Karanie rowerzystów tak jak prowadzących samochody jest zgodne z Konstytucją

  • Autor wątku Autor wątku HOWARD
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ja uważam, że jest to zasadne!!! Rowerzyści pod wpływem alkoholu stanowią takie samo zagrożenie jak kierowcy - sama miałam taki przypadek, że pijany rowerzysta praktycznie przewrócił się mi na maskę samochodu - na szczęście nic się nie stało, ale facet był pijany w sztok. Po prostu ludzie powinni sobie wpoić, że jak się pije to się nie jedzie!!!
 
"Trybunał Konstytucyjny uznał za zgodny z Konstytucją art. 178a ust. 2 Kodeksu Karnego, zgodnie z którym za jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu grozi wyrok roku więzienia. Sąd Rejonowy we Wschowie (lubuskie) twierdził, że rowerzysta poruszający się przy pomocy własnych mięśni powinien być traktowany jako pieszy. Trybunał uznał, że rowerzysta to jednak pojazd. Jest to zgodne m.in. z Konwencją Wiedeńską o Ruchu Drogowym. W Polsce jak ktoś się upije na umór i wsiądzie na rower może dostać rok więzienia, a jak za kierownicę czterdziestostonowego tira albo autobusu z kilkudziesięcioma pasażerami - najwyżej dwa lata więzienia. W Polsce w więzieniach siedzi więcej rowerzystów niż kierowców samochodów - tymczasem to kierowcy samochodów są sprawcami ponad osiemdziesięciu procent wypadków w których czynnikiem był alkohol."

Miasta dla rowerów
 
To może być prawda.
Wiadomo, że przy jeździe rowerem najpierw dostaje się ograniczenie wolności, potem pozbawienie wolności w zawieszeniu, i dopiero średnio po trzecim razie idzie się siedzieć.
Złapani na jeździe samochodem po pijaku bardziej uważają i starają się już więcej nie wsiadać. Rowerzyści jakoś sobie bardziej to lekceważa, i trzeźwieją dopiero na przymusowym urlopie na państwowym wikcie...
 
Cóż, takiego orzeczenia należało się spodziewać, chociaż to żadne rozwiązanie.
Problem nadal pozostanie - chociaż traktowanie nietrzeźwych rowerzystów tak, jak nietrzeźwych pieszych, to też żadne rozwiązanie.
Niewątpliwie nietrzeźwy na rowerze stwarza zagrożenie raczej porównywalne z nietrzeźwymi pieszym niż kierującym samochodem, z tym, że należałoby tu podkreślić, iż idzie o nietrzeźwego pieszego poruszającego się po jezdni.
Może pijak idący po jezdni/drodze powinien też być traktowany, jak kierujący pojazdem mechanicznym? (byłoby to przynajmniej uczciwsze w stosunku do pijanych rowerzystów ;))
Tylko, co w takim razie z rowerzystami złapanymi na drodze dla rowerów albo chodniku? Czy oni też stwarzają takie zagrożenie, jak nietrzeźwi kierowcy aut?

MMPM napisał:
Wiadomo, że przy jeździe rowerem najpierw dostaje się ograniczenie wolności, potem pozbawienie wolności w zawieszeniu, i dopiero średnio po trzecim razie idzie się siedzieć.
Nie wiem, jak jest teraz, ale w swoim czasie 3 moich znajomych miało takie sprawy i już przy pierwszym razie wszyscy zawiśli.
 
kadi napisał:
Ma ktoś jakieś wiarygodne dane ilu pijanych rowerzystów "siedzi"?

To z wczorajszego artykułu z GW. Nie wiem, czy wiarygodne, ale zawsze to jakieś zbliżone dane (przypuszczam):

"Latem zeszłego roku w koszalińskim więzieniu było 420 osadzonych, w tym 147 rowerzystów przyłapanych na jeździe po alkoholu. Zimą Koszalin miał 83 "kolarzy" na 381 osadzonych. Średnia: co czwarte łóżko zajmowali rowerzyści skazani za promile."

