Karnistyczna definicja słowa wpływająca na osąd sprawy

  • Autor wątku Autor wątku Drastyczny
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Drastyczny

Drastyczny

Użytkownik
Dołączył
03.2012
Odpowiedzi
132
Witam.
Mam dylemat ze sprawą sądową.
Chodzi o czyny nieuczciwej konkurencji - art. 26. 1. ustawy o z.n.k. "Kto rozpowszechnia nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd wiadomości o przedsiębiorstwie ..."

Wydział karny sądu rejonowego skazał sprawcę , natomiast okręgowy działając jako II instancja uniewinnił go.
W rozumieniu tego drugiego "rozpowszechnianie" oznacza kierowanie informacji do szerszej grupy osób, natomiast w tym wypadku błędne/wadliwe informacje były przekazane tylko jednej osobie. Nie było wiec "rozpowszechniania"

Czy ktoś mądrzejszy może mi to wytłumaczyć ?

Jak wynika ze słownika rozpowszechniać znaczy „rozpropagować (propagować) „ albo „rozgłosić (rozgłaszać)”

Nigdzie nie ma mowy o tym, że to musi dotyczyć szerszej grupy osób , więc który sąd miał rację I czy II ?

Dziękuję serdecznie za jakieś celne uwagi albo przykłady orzeczeń SN.
 
Nie stosuje się tutaj słownika, tylko wykładnię przepisu, orzecznictwo, doktrynę i swobodne uznanie sędziego.
Pierwszy z brzegu przykład z komentarza J. Raglewskiego:" Na gruncie komentowanego przepisu chodzi zatem o udostępnienie tak kwalifikowanych informacji (będących przedmiotem czynności wykonawczej) większemu kręgowi podmiotów (odbiorców), choćby miał on charakter zindywidualizowany."
 
Ostatnia edycja:
Dzięki za info.

Co do swobody uznania sędziego to już wiem, że sędziowie w tym kraju zachowują się jak Wszechwiedzący i orzekają dość swobodnie, bo za ewentualne pomyłki nic im nie grozi ....
W Polsce przysłowie winno zostać zmodyfikowane na "Dura lex, sed stultitia iudex" (twarde prawo , ale głupi sędzia)

Oczywiście w tej konkretnej sprawie to może być i słuszne stanowisko, dlatego też pytałem o jakieś orzecznictwo.
 
Drastyczny napisał:
Dzięki za info.

Co do swobody uznania sędziego to już wiem, że sędziowie w tym kraju zachowują się jak Wszechwiedzący i orzekają dość swobodnie, bo za ewentualne pomyłki nic im nie grozi ....
W Polsce przysłowie winno zostać zmodyfikowane na "Dura lex, sed stultitia iudex" (twarde prawo , ale głupi sędzia)

Oczywiście w tej konkretnej sprawie to może być i słuszne stanowisko, dlatego też pytałem o jakieś orzecznictwo.

Może zanim zacznie się modyfikować przysłowia na własną modłę, warto się zastanowić nad pochodzeniem pierwowzoru. Sędzia nie ma dowolności w ocenie dowodów tylko swobodę. Ma jednak również pewne ograniczenia wynikające z prawa. Z prawa z kolei wynika orzecznictwo najwyższych w polskim systemie prawnym instancji. Orzecznictwo to niekoniecznie wiąże sąd, ale ma na celu ujednolicenie stosowania i interpretacji przepisów prawa przez sądy na terenie całego kraju. Skoro zatem przyjętą definicją słowa "rozpowszechnianie" jest udostępnienie/ ujawnienie jakiejś informacji szerszej grupie osób , to na jakiej podstawie wyciągany jest wniosek, że twarde prawo, ale głupi sędzia? Bo stwierdzenia w stylu "co prawda sąd miał rację, ale sędzia jest głupi" to chyba trochę nielogiczne...
 
Za nielegalne rozpowszechnianie programów komputerów można otrzymać karę nawet jak się sprzedało taki program 1 osobie. Więc "rozpowszechnianie" jest traktowane różnie.
Druga sprawa - sędzia DOWOLNIE i WYBIÓRCZO ocenił dowody. Zamiast zeznań kilku świadków, wziął pod uwagę tylko jednego. Nie brał też pod uwagę innych dowód (reklam, tablic, ogłoszeń w internecie itp sposób rozpowszechniania)

Poprzedni sędzia (I instancji) przez prawie 2 lata prowadził sprawę, zebrał dowody i przesłuchiwał świadków.
Później wydał wyrok skazujący, a ten z okręgowego po pół godzinie przeglądania akt miał gotowy werdykt.

To było głupie. W przypadku wątpliwości powinien skierować do ponownego rozpoznania, a nie od razu uniewinniać sprawcę, od czego nie można się odwołać.

Ale już pomijając rację/nie rację tej konkretnej sprawy.

Parafraza przysłowia dotyczyła ogółu.
Skoro sędziowie działają tak mądrze i sprawiedliwie to dlaczego wieczorami boimy się wyjść na ulicę , dlaczego co raz więcej afer finansowych i gospodarczych uchodzi sprawcom płazem ?

Bo aparat ścigania nie wydala. Prokuratorska i policyjna robota jest zaprzepaszczana w sądach, które bawią się w interpretację przepisów, dzielą włos na czworo, zamiast działać bardziej na logikę.

W tej sprawie odbyło się kilka różnych postępowań za różne czasookresy, więc wiem jakie jest podejście sędziów.
Zazwyczaj odwalić swoje, o 12-stej zjeść bułkę, o 15 do domu i później patrzeć wypłaty.

Prawo nie jest najgorzej sformułowane, ale co innego osoby które orzekają.
 
Co mają afery finansowe (często poparte materiałem dowodowym żadnym, niewystarczającym do skazania kogoś lub w ogóle świadczącym wręcz za oskarżonym) do bezpieczeństwa na ulicach?

Skąd też wie Pan co sędzia robi po 15? Jakby się Pan spytał sędziego, to dowiedziałby się Pan, że sędzia ma ogromną ilość pracy do wykonania, i choć może poza wokandą właściwie pracować z domu, to praca jego nie ogranicza się do 8 godzin dziennie w przeciętnie 40 godzinnym tygodniu pracy. Zresztą większość zawodów prawniczych to nie prace od 8 do 15. To, że Pan sędziego nie widzi, nie świadczy o tym, że on nie pracuje. Co więcej. Sędzia nie prowadzi na raz tylko jednej sprawy.

Również sąd odwoławczy nie zapoznawał się z aktami sprawy dopiero na rozprawie. Sędzia na rozprawie już zna stan sprawy i wie w jakiej kwestii orzeka.

Pańska ocena tego, jak sformułowane jest prawo, nie jest poparte żadną wiedzą w tym zakresie, nawet teoretyczno prawną, więc proszę się powstrzymać od oceniania czegoś, z czym ma Pan kontakt raczej pobieżny. Proszę zapoznać się z całokształtem orzecznictwa i komentarzy doktryny, to będzie można dyskutować o stopniu poprawności formułowania przepisów prawa.

Wracając jednak do meritum, słowo rozpowszechniać, samo w sobie zawiera odpowiedź na Pańskie pytanie, i stąd właśnie takie a nie inne jego rozumienie na gruncie prawa. Proszę pamiętać, że pierwszeństwo co prawda mają językowe metody wykładni, jednak kwestia rozumienia przepisów nie jest taka prosta. Konkretny akt może uściślić rozumienie jakiegoś słowa w odniesieniu do tegoż aktu. Wtedy konieczne jest stosowanie znaczenia niejako narzuconego przez ustawodawcę. Gdy brak jakiegoś określenia w "słowniczku", bierze się pod uwagę wiele czynników, w tym m.in. słownikowe znaczenie danego wyrażenia. Jeśli jednak, Sąd Najwyższy, wydał orzeczenie, w którym ustalił jego odmienne lub zawężone znaczenie, to sąd musi wziąć to orzeczenie, a co za tym idzie, to znaczenie danego słowa pod rozwagę. W tej kwestii polecam "Zarys teorii prawa" autorstwa Sławomiry Wronkowskiej i Zygmunta Ziembińskiego. Książka jest dość przystępnie napisana, i choć jest skierowana do studentów raczej V roku prawa, to z pewnością odnajdzie w niej Pan coś ciekawego na temat wykładni i stosowania prawa.
 
Dobrze. Uznaję, że tablice reklamowe i strony internetowe to nie jest rozpowszechnianie skierowane do szerszego kręgu osób...
a to dlatego, że koś napisał książkę. :)

Właśnie o tym wspominałem - prawda i logika gubią się "w zarysach" i "w teoriach".

Jak to śpiewały Elektryczne gitary ...

"Tony papierów, stosy analiz
Genialne myśli, tłumy na sali
Godziny modlitw, lata nauki
Przysięgi, plany, podpisy, druki

Wszyscy mamy źle w głowach ..."


Tak się składa , że musiałem uczestniczyć w kilku postępowaniach policyjnych, pięciu dochodzeniach prokuratorskich, chyba 20 administracyjnych i około 50 rozprawach sądowych.
Proszę mi wierzyć , to wszystko jest urzędniczo-biurokratyczne bagno,
a Prawda ma tam najmniej do powiedzenia. Leży pogrzebana pod stosem papierów, artykułów i paragrafów ... :(
W szczerej rozmowie to samo powie policjant czy prokurator.
(a czy sędzia to nie wiem, bo nie rozmawiałem :) )

Ale koniec z tym wylewaniem żali. System jaki jest, taki jest. Do sądu idzie się po wyrok , a nie po sprawiedliwość.


Dziękuję za wszystkie wskazówki i podpowiedzi.

Pozdrawiam serdecznie
 
A kasacja?? Przecież jest jeszcze taka możliwość!
 
Dzięki za sugestie, ale niestety nie mam na to pieniędzy , bo przecież taki środek zaskarżenia to musi wystosować profesjonalny prawnik.

No cóż, sprawa pogrzebana na dobre.
 
Drastyczny napisał:
Dzięki za sugestie, ale niestety nie mam na to pieniędzy , bo przecież taki środek zaskarżenia to musi wystosować profesjonalny prawnik.

No cóż, sprawa pogrzebana na dobre.

Jeśli naprawdę nie ma Pan pieniędzy na pomoc profesjonalnego pełnomocnika, można wnioskować o przyznanie pełnomocnika z urzędu. Zadam jednak pytanie, czy choć poszedł Pan do kancelarii adwokackiej lub radcowskiej, by dowiedzieć się, jak duże byłyby koszty zastępstwa procesowego w Pana przypadku?

Jednakże w przypadku kasacji, trzeba pamiętać o tym, że nie jest to zwykła instancja odwoławcza, a tzw. środek nadzwyczajny. Jeżeli odpowiednio udowodni Pan, że nie jest w stanie ponieść kosztów pełnomocnictwa bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny, to wówczas tak ustanowiony pełnomocnik (o ile był Pan stroną w toczącym się postępowaniu), sprawdzi, czy wniesienie kasacji jest możliwe, czy nie upłynął ustawowy termin do jej wniesienia. Jeśli nie będzie przesłanek do wniesienia kasacji, sporządzi on po prostu opinię prawną, w której uzasadni, że nie widzi podstaw do tego środka odwoławczego.
 
Ciekawe.
Jak się nie mylę, termin do kasacji wynosi 30 dni, czyli mam jeszcze 25

Mam rozumieć, że do sadu (rejonowy czy okręgowy?) składam wniosek o wyznaczenie pełnomocnika z urzędu + oczywiście te wszystkie papiery o tym , że nie mam majątku/oszczędności ani dużych dochodów , a jeszcze na utrzymaniu rodzinę.

Ale sądy taki wniosek o zwolnienie z kosztów rozpatrują dłużej niż miesiąc, co wtedy z upływającym terminem wniesienia kasacji ?

ponadto to sprawa w której jestem oskarżycielem posiłkowym, więc pytanie czy w ogóle przysługuje mi pełnomocnik ... ?
 
Oskarżyciel posiłkowy może działać przez pełnomocnika, a do pełnomocników stosuje się niektóre, wskazane wprost w ustawie, przepisy dotyczące obrońców, m.in. ten, który stanowi, że jeśli strona wykaże, że nie może sobie pozwolić na pełnomocnika z wyboru z powodów finansowych, to prezes sądu właściwego wyznacza takiego pełnomocnika. Niemniej jednak, Pan pisze, że nie ma dużych zarobków. Trzeba je wskazać, bo może się okazać, że jednak Pańskie środki finansowe, są w pełni wystarczające do skorzystania z pełnomocnika z wyboru. O samej kwestii prawidłowego złożenia wniosku o przyznanie pomocy prawnej z urzędu w postępowaniu karnym, może Pan znaleźć na tym forum wiele informacji, więc nie ma sensu ich powielać.

Tak, termin do wniesienia kasacji wynosi 30 dni i jest określony w art. 524§1 Kodeksu postępowania karnego. Jeśli prezes nie zdąży wyznaczyć pełnomocnika w odpowiednim terminie... I tutaj pojawia się problem braku odpowiedniej regulacji. Jeśli się Pan pospieszy, to prezes sądu z pewnością zdąży, bo takie rzeczy robi się szybko (terminy lecą, więc ma to priorytet). Ale to jest właśnie to, o czym wcześniej mówiłam. Polskie prawo wcale nie jest tak ładnie i jasno stanowione. Pełno jest w nim złych lub niejasnych uregulowań, ale to widać dopiero po bliższym kontakcie z nim. Jednak sądy szybko rozpatrują takie wnioski, choć idą one w znacznych liczbach.
 
"Polskie prawo wcale nie jest tak ładnie i jasno stanowione ..."

pewnie nie tylko w Polsce, wszędzie jest bagno prawnicze , ale fakt faktem, że królujemy w łamaniu praw obywateli "w świetle prawa"

Pierwszy lepszy cytat z artykułu w necie: "W ubiegłym roku Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wobec Polski 133 wyroki skazujące. Pod tym względem jesteśmy na 4 miejscu spośród państw Starego Kontynentu.... Powinniśmy podziękować kolejnym prezydentom za to jakich sędziów powoływali."

Z tego co wiem przegranych spraw jest tak dużo, że w połowie roku Ministerstwu Spraw Zagranicznych brakuje pieniędzy na należne odszkodowania.
Regularnie przegrywamy w Strasburgu i dzięki temu jesteśmy w czołówce obok Turcji, Rosji, Ukrainy czy Mołdawii, czyli państw poza Unią Europejską.


Z moją sprawą chyba też wystąpię do ETPC, ale najpierw wykorzystam nadzwyczajny środek zaskarżenia.

Jeszcze raz dziękuję za celne uwagi i wskazówki.
Okazały się być bardzo przydatne i zaczynam działać.

Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich idących z bezinteresowną pomocą.
 
Ostatnia edycja:
Drastyczny napisał:
"Polskie prawo wcale nie jest tak ładnie i jasno stanowione ..."

pewnie nie tylko w Polsce, wszędzie jest bagno prawnicze , ale fakt faktem, że królujemy w łamaniu praw obywateli "w świetle prawa"

Pierwszy lepszy cytat z artykułu w necie: "W ubiegłym roku Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wobec Polski 133 wyroki skazujące. Pod tym względem jesteśmy na 4 miejscu spośród państw Starego Kontynentu.... Powinniśmy podziękować kolejnym prezydentom za to jakich sędziów powoływali."

Z tego co wiem przegranych spraw jest tak dużo, że w połowie roku Ministerstwu Spraw Zagranicznych brakuje pieniędzy na należne odszkodowania.
Regularnie przegrywamy w Strasburgu i dzięki temu jesteśmy w czołówce obok Turcji, Rosji, Ukrainy czy Mołdawii, czyli państw poza Unią Europejską.


Z moją sprawą chyba też wystąpię do ETPC, ale najpierw wykorzystam nadzwyczajny środek zaskarżenia.

Jeszcze raz dziękuję za celne uwagi i wskazówki.
Okazały się być bardzo przydatne i zaczynam działać.

Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich idących z bezinteresowną pomocą.

Jako, że w pracy magisterskiej przeprowadziłam bardzo mocną analizę orzecznictwa ETPCz, mogę śmiało powiedzieć, że orzeczenia tego Trybunału nie tylko nie są wyrazem złego orzekania przez polskich sędziów, ale wręcz źle stanowionego prawa. Chodzi o stosowanie EKPCz. Polscy sędziowie jednak są związani ustawami i Konstytucją. Podstawą takiego wyniku, jaki Polska osiąga, jest zła implementacja przepisów EKPCz, co jest wynikiem złej pracy legislacyjnej. Sędziowie stosują nasze prawo, które jest niedostosowane, bo każda kolejna nowelizacja wprowadza tylko większy bałagan.
 
Aha, jeszcze jedno.

kalafiorro napisał:
[...] jeśli strona wykaże, że nie może sobie pozwolić na pełnomocnika z wyboru z powodów finansowych, to prezes sądu właściwego wyznacza takiego pełnomocnika. [...]

To w końcu który sąd jest właściwy: rejonowy, co prowadził sprawę i wydał wyrok czy okręgowy, który wyrok obalił (jak się zdaje niesłusznie) ?
 
Okręgowy w tym wypadku. I jeszcze jedno - 30 dni na kasację jest liczone od daty doręczenia odpisu orzeczenia wraz z uzasadnieniem, zaś o uzasadnienie wnosisz w terminie 7 dni od daty ogłoszenia orzeczenia. Czyli zaczynasz od wniosku o doręczenie uzasadnienia. No chyba, że je juz masz. Jeśli jesteś przekonany o swoim to warto powalczyć, zwłaszcza, że orzeczenia I i II instancji są rażąco różne :)
 
OK.
Mam już od 5 dni wyrok wraz z uzasadnieniem.

To zaraz idę na pocztę i posyłam do okręgówki. :ok:

Za miesiąc postaram się napisać w tym temacie czy coś z tego wyszło.

Dzięki wielkie za wszelaką radę, dobry człowieku.
Obyś w zdrowiu żył długo i raczył pomagać innym jak mnie to uczyniłeś.
;)
 
Powrót
