R
raidha
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2011
- Odpowiedzi
- 1
Witam
Poniższa wiadomość jest dość długa, jednak bardzo dokładnie opisuje sytuację, której rozwiązania poszukuję.
Przygotowywałam kilkunastoosobowy wyjazd do Austrii dla polskiej firmy. Miało to być szkolenie połączone z nartami.
Oferty z austriackich hoteli otrzymywałam drogą mailową. Korespondencja odbywała się w języku angielskim.
Kiedy mój klient podjął decyzję, wysłałam do hotelu maila z informacją, że klient zdecydował się na przyjazd do nich i najszybciej jak to możliwe, potwierdzę wszystkie szczegóły.
2 tygodnie przed planowanym wyjazdem klient powiedział, że jechać nie może i musiałam wszystko odwołać.
Napisałam więc maila do hotelu w Austrii, że niestety nie możemy przyjechać. I w tym momencie hotel zaczął domagać się ode mnie 40% wartości naszej rezerwacji (i tak idą mi na rękę, bo mogą domagac się nawet 70%!).
Przy czym podczas naszej mailowej korespondencji nie wspomniał ani słowem o konsekwencjach związanych z anulowaniem rezerwacji, nie ustalaliśmy żadnych warunków współpracy i ewentualnego jej rozwiązania. Żaden regulamin, zasady współpracy nie zostal mi dostarczone.
Strona hotelu jest w języku niemieckim, nie ma na niej żadnej kalki na język angielski- dlatego opierałam się wyłącznie na korespondencji mailowej w języku angielskim. Po wnikliwych poszukiwaniach udało mi się znaleźć na tej stronie link do regulaminu pt. "AGBH2006"- jest tam również polska wersja językowa Allgemeine Geschäftsbedingungen für die Hotellerie (AGBH) - WKO.at Ale hotel podczas naszej korespondencji słowem nie wspomniał o takim dokumencie. Również domagając się ode mnie pieniędzy nie powołał się na to.
Czy ma prawo wymagać ode mnie jakiejkolwiek płatności? Kwota, jakiej się domaga to ok. 6 500zł.
Jak ta sytuacja przedstawia sie w świetle prawa polskiego i austriackiego?
Organizowałam wcześniej wyjazd do Austrii i na Słowację (doszły one do skutku), ale był również taki, który się nie odbył, klient wycofał się również na ok. 2 tygodnie przed planowanym wyjazdem i nie było mowy ze strony hotelu (również austriackiego) o jakiejkolwiek płatności. Do tej pory zarówno w Polsce, jak i zagranicą spotkałam się z tym, że warunki anulowania rezerwacji są jasno i wyraźnie określane w mailach lub w specjalnych formularzach i dopiero wtedy zaczynają one obowiązywać.
Bardzo dziękuję za cierpliwość
I proszę o jakies wskazówki
Poniższa wiadomość jest dość długa, jednak bardzo dokładnie opisuje sytuację, której rozwiązania poszukuję.
Przygotowywałam kilkunastoosobowy wyjazd do Austrii dla polskiej firmy. Miało to być szkolenie połączone z nartami.
Oferty z austriackich hoteli otrzymywałam drogą mailową. Korespondencja odbywała się w języku angielskim.
Kiedy mój klient podjął decyzję, wysłałam do hotelu maila z informacją, że klient zdecydował się na przyjazd do nich i najszybciej jak to możliwe, potwierdzę wszystkie szczegóły.
2 tygodnie przed planowanym wyjazdem klient powiedział, że jechać nie może i musiałam wszystko odwołać.
Napisałam więc maila do hotelu w Austrii, że niestety nie możemy przyjechać. I w tym momencie hotel zaczął domagać się ode mnie 40% wartości naszej rezerwacji (i tak idą mi na rękę, bo mogą domagac się nawet 70%!).
Przy czym podczas naszej mailowej korespondencji nie wspomniał ani słowem o konsekwencjach związanych z anulowaniem rezerwacji, nie ustalaliśmy żadnych warunków współpracy i ewentualnego jej rozwiązania. Żaden regulamin, zasady współpracy nie zostal mi dostarczone.
Strona hotelu jest w języku niemieckim, nie ma na niej żadnej kalki na język angielski- dlatego opierałam się wyłącznie na korespondencji mailowej w języku angielskim. Po wnikliwych poszukiwaniach udało mi się znaleźć na tej stronie link do regulaminu pt. "AGBH2006"- jest tam również polska wersja językowa Allgemeine Geschäftsbedingungen für die Hotellerie (AGBH) - WKO.at Ale hotel podczas naszej korespondencji słowem nie wspomniał o takim dokumencie. Również domagając się ode mnie pieniędzy nie powołał się na to.
Czy ma prawo wymagać ode mnie jakiejkolwiek płatności? Kwota, jakiej się domaga to ok. 6 500zł.
Jak ta sytuacja przedstawia sie w świetle prawa polskiego i austriackiego?
Organizowałam wcześniej wyjazd do Austrii i na Słowację (doszły one do skutku), ale był również taki, który się nie odbył, klient wycofał się również na ok. 2 tygodnie przed planowanym wyjazdem i nie było mowy ze strony hotelu (również austriackiego) o jakiejkolwiek płatności. Do tej pory zarówno w Polsce, jak i zagranicą spotkałam się z tym, że warunki anulowania rezerwacji są jasno i wyraźnie określane w mailach lub w specjalnych formularzach i dopiero wtedy zaczynają one obowiązywać.
Bardzo dziękuję za cierpliwość