K
Kaczmarska
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2015
- Odpowiedzi
- 14
Witam,
moja sprawa zapewne dotyczy wielu kobiet w Polsce i dlatego zdecydowałam się opisać mój przypadek po to by innych przestrzec przed popełnianiem błędów.
Zacznę od tego, że od 25 lat jestem osobą przewlekle chorą, choroba postępuje a ja żyję w ciągłym bólu, jestem po wielu trudnych operacjach kostnych.
Mój były mąż - alkoholik przez 20 lat znęcał się nade mną fizycznie i psychicznie , wiele razy wzywałam policję by mi pomogli - owszem wyprowadzali ex męża z mieszkania ( wówczas jeszcze męża - jestem od kilku lat po rozwodzie) z nakazem , że może wejść do mieszkania jak wytrzeżwieje, mąż przespał się gdzieś na ławce, wstawał pił od nowa , wracał w nocy do domu itd Niestety okazało się po latach, że te interwencje nie były nigdzie odnotowywane i podczas toczących się spraw przed sądem sprawa dopiero wyszła na jaw , nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że należy to sprawdzać lub , że trzeba brać od policji pokwitowanie interwencji. Mało tego kiedyś sama poszłam pobita przez męża na policję by ten fakt zgłosić - odpowiedziano mi, że kobiety same się okaleczają i robią zasinienia i że muszę mieć na to świadków , że mogą mi jedynie poradzić bym poszła do szpitala i zrobiła obdukcję ... ile osoba krzywdzona musi przejść upokorzeń i wstydu, mało, że oprawca w domu nie pozwala żyć spokojnie to jeszcze osoba ta musi przed obcymi ludzmi obnażać swoje życie i problemy. Tak na marginesie kilku policjantów, czasami spotykało się z moim byłym mężem w knajpie i mu dawano przyjacielskie rady jak ma postępować by żona ( czyli ja) nie mogła nic z tym zrobić.
W sprawie rozwodowej sędzia zasądził na moją rzecz alimenty ( ale alimenty zostały mi przyznane z uwagi na moją trudną sytuację materialną - nie otrzymałam ich dlatego, że byłam maltretowana ) w sądzie musiałam przejść długą drogę upokorzeń związanych z tym, że musiałam wzywać świadków ( najbliższą rodzinę - dzieci , matke) nie miałam odwagi wzywać na świadków sąsiadów bo tak po ludzku wstydziłam się . Dla sądu liczą się fakty i dowody, nie liczą się ludzkie uczucia i słaba psychika osoby maltretowanej ...
Wyjechałam z Polski do dzieci do Anglii by uciec od wspomnień, od ludzi, którzy mi ciągle przypominali o moim nieudanym życiu. Jestem od kilku lat w Anglii - wyszłam ponownie za mąż, mój obecny mąż bardzo mi współczuł kiedy mu opowiedziałam moją historię, poprosił mnie o rękę bo chciał mi pomóc i zapewnić lepsze zycie.
Wychodząc ponownie za mąż straciłam prawo do alimentów bo takie jest prawo w Polsce. W sprawie o podział majątku ex mężowi została przyznana równowartość połowy mieszkania ( pomimo tego, że to moi rodzice kupili mi mieszkanie) ale to nie jest istotne , istotne jest to, że sąd zasądził bym w przciągu 6 miesięcy zapłaciła ex mężowi ponad 100 000 zł nie biorąc pod uwagę faktu, że moja renta wynosi 580 zł miesięcznie ( jak zapadł ten wyrok nie byłam jeszcze w ponownym związku małzeńskim) ...
.. takie właśnie jest prawo w Polsce, kobieta może być maltretowana, może być ciężko chora a sąd i policja jest bezlitosna - nie wspiera tego słabszego tylko oprawcę.
Moje życie jest w tej chwili bajką w porównaniu do tego, co miałam z moim ex mężem, piszę to wszystko dlatego, że ostatnio mój mąż ( anglik) powiedział mi, że Polska to jest zacofany kraj, gdzie państwo nie broni słabszego tylko nagradza oprawcę, że w Anglii jest to nie dopomyślenia - kobieta rozwiedziona otrzymuje alimenty od byłego męża nie tylko dlatego, że ma zła sytuację materialną tylko dlatego, że mąż okazał się złym człowiekiem - to jest rekompensata i tak samo jeżeli chodzi o podział majątku to słabsza osoba otrzymuje większe prawa do majątku a nie oprawca.
Pomyślałam sobie, że mój mąż ma rację , że Polskie prawo dyskryminuje kobiety w Polsce i że prawo w Polsce powinno ulec zmianie, że kobiety same powinny o to zawalczyć - gdybym była silniejsza to powinnam założyć sprawę cywilną i oskarżyć ex męża o maltretowanie mnie , o dręczenie fizyczne i psychiczne i rządać od niego dożywotniej renty za wyrządzone mi krzywdy - jednak ja już nie mam na to sił ... piszę to bo może są kobiety ode mnie silniejsze , które potrafią zawalczyć o swoje prawa ... a bandyta niech ponosi konsekwencje swoich czynów do końca swojego życia.
