Kancelaria Pro Bono - cz. 2.

  • Autor wątku Autor wątku Janusz.C.M.
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
dostałam "wezwanie" na pw na chomiku w listopadzie - nadal cisza i oby tak dalej a Wy jak tam? piszę bo nikt już dawno nic nie pisał.

i jak tam sprawa z pro bono, ktoś z Was (nie pamiętam kto) kiedyś coś pisał że wytacza im sprawę... więc jestem ciekawa jak poszło?:)

Pozdrawiam wszystkich:)
 
Ostatnia edycja:
Witam, ja też dostałam w listopadzie wezwanie od Pro-Bono na priv chomika i do tej pory cisza.
 
U mnie podobnie: w listopadzie wezwanie doręczone na PW mojego chomika; do tej pory cisza.

Ja to najbardziej obawiam się nalotu Policji (chociaż na kompie mam wszystko w 100% legalne - ale po co mi Ich odwiedziny?); zastanawia mnie tylko po co Policja miałaby zabierać nam komputery, skoro to nie z nich były udostępniane pliki (nie tak jak przy p2p: musi na naszym komputerze fizycznie istnieć udostępniany plik + metaplik - i dopiero "w świat"); przy chomikach pliki wgrywaliśmy przecież na zewnętrzne serwery i stamtąd można było coś udostępnić. Po "zachomikowaniu" można było to usunąć, tak więc nikt nie znalazłby tych felernych plików o które cała awantura (przynajmniej u mnie na dysku, bo pliki które udostępniałem i tak przekopiowałem od kogoś innego bez udziału własnego dysku). Ale to tylko moje rozważania nad sprawą...

Pozdrawiam.
 
Ja też w listopadzie (jakoś na początku) dostałam wezwanie na priv na chomikuj od Pro Bono. No i u mnie także wciąż cisza... Oby tak dalej ;p ;)
 
U chomików cisza i spokój. Miła odmiana.:)
Zastanawia mnie taka rzecz. Widomo, że po reinstalce systemu dane są do odzyskania, a jak to jest po zrobieniu recovery systemu? Może jest to kolejna pomocna rzecz w walce z naciągaczami?
Wpadłem na to ostatnio. Może odpowiedzieć ktoś obeznany? Ładnie proszę;)
 
Dopóki dane nie są nadpisane kilka razy (są różne algorytmy: 3, 7, a według niektórych nawet 35) są do odzyskania i żadne recovery nie pomoże. To tylko ponowna instalacja systemu, a większość danych nie będzie nadpisana. Ale nie rozumiem po co kombinować - zainstalować TrueCrypt, zaszyfrować dysk i po krzyku. No chyba że problemem jest wpisywanie hasła przy uruchamianiu komputera...
 
Co jakiś czas się pojawiają takie straszaki ;) :beer:
 
ja dostałam chyba na początku wrzęsnia labo koncem sierpnia. I cisza :)
 
Tak wracając jeszcze do treści artykułu: http://wyborcza.pl/1,75480,11440328..._siec__by_znalezc_piratow.html?as=1&startsz=x

Czy na prawdę możliwe jest, żeby policja i prokurator wręcz namawiali do podpisania ugody mówiąc, że tylko wtedy odzyska się komputer?
Czy nie powinno być tak, że gdy nie zgodzimy się podpisać ugody, biegły sprawdzi komputer i jeśli nic nie znajdzie to oddaje go właścicielowi?
Z tych niektórych historii z artykułu wynika, że tam tylko czekają aby przyznać się, 'bo wtedy odzyska się komputer'. Oczywiście wiadomo, że mimo warunkowego umorzenia sprawy kancelaria może założyć sprawę cywilną i - gdy podpisaliśmy ugodę - wygrać ją bez problemu.
Co jednak robić, jak po zabezpieczeniu komputera gdy nie przyznamy się do winy nasz komputer będzie trzymany bez końca? Czy te sytuację z artykułu mogły rzeczywiście zajść, czy może to zwykłe straszaki?
 
Wiesz, tutaj są dwa problemy. Pierwszy - zarzuca się Policji i prokuraturom zbyt ścisłą współprace z "pierwiastkiem" prywatnym. Co ma przynosić obustronną korzyść - organy ścigania podnoszą sobie statystyki, wydawca/producent odzyskuje część straconych pieniędzy. Zresztą na forum też był ten problem podnoszony, ale w innym temacie. Jak dla mnie takie działania Policji i prokuratury są bardzo dyskusyjne i ktoś mógłby (urzędnicy wyższego szczebla) zwrócić na to uwagę. Drugim problemem jest zbyt długie przetrzymywanie cudzych rzeczy, jako ewentualnych dowodów w sprawie i o tym też można dużo poczytać, nie tylko w sprawach piractwa.
 
A taki skonfiskowany sprzęt gdzie się zazwyczaj znajduje? Na lokalnych komisariatach, czy u prokuratora? Bo w tym pierwszym przypadku można przecież 'męczyć' ich pytaniami czy wizytami i może to jakoś wpływa na czas zwrotu?
W części pierwszej tegoż wątku lub na blogu Pana Lehmanna (nie pamiętam dokładnie gdzie) wypowiedziała się osoba, do której policjant sam zadzwonił po 3-4 tygodniach z informacją, że komputer jest do odebrania.
Wszystko więc zależy od tempa pracy?
 
A, no i jeśli prokurator czy policjant by naciskał na podpisanie ugody a ktoś by się nie zgodził i na jego komputerze zupełnie nic by nie znaleziono to chyba jego komputer musiałby zostać zwrócony bez względu na przekonania prokuratora/policjantów. Mam rację?

PS. Przepraszam za podwójny post, dopiero teraz mi wpadło to pytanie do głowy.
 
Radosław08 napisał:
...
PS. Przepraszam za podwójny post, dopiero teraz mi wpadło to pytanie do głowy.
Na prawo na dole pod postem jest opcja edytuj dostępna przez 20 min. :)
 
A, no i jeśli prokurator czy policjant by naciskał na podpisanie ugody a ktoś by się nie zgodził i na jego komputerze zupełnie nic by nie znaleziono to chyba jego komputer musiałby zostać zwrócony bez względu na przekonania prokuratora/policjantów. Mam rację?
Mówiąc w skrócie, taka rzecz może zostać zwrócona, gdy organy uznają, że nie przedstawia wartości dowodowej:
1. nie ma na nim nic, do czego, mówiąc kolokwialnie, można się przyczepić,
2. sprawa karna jest prawomocnie zakończona.
Nie ma jak się odnieść konkretnie, bo czas oczekiwania na zwrócenie rzeczy, która była dowodem bywa po prostu różny. Wynika to z wielu czynników.
 
No i można chyba rozważyć możliwość, że prokurator w ogóle nie zainteresuje się zawartością komputera a jedynie wezwie kilka osób na przesłuchanie. W niektórych sprawach dot. torrentów tak właśnie było.
 
Powrót
Góra