Kanibalizm

  • Autor wątku Autor wątku LilYenn
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

LilYenn

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2016
Odpowiedzi
3
Witam,
Dając ponieść się emocjom towarzyszących podczas gry w "Until Dawn", (jednej z najnowszych produkcji na PS4) zaczęłam zastanawiać się nad kanibalizmem w świetle prawa. Czy istnieją jakieś wzmianki, przepisy dotyczące konsumpcji zwłok? :what:
 
Art. 262. kk odnosi się do znieważania zwłok. A co w przypadkach takich jak lot 571 z 1972 roku? Spośród pasażerów ci, którzy nie zginęli bezpośrednio wskutek zderzenia z górą, zmuszeni byli przeżyć dwa miesiące w bardzo ciężkich warunkach i bez żywności. Czy walka o przetrwanie jest okolicznością łagodzącą?
 
Myślę, że traktowane jest to jako "stan wyższej konieczności". Swoją drogą takiemu zmarłemu to wszystko jedno, czy zjedzą go towarzysze w walce o przetrwanie czy robaki albo dzikie zwierzęta. ;)
 
Może i racja. Znalazłam jeszcze przeszukując internet wzmianki o tzw. "kazusie grotołazów" dr Fullera, gdzie by przetrwać zabili człowieka, po czym skonsumowali jego ciało. Mam wrażenie, że w tej hipotetycznej historii kanibalizm wręcz staje się argumentem zabójstwa... :/
 
Moim zdaniem w skrajnych przypadkach, kanibalizm może być uzasadniony pod warunkiem oczywiście, że nie nie istniały żadne inne możliwe źródła pożywienia.
 
Jestem w stanie dopuścić łagodne potraktowanie spożycia zwłok ludzkich ale niezależnie od skrajności przypadku, brak pożywienia nigdy nie usprawiedliwia zabicia człowieka w celu późniejszego kanibalizmu. I żadne pitolenie o "casusie wagonika" mnie nie przekonuje.
 
Jedyne co przychodzi do głowy Art. 262 KK czyli nieważenie zwłok

Swego czasu głośny był przypadek artystki która podczas swoich wernisażów sama przygotowywała przekąski - a to raki w śmietanie, a to kapary.

Artystka poddała się wcześniej zabiegowi liposukcji, lekarza prowadzącego jednak poprosiła aby oddał jej wyssany od siebie tłuszcz - zgadnijcie na czym usmażyła pulpety które później podała nieświadomym gościom:?
 
W Polsce mamy tysiące barów chińskich/wietnamskich w których możemy przebierać w dziesiątkach potraw. Pracują tam w najczęściej młodzi chińscy kucharze. Mieszkam w Łodzi w promieniu 1 kilometra są 4 takie bary. Kurczak, wołowina, wieprzowina, ryby, kalmary, owoce morza przygotowywane na dziesiątki sposób, a smakują podobnie. A widzieliście kiedyś gdziekolwiek u lekarza, w szpitalu, sklepie, na ulicy starego chińczyka/wietnamczyka ? Albo pogrzeb/grób takiego ?
 
LilYenn napisał:
A co w przypadkach takich jak lot 571 z 1972 roku? Spośród pasażerów ci, którzy nie zginęli bezpośrednio wskutek zderzenia z górą, zmuszeni byli przeżyć dwa miesiące w bardzo ciężkich warunkach i bez żywności. Czy walka o przetrwanie jest okolicznością łagodzącą?
moim zdaniem jak ktoś przeżył, to powinien iść piechotą do najbliższych osad ludzkich - prawie na pewno doszedłby tam zanim by padł z głodu. I jest to o wiele lepsze rozwiązanie niż kanibalizm.

Kwestia tego lotu 571 wydaje mi się bajką porównywalną do złotych pociągów i potwora z los ness.
 
1 zasada przy przeżyciu katastrofy to nie oddalać się od miejsca wypadku. Służby zawsze tam zaczynają szukać.
 
A jeżeli to jest zamach a nie katastrofa ? Postępować tak samo ? :cool:
 
nawet jeśli to zamach, to i tak nie należy dokonywać aktów kanibalizmu na zamachowcach :)
 
Hm, czyli lepiej umrzeć z głodu, to ma sens
 
może historycznie, ponad 40 lat temu nie było możliwości kontaktu itd. ale dzisiaj każdy ma przy sobie komórkę i służby go znajdą, a on może iść do osad ludzkich i wcale nie musi czekać i jeść współpasażerów. Moim zdaniem, spory o historię z 1972 mają charakter czysto akademicki.

współczesny kanibalizm na szczęście jest rzadkością ale jak się już zdarzy to jest najczęściej powiązany z rytuałami satanicznymi i z zabiciem człowieka składanego na ofiarę diabłu. Wg mnie, jest to morderstwo (cyt. kodeks karny) "z przyczyn zasługujących na szczególne potępienie" i nie ma dla niego (wg mnie) absolutnie żadnych okoliczności łagodzących.
 
Z głodu się jeszcze nikt nigdy nie z****ł
 
Seb72 napisał:
ale niezależnie od skrajności przypadku, brak pożywienia nigdy nie usprawiedliwia zabicia człowieka w celu późniejszego kanibalizmu. I żadne pitolenie o "casusie wagonika" mnie nie przekonuje.

czemu, jesli mozna wiedziec?
moim zdaniem- jak najbardziej mozna to tym usprawiedliwic. oczywiscie mowimy o czyms powaznym, a nie o zezarciu kogos na biwaku dzien po tym jak sie konserwy skonczyly :P
 
żyjemy w XXI wieku, mamy komórki, łączność jest prawie doskonała, służby ratunkowe namierzają ofiary wypadków z satelity, na podstawie położenia telefonu komórkowego ofiary, tresowane psy odszukują kogoś pod lawiną, itd.itp.

jest praktycznie niemożliwe żeby znaleźć się w tak skrajnej sytuacji że rozważanie kanibalizmu nabrałoby sensu.
 
Powrót
Góra