Jaki jest cel kontroli oprogramowania?

  • Autor wątku Autor wątku zhuln
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zhuln

Użytkownik
Dołączył
05.2005
Odpowiedzi
123
Witam.
Mam zasadniczy problem. Była kontrola oprogramowania w mojej kafejce internetowej. Zrobili spis programów i gier zainstalowanych na dyskach. Zażądali faktur zakupu. Nie interesowali się oryginalnymi nośnikami ani licencjami. Nie mieli czasu na ich oglądanie. Było tego dużo. Żądali okazania tylko faktur zakupu programów. Skierowałem ich do biura rachunkowego, które prowadziło moją ksiegowość. Dwie ulice dalej. Stwierdzili, iż nie mają czasu na odwiedzanie biura rach. Z powodu braku faktur zakupu oprogramowania wykręcili dyski z komputerów i je zabrali. Kazali czekać na decyzje prokuratora prowadzącego. Tego samego dnia dostarczyłem faktury na Policję, ale nikt nie chciał ich oglądać. Prokurator prowadzący, do którego mnie skierowała Policja, kazał czekać, bo dyski będą poddane badaniom w laboratorium policyjnym. Zawiesiłem działalność kafejki. Po 5 latach śledztwo zostało zakończone umorzeniem sprawy. Komputery i oprogramowanie w tym czasie straciło swoją wartość. Wystąpiłem o odszkodowanie za utraconą wartość komputerów, oprogramowania oraz utracone zyski. Pozwana prokuratura w swoich pismach, twierdzi, że żadnych programów mi nie zabrali, tylko same dyski. Ewentualna wysokość odszkodowania powinna obejmować tylko koszt zakupu samych dysków, ponieważ fizycznie (pudełka i oryg. płyty CD) zostały w kafejce, więc mogłem kupić nowe dyski, wgrać powtórnie pozostawione oprogramowanie i nadal je używać do czasu wyjaśnienia sprawy zabranych dysków. To by zmniejszyło wysokość strat. Tak napisał prawnik strony pozwanej. Czy ma rację? Czy nie jest to namawianie mnie do popełnienia przestępstwa, przecież celem przeszukania nie było sprawdzanie dysków tylko programów!
Mam pytanie: czy miałem prawo używać programów zabranych do sprawdzenia, w czasie sprawdzania ich legalności w laboratorium policyjnym? Czy ja zrobiłem błąd, uważając, iż programy zainstalowane na zabranych dyskach nie mogę używać do czasu wyjaśnienia sprawy?
Ze względu na pilność sprawy (rozprawa będzie w ten poniedziałek) proszę o możliwie szybkie odpowiedzi. Bedę zobowiązany.
 
Witam,

to jest tylko kwestia zapisów w licencjach na programy, które Pan posiadał.

Generalnie, licencjobiorca może posługiwać się danym programem jedynie w zakresie zapisów licencji, będącej umową cywilno - prawną, w zakresie niesprzecznym z ustawodawstwem danego kraju, a więc w Polsce z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994. Zwykle dana licencja jest jednostanowiskowa, więc w takim przypadku nie można instalować powtórnie, bez usunięcia pierwotnej instalacji.

I tyle. Musiałby Pan jednakże sprawdzić zapisy licencji dla poszczególnych programów.

Oczywiście, jak wynika z postu, wykazano się przy kontroli złą wolą, jako, że Pan nie utrudniał przecież prawa do kontroli (Art.119 upaipp), a nigdzie nie jest zapisane, że dowody posiadania licencji muszą być dostępne natychmiast. Moim zdaniem - powinien Pan walczyć.
 