Rowerzyści na gazie czekają na wyrok
 
Dotarłem do tego artykułu w GW. Zrobił na mnie wrażenie nie do końca solidnego.
Można się z niego np. dowiedzieć że za kradzież grozi 10 lat pozbawienia wolności, gdy w rzeczywistości górna granica zagrożenia jest dwa razy niższa. Można się też dowiedzieć, że średni wyrok dla "kolarza" to podobno 11 miesięcy pozbawienia wolności przy czym artykuł pozostawia wrażenie, że ma to być kara za jeden czyn kierowania rowerem po pijaku. Podejrzewam jednak, że chodzi tu raczej o takie wypadki, gdy ktoś sobie pozwala szereg razy popełnić czyn z art. 178 § 2 k.k. i w końcu ląduje z karą bezwzględną w ZK wywołując dodatkowo łańcuszek zarządzeń kary w poprzednich sprawach. Wtedy - przy sumie kar za kilka podobnych przestępstw - być może średnia rzeczywiście wychodzi w okolicach 11 miesięcy. Bo jak napisał MMPM sprawcom z art. 178a § 2 k.k. nie wymierza się w zasadzie bezwzględnej kary pozbawienia wolności za pierwszym razem. Problem tkwi w tym, że rzeczywiście jakoś stosunkowo częściej od innych zdarza im się powrót do tego samego przestępstwa.

A co do stwierdzenia że siedzi więcej pijanych rowerzystów niż kierowców samochodów to też nie zdziwiłbym się gdyby to była przesada. Z artykułu w GW wynika, że z art. 178a § 2 k.k. odbywa karę trochę ponad 2000 osób. Artykuł nie grzeszy precyzją w innych miejscach, ale nawet zakładając, że tu dane są prawdziwe mam wątpliwości czy rowerzystów rzeczywiście siedzi więcej niż kierowców.

Ze statystyk na koniec roku 2008 wynika, że wszystkich skazanych osadzonych za przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji było prawie 7400 osób (link: Ogólnopolski Portal Służby Więziennej ). Odejmując od tego około 2000 rowerzystów (zakładam, że trzy miesiące temu ich liczba w ZK była zbliżona do obecnej) pozostaje nam około 5400 sprawców innych przestępstw przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji. Co prawda w tej liczbie są też sprawcy innych przestępstw niż z art. 178a k.k., a więc nie tylko sami pijani kierowcy samochodów, ale kto wie, czy pijanych kierowców w ZK nie będzie jednak więcej niż rowerzystów. Chętnie poznałbym rzetelne statystyki, zamiast budzących zastrzeżenia wzmianek w prasie.
 
Ostatnia edycja:
Witam,
Jeżdżę czasem na rowerze, ale czasem też samochodem, i uważam że o ile kierowcy samochodów czasem łamią prawo, to rowerzyści łamią je nagminnie (na przykład jadą po ulicy gdy obok jest ścieżka rowerowa), przejeżdżają na czerwonym świetle, jeżdżą po chodnikach przeszkadzając przechodniom, przejeżdżają przez pasy (zamiast prowadzić) - raz widziałam jak taki koleś wjechał prosto na maskę samochodu, ale na szczęście nic się nie stało, i jeszcze się wykłócił z babką żeby mu zapłaciła.... a tam nie było ścieżki. Ogólnie sieją postrach. Mówię to z żalem bo rowery i rowerzystów lubię. Ale żeby jeździć autem trzeba znać trochę przepisy, a żeby jeździć na rowerze nie, to często są dzieci i małolaty (nastolatki) które mają zaburzone poczucie ryzyka i bezpieczeństwa. Więc wiele razy widziałam jakie ryzyko na drodze stwarzają rowerzyści, i niestety chyba lepiej będzie jeżeli im ktoś będzie wlepiał mandaty bo może wtedy się obudzą i zorientują że nie mogą robić wszystkiego na co mają ochotę... i nie mówię tu tylko o piciu ale wielu innych rzeczach.
 
Jak to ktoś mi niedawno powiedział: w Polsce kierowcy samochodów, rowerzyści i piesi są wszyscy siebie warci. :)
 
Powrót
Góra