Na początek powiem, że mam wrażenie, że w tej dyskusji pomieszały się pojęcia kary i odszkodowania… Ale to tak na marginesie.
Mam wrażenie, że takie działanie firm to bardziej socjotechnika niż prawo. Bo co to za prawo gdy żądają 100 000 euro potem praktycznie bez powodu schodzą o 90%, a gdy włącza się profesjonalny prawnik to kończy się na 400 euro? I sytuacja jest powtarzalna a temat jak widać wraca. Pierwszy post w tej dyskusji jest ze stycznia 2010 roku.
Moim zdaniem to raczej chodzi o efekt mrożący zniechęcający ludzi do pobierania aniżeli faktyczne karanie czy odszkodowania. Ludzie piszą o takich roszczeniach na forch i w efekcie wielu woli nie ryzykować. I generalnie o to chodzi. 100 000 euro u nas to kwota kosmiczna, ale w Niemczech też nie mało. Nie wyobrażam sobie takiej kwoty za pobranie jednego pliku? Do tego jak się nie dogadasz to jest sprawa w sadzie i trzeba udowodnić kto, co, kiedy, jak i czy świadomie? A to wbrew pozorom nie tak łatwo szczególnie po dłuższym czasie, szczególnie, gdy nie są zabezpieczone komputery. Te wspomniane w którymś z wcześniejszych postów 400 euro to raczej zapłata za święty spokój niż kara czy odszkodowanie.
U nas takich akcji nie robią bo mamy inny system prawny i powszechne przyzwolenie społeczne na pewne czyny co także udziela się sędziom rozpatrującym sprawy. Nie wyobrażam sobie aby jakikolwiek sąd przyznał pół miliona zł. odszkodowania za pobranie pliku z piosenką. U nas gdy możesz pobrać piosenkę np. za złotówkę płaconą SMS i złapią kogoś na nielegalnym pobraniu to podmiot dostanie odszkodowanie adekwatne do szkody czyli złotówkę. To że masowość zjawiska przekłada się na miliony złotówek jest bez znaczenia bo rozpatrywana jest konkretna jednostkowa sprawa. A karnie zapewne będzie niska szkodliwość o ile będzie to jednorazowe zdarzenie. Gdyby u nas rozpoczęli takie akcje to dałoby efekt odwrotny. Owszem były takie akcje, niektóre nawet głośne i chyba tylko o to chodziło. Aby było głośno.
Pamiętam liczne wypowiedzi ekspertów przy okazji słynnej ACTA gdzie mówili, „że przecież nie ma nic złego, że jakieś dziecko ściągnie sobie z netu jakąś fotkę a potem opublikuje na FB. I za co tu karać?”
Oczywiście inna sytuacja jest przy rozpowszechnianiu. I tutaj jeśli ktoś korzysta z programów typu P2P to one działają tak, że jednocześnie pobierają i udostępniają, więc sytuacja może być inna.