Witam. Rady okazały się cenne, ale, sprawa ma ciąg dalszy. Może ktoś podpowie i teraz. Co robić?
Tym razem prokuratura, czepiła się, wg. niej nielegalnemu publicznemu rozpowszechnianiu zakupionych na faktury, gier. Napisał, radca prokuratury, iż owszem miałem zakupione gry na fakturę, legalnie, ale, że to dotyczy kafejki, to jest to miejsce publiczne i wchodzi tu publiczne rozpowszechnianie i na to jest wymagana licencja od przedstawiciela lub producenta gry!
Tylko, że zakupione gry zainstalowałem na komputery, celem ich sprawdzenia, a w momencie kontroli, nikogo na sali nie było, więc jakie to jest publiczne rozpowszechnianie. Kafejka była otwierana o godz. 11 a kontrola była o 10. Gry były kupione parę dni wcześniej i nie zdążyłem sprawdzić, czy jest potrzeba kupowania licencji. Po za tym, na pudełkach, ani na oryginalnych dyskach CD nie ma napisu, o konieczności korzystania tylko do celów prywatnych. Jest tylko o chronie znaku. Tak jak jest to napisane na filmach DVD. Więc skąd miałem wiedzieć, że jest konieczność wykupu licencji. Nie miałem takiej wiedzy, interes z kafejką dopiero zaczynałem. Rzecz się dzieje w roku 2000 i wtedy, nie było to rozpowszechnione. Dodatkowo zakup tych gier był droższy, niż czas użytkowania licencji, gdybym ja kupił. Więc strat, żadnych firmy nie poniosły, a wrecz odwrotnie. Dodatkowo prokuratura wznowiła, prawomocnie umorzone śledztwo w tej sprawie i nie wiem, czy mam się już zacząć bać? Mimo, że wszystkie programy i gry miałem kupione legalnie, mam problemy.
Prośba o komentarz, bo kolejne posiedzenie sądu już za dwa dni.
 
Ostatnia edycja:
I co to jest, to publiczne odtwarzanie. Gdzie można znaleźć definicje. Czy ja, w swoim pustym, prywatnym, zamkniętym lokalu, nie mogę zainstalować na swoje własne komputery, zakupionych legalnie, na faktury gier, celem ich sprawdzenia, czy działają np. w sieci?
Wydaje mi się, że to naciągany powód przyczepienia się. Ale, naciągany czy nie, trzeba to jakoś wybronić. Tylko co, na takie pisanie, pana radcy, odpisać? Może ktoś wie? Bedę zobowiązany za pomoc.
 
Ostatnia edycja:
USTAWA O PRAWIE AUTORSKIM I PRAWACH POKREWNYCH

Art 6.
Przepis prawny:
9) odtworzeniem utworu jest jego udostępnienie bądź przy pomocy nośników dźwięku, obrazu lub dźwięku i obrazu, na których utwór został zapisany, bądź przy pomocy urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego, w którym utwór jest nadawany.


Jeżeli każdy z egzemplarzy miałeś na osobnym komputerze można by w ostateczności (ale wątpię, by to przeszło) patrzeć na ten punkt:
Przepis prawny:
7) najmem egzemplarzy utworu jest ich przekazanie do ograniczonego
czasowo korzystania w celu bezpośredniego lub pośredniego uzyskania korzyści majątkowej,


Poza tym:
Art 94.
Przepis prawny:
5. W przypadku nadawania, reemitowania lub odtwarzania wprowadzonego do obrotu fonogramu lub wideogramu, producentowi przysługuje prawo do stosownego wynagrodzenia.


W Pana sytuacji, gdy jest to kwestia ważna, przeanalizowałbym całą ustawę dostępną m.in. pod tym adresem: http://www.effp.pl/uploads/File/ustawa_o_prawie_autorskim_i_prawach_pokrewnych.pdf

Odnośnie oprogramowania sprawdziłem licencję pierwszej lepszej gry. Padło na Call of Duty 4
WARUNKI LICENCJI napisał:
Nie wolno Ci:
- Wykorzystywać komercyjnie Programu lub jakichkolwiek jego części, również w kafejkach internetowych, centrach rozrywki komputerowej lub innych tego typu miejscach. Activision może zaoferować specjalną licencję umożliwiającą komercyjne korzystanie z Programu.
Sprawdziłem też dwie starsze gry. W Warcrafcie (z 2003) i Baldur's Gate 2 (z 2000) jest to samo, stąd przypuszczenie, iż takie zapisy są regułą.
 
