J
JO_KA
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2012
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie i gorąco proszę o rozjaśnienie mi zaistniałej sytuacji.
Wybrałam się dzisiaj do biblioteki w celu wypożyczenia książek.
Pani skanując moją kartę stwierdziła, że coś jest nie tak, bo ma zablokowane konto, chociaż z niczym nie zalegam. Po chwili wypatrzyła, że zalegam z książką w innej filii owej biblioteki do której natychmiast zadzwoniła celem wyjaśnienia sprawy.
Po skończonej rozmowie przekazała mi następujące informacje:
zalegam z książką wypożyczoną w 2005 roku, w 2009 roku sprawa trafiła do firmy windykacyjnej.
Ja nie otrzymałam absolutnie żadnego pisma przez te wszystkie lata.
Okazało się, że wynika to z faktu, iż pisma szły najprawdopodobniej na mój dawny adres. Filia której zalegam z książką nie miała mojego nowego adresu, natomiast główny oddział biblioteki w którym dzisiaj byłam ma mój dobry adres.
Jak się zachować w takiej sytuacji? Przeraża mnie perspektywa zapłacenia kary zebranej przez tyle lat, obecnie studiuję i nie mam żadnych stałych zarobków, co jest jednoznaczne z tym, iż nie stać mnie na zapłacenie tej kary. Nie mam żadnego pisma dotyczącego wezwania do zapłaty, ale nie wiem jakie są szanse, że biblioteka zdobędzie od gł.siedziby mój prawidłowy adres.
Bardzo proszę o poinstruowanie mnie, jakie kroki powinnam podjąć, abym nie była stratna na całym tym dziwnym zajściu. Czy udać się do biblioteki, czy udać się do firmy windykacyjnej, czy też udawać, że nic się nie dzieje?
Pozdrawiam.
Wybrałam się dzisiaj do biblioteki w celu wypożyczenia książek.
Pani skanując moją kartę stwierdziła, że coś jest nie tak, bo ma zablokowane konto, chociaż z niczym nie zalegam. Po chwili wypatrzyła, że zalegam z książką w innej filii owej biblioteki do której natychmiast zadzwoniła celem wyjaśnienia sprawy.
Po skończonej rozmowie przekazała mi następujące informacje:
zalegam z książką wypożyczoną w 2005 roku, w 2009 roku sprawa trafiła do firmy windykacyjnej.
Ja nie otrzymałam absolutnie żadnego pisma przez te wszystkie lata.
Okazało się, że wynika to z faktu, iż pisma szły najprawdopodobniej na mój dawny adres. Filia której zalegam z książką nie miała mojego nowego adresu, natomiast główny oddział biblioteki w którym dzisiaj byłam ma mój dobry adres.
Jak się zachować w takiej sytuacji? Przeraża mnie perspektywa zapłacenia kary zebranej przez tyle lat, obecnie studiuję i nie mam żadnych stałych zarobków, co jest jednoznaczne z tym, iż nie stać mnie na zapłacenie tej kary. Nie mam żadnego pisma dotyczącego wezwania do zapłaty, ale nie wiem jakie są szanse, że biblioteka zdobędzie od gł.siedziby mój prawidłowy adres.
Bardzo proszę o poinstruowanie mnie, jakie kroki powinnam podjąć, abym nie była stratna na całym tym dziwnym zajściu. Czy udać się do biblioteki, czy udać się do firmy windykacyjnej, czy też udawać, że nic się nie dzieje?
Pozdrawiam.