecznictwa – na to zgodne z prawem dla wybranych i ponaginane (gorsze) dla innych.