Ostatnia edycja:
A co na taką sytuację Art.75 ust2 PA. Kontrolujący weszli do zamkniętej kafejki, na sali oprócz właściciela nikogo nie było. Sprawdzałem zakupione gy - mogłem je zwrócić, gdyby okazało się, że moje komputery są za słabe lub że nie chcą działać w sieci. Kafejka była niedawno otwarta, była na rozruchu. Wśród kontrolujących było 2 policjantów, biegły z zakresu informatyki oraz przedstawiciel autorów programów komputerowych na teren Polski. Nie mieli żadnych zastrzeżeń, co do braku licencji na rozpowszechnianie. Wiedzieli o konieczności posiadania licencji na rozpowszechnianie, ale w czasie rozmowy powiedzieli iż, skoro kafejka, podczas kontroli była nieczynna, na sali nie było publiczności, to nie może być mowy o publicznym rozpowszechnianiu. Jako właściciel gier i komputerów, zgodnie z Art. 75 ust 2 PA, miałem prawo zainstalować i testować zakupione legalnie gry. Szukanie dziury w całym, po 10 latach od zdarzenia i 5 lat po umorzeniu sledztwa, na podstawie tego samego zdarzenia, uważam za szykanowanie mnie. Nie zdarzyło się nic od roku 2000 (np. nie zmieniło się prawo), żeby teraz inaczej interpretować ustalenia laboratorium policji z 2003r, czy 12 osób, które, wówczas zatwierdziły umorzenie śledztwa. Byli tam wtedy, m.in.: dwaj biegli informatycy (jeden obecny podczas przeszukania, drugi z ramienia laboratorium policyjnego), przedstawiciel poszkodowanych autorów, prokurator prowadzący śledztwo, 3 policjantów z PG i inne osoby nadzorujące umorzenie śledztwa. Obecnie, po 5 latach od umorzenia śledztwa, pozwana Prokuratura, powołała nowego biegłego, który nie znając okoliczności przeszukania (zamknięty lokal), tylko na podstawie swoich domniemywań, napisał, że było naruszenie prawa, w postaci publicznego rozpowszechniania programów komputerowych. Wg. mnie, jest to, ewidentny przykład naciągania faktów, celem zrobienia opinii na użytek tej sprawy. Na podstawie tej nowej opinii, prokurator wszczął na nowo dochodzenie o nielegalne użytkowanie programów komputerowych. Gdzie tu jest sens i logika?

Art.75 PA
ust 2. Nie wymaga zezwolenia uprawnionego:

1) sporządzenie kopii zapasowej, jeżeli jest to niezbędne do korzystania z programu komputerowego. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, kopia ta nie może być używana równocześnie z programem komputerowym,

2) obserwowanie, badanie i testowanie funkcjonowania programu komputerowego w celu poznania jego idei i zasad przez osobę posiadającą prawo korzystania z egzemplarza programu komputerowego, jeżeli, będąc do tych czynności upoważniona, dokonuje ona tego w trakcie wprowadzania, wyświetlania, stosowania, przekazywania lub przechowywania programu komputerowego,

3) zwielokrotnianie kodu lub tłumaczenie jego formy w rozumieniu art. 74 ust. 4 pkt 1 i 2, jeżeli jest to niezbędne do uzyskania informacji koniecznych do osiągnięcia współdziałania niezależnie stworzonego programu komputerowego z innymi programami komputerowymi, o ile zostaną spełnione następujące warunki:

a) czynności te dokonywane są przez licencjobiorcę lub inną osobę uprawnioną do korzystania z egzemplarza programu komputerowego bądź przez inną osobę działającą na ich rzecz,

b) informacje niezbędne do osiągnięcia współdziałania nie były uprzednio łatwo dostępne dla osób, o których mowa pod lit. a),

c) czynności te odnoszą się do tych części oryginalnego programu komputerowego, które są niezbędne do osiągnięcia współdziałania.

3. Informacje, o których mowa w ust. 2 pkt 3, nie mogą być:

1) wykorzystane do innych celów niż osiągnięcie współdziałania niezależnie stworzonego programu komputerowego,

2) przekazane innym osobom, chyba że jest to niezbędne do osiągnięcia współdziałania niezależnie stworzonego programu komputerowego,

3) wykorzystane do rozwijania, wytwarzania lub wprowadzania do obrotu programu komputerowego o istotnie podobnej formie wyrażenia lub do innych czynności naruszających prawa autorskie.

Art. 76
Postanowienia umów sprzeczne z art. 75 ust. 2 i 3 są nieważne.
Art. 77
 
Ripper napisał:
Żądałeś odszkodowania za poniesione straty?
tak, w pierwszym poscie napisałem: "Wystąpiłem o odszkodowanie za utraconą wartość komputerów, oprogramowania oraz utracone zyski."
czy to jest powód, szukania dziury w całym?
 
Ostatnia edycja:
Pamiętaj, że masz do czynienia z ludźmi, a nie robotami. To prawda, że mogłeś testować program, ale problem w tym, że nie mogłeś go używać w miejscu pracy. Gry zapewne kupiłeś na firmę - czyli w celu udostępniania. Przekonanie sędziego (lub wcześniej prokuratora), że nie udostępniłeś tej gry nikomu, a tylko testowałeś może być ciężkie.

Odnośnie nie znajomości licencji - zgadzasz się na nią przy instalacji. Tak samo jak z nieznajomością prawa nie jest to w jego świetle usprawiedliwieniem.

