O
olderbetter
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2007
- Odpowiedzi
- 2
Spotkałem się z sytuacją, w której oskarżony został skazany wyrokiem sądu rejonowego, jednak sad nie powiadomił go o terminie ogłoszenia wyroku a powinien to zrobić (bezsprzecznie, co do tego nie ma żadnych wątpliwości i nad tym proponuję nie rozwodzić się). Oskarżony dowiedział się o skazaniu go dopiero wówczas, gdy otrzymał z sądu pismo wzywające do zapłaty oskarżycielowi posiłkowemu (pokrzywdzonemu) jakieś kwoty tytułem zwrotu kosztów zaangażowania przez niego pełnomocnika. Wówczas nazajutrz (a więc zmieściwszy się w terminie 7 dni od daty powzięcia wydania wyroku) złożył wniosek o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o doręczenie mu odpisu wyroku wraz z uzasadnieniem. Pomimo tego, że oczywistym jest (po prostu oczywistym, i jest poparcie w postaci adekwatnego orzecznictwa sądu apelacyjnego w innej sprawie) iż sąd powinien przywrócić ów termin, oskarżony otrzymał postanowienie o odmowie przywrócenia terminu. Wówczas złożył zażalenie na to postanowienie, które rozpatrzył Sąd Okręgowy również odmownie. Sytuacja przedstawia się więc tak, że oskarżonemu bezprawnie zabrano możliwość odwołania się od (skandalicznego) wyroku sądu pierwszej instancji, albowiem na postanowieniu sądu okręgowego napisane jest iż jest ono prawomocne i nie podlega zaskarżeniu. Oba postanowienia są bezprawne, zawierają bzdurne uzasadnienia i odmowy, wbrew prostym regułom kpk. Czyli oskarżony bezprawnie został skazany prawomocnym wyrokiem, bez możliwości odwołania się odeń, z winy sądów: rejonowego i okręgowego. Czy ten oskarżony - skazany nie może już nic zrobić w majestacie prawa skazany w wyniku haniebnych i oczywistych nawet dla nie-prawników „pomyłek”? Wszak od postanowienia sądu okręgowego nie przysługuje kasacja. Kto / co pozostaje temu (niesłusznie) skazanemu: Minister Sprawiedliwości, Prezydent, Trybunał w Strasburgu?