Pozdrawiam
moja sprawa zapewne dotyczy wielu kobiet w Polsce i dlatego zdecydowałam się opisać mój przypadek po to by innych przestrzec przed popełnianiem błędów.
Zacznę od tego, że od 25 lat jestem osobą przewlekle chorą, choroba postępuje a ja żyję w ciągłym bólu, jestem po wielu trudnych operacjach kostnych.
Mój były mąż - alkoholik przez 20 lat znęcał się nade mną fizycznie i psychicznie , wiele razy wzywałam policję by mi pomogli - owszem wyprowadzali ex męża z mieszkania ( wówczas jeszcze męża - jestem od kilku lat po rozwodzie) z nakazem , że może wejść do mieszkania jak wytrzeżwieje, mąż przespał się gdzieś na ławce, wstawał pił od nowa , wracał w nocy do domu itd Niestety okazało się po latach, że te interwencje nie były nigdzie odnotowywane i podczas toczących się spraw przed sądem sprawa dopiero wyszła na jaw , nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że należy to sprawdzać lub , że trzeba brać od policji pokwitowanie interwencji. Mało tego kiedyś sama poszłam pobita przez męża na policję by ten fakt zgłosić - odpowiedziano mi, że kobiety same się okaleczają i robią zasinienia i że muszę mieć na to świadków , że mogą mi jedynie poradzić bym poszła do szpitala i zrobiła obdukcję ... ile osoba krzywdzona musi przejść upokorzeń i wstydu, mało, że oprawca w domu nie pozwala żyć spokojnie to jeszcze osoba ta musi przed obcymi ludzmi obnażać swoje życie i problemy. Tak na marginesie kilku policjantów, czasami spotykało się z moim byłym mężem w knajpie i mu dawano przyjacielskie rady jak ma postępować by żona ( czyli ja) nie mogła nic z tym zrobić.
W sprawie rozwodowej sędzia zasądził na moją rzecz alimenty ( ale alimenty zostały mi przyznane z uwagi na moją trudną sytuację materialną - nie otrzymałam ich dlatego, że byłam maltretowana ) w sądzie musiałam przejść długą drogę upokorzeń związanych z tym, że musiałam wzywać świadków ( najbliższą rodzinę - dzieci , matke) nie miałam odwagi wzywać na świadków sąsiadów bo tak po ludzku wstydziłam się . Dla sądu liczą się fakty i dowody, nie liczą się ludzkie uczucia i słaba psychika osoby maltretowanej ...
Wyjechałam z Polski do dzieci do Anglii by uciec od wspomnień, od ludzi, którzy mi ciągle przypominali o moim nieudanym życiu. Jestem od kilku lat w Anglii - wyszłam ponownie za mąż, mój obecny mąż bardzo mi współczuł kiedy mu opowiedziałam moją historię, poprosił mnie o rękę bo chciał mi pomóc i zapewnić lepsze zycie.
Wychodząc ponownie za mąż straciłam prawo do alimentów bo takie jest prawo w Polsce. W sprawie o podział majątku ex mężowi została przyznana równowartość połowy mieszkania ( pomimo tego, że to moi rodzice kupili mi mieszkanie) ale to nie jest istotne , istotne jest to, że sąd zasądził bym w przciągu 6 miesięcy zapłaciła ex mężowi ponad 100 000 zł nie biorąc pod uwagę faktu, że moja renta wynosi 580 zł miesięcznie ( jak zapadł ten wyrok nie byłam jeszcze w ponownym związku małzeńskim) ...
.. takie właśnie jest prawo w Polsce, kobieta może być maltretowana, może być ciężko chora a sąd i policja jest bezlitosna - nie wspiera tego słabszego tylko oprawcę.
Moje życie jest w tej chwili bajką w porównaniu do tego, co miałam z moim ex mężem, piszę to wszystko dlatego, że ostatnio mój mąż ( anglik) powiedział mi, że Polska to jest zacofany kraj, gdzie państwo nie broni słabszego tylko nagradza oprawcę, że w Anglii jest to nie dopomyślenia - kobieta rozwiedziona otrzymuje alimenty od byłego męża nie tylko dlatego, że ma zła sytuację materialną tylko dlatego, że mąż okazał się złym człowiekiem - to jest rekompensata i tak samo jeżeli chodzi o podział majątku to słabsza osoba otrzymuje większe prawa do majątku a nie oprawca.
Pomyślałam sobie, że mój mąż ma rację , że Polskie prawo dyskryminuje kobiety w Polsce i że prawo w Polsce powinno ulec zmianie, że kobiety same powinny o to zawalczyć - gdybym była silniejsza to powinnam założyć sprawę cywilną i oskarżyć ex męża o maltretowanie mnie , o dręczenie fizyczne i psychiczne i rządać od niego dożywotniej renty za wyrządzone mi krzywdy - jednak ja już nie mam na to sił ... piszę to bo może są kobiety ode mnie silniejsze , które potrafią zawalczyć o swoje prawa ... a bandyta niech ponosi konsekwencje swoich czynów do końca swojego życia.
Pozdrawiam