Zgadzam się, że to zakrawa na szykanowanie, ale na to nie poradzisz, jeżeli sprawa się nie przedawniła (nie wiem, po ilu się to może przedawnić - warto by się dowiedzieć, czy nie po 10 latach) -wtedy jednak nie otrzymasz i tak odszkodowania za programy.
 
do Ripper: "Na gry i programy posiadał faktury zakupu"
Kamulec napisał: "Pamiętaj, że masz do czynienia z ludźmi, a nie robotami"
A co to ma do rzeczy. Czyżbyś chciał tu kogoś usprawiedliwiać? Może kolegów.
Kamulec napisał: "To prawda, że mogłeś testować program, ale problem w tym, że nie mogłeś go używać w miejscu pracy"
Problem w tym, że nie było użycia w miejscu pracy. Było tylko sprawdzanie przydatności gier, co potwierdziło dwóch biegłych, prokurator i przedstawiciel poszkodowanych firm, niedoszukując się przekroczenia prawa i umarzając śledztwo. Takie są fakty.
Kamulec napisał: "Gry zapewne kupiłeś na firmę - czyli w celu udostepniania".
Gry kupiłem oczywiście w celu udostępniania. Nastąpiłoby to, po:
1.sprawdzeniu ich przydatności do mojej konkretnej działalności, a przede wszystkim działania gier w sieci, na moich słabych komputerach.
2.po wykupieniu licencji na ich rozpowszechnianie
3.po to jest Art.75 ust.2 PA, żeby móc programy i gry sprawdzić, przed ich komercyjnym użyciem
Kamulec napisał: "Zgadzam się, że to zakrawa na szykanowanie, ale na to nie poradzisz .."
Czyli wg. Ciebie, nie należy dochodzić swoich praw, kiedy Cię gnoją, bo nic na to nie poradzisz? Brawo.
 
Kamulec napisał:
To prawda, że mogłeś testować program, ale problem w tym, że nie mogłeś go używać w miejscu pracy. Gry zapewne kupiłeś na firmę - czyli w celu udostępniania. Przekonanie sędziego (lub wcześniej prokuratora), że nie udostępniłeś tej gry nikomu, a tylko testowałeś może być ciężkie.
Tyle, że w tzw. państwie prawa sytuacja powinna być dokładnie odwrotna. To prokuratura jest od udowodnienia winy, a nie człowiek od udowadniania niewinności.

zhuln napisał:
Czyli wg. Ciebie, nie należy dochodzić swoich praw, kiedy Cię gnoją, bo nic na to nie poradzisz? Brawo.
To zależy od Ciebie. Nie jesteś bez szans, ale powinieneś być przygotowany na długą i kosztowną walkę o swoje. Instytucje reprezentujące prawo w Polsce często stawiają się ponad nim.
Zresztą poszukaj - na sieci nie brakuje historii ludzi, którzy pokrzywdzeni przez organa ścigania i wymiar sprawiedliwości, próbowali dochodzić swoich praw.
Sam znam człowieka, który walczył z policją po tym, jak radiowóz skasował mu auto. Sytuacja na pierwszy rzut oka wydawała się nie budzić wątpliwości - 100% winy policjantów. W końcu wygrał sprawę, ale toczyła się 5 lat i kosztowała go wiele czasu i nerwów.
 
Najbardziej mnie ciekawi, jak biegły, po 10 latach od zdarzenia, może pisać o publicznym rozpowszechnianiu, skoro nie zna okoliczności przeszukania. Nie był obecny podczas kontroli, a dwóch jego kolegów, innych biegłych informatyków, jeden który był obecny podczas przeszukania i drugi który sprawdzał dyski w laboratorium policyjnym, nie stwierdziło wówczas naruszenia PA. Na podstawie ich opinii, oraz braku sprzeciwu przedstawiciela poszkodowanych autorów, sprawa została w 2005 umorzona. Czy taka nowa, trzecia opinia, zapłacona i zrobiona na polecenie pozwanej prokuratury, oparta, tylko na przypuszczeniach biegłego, ma jakąś wartość dla sądu? Czy jest możliwe, odwołanie się od takiej opinii, z wnioskiem o sprecyzowanie na jakiej podstawie, po 10 latach od zdarzenia, tylko na podstawie spisu sporządzonego przez laboratorium policyjne w 2002r., biegły może pisać o publicznym rozpowszechnianiu, jako jedynym powodzie instalacji gier na komputerach? Czy można pisać skargę na brak obiektywnej oceny sprawy przez biegłego, i do kogo taką skargę skierować?
 
Powrót
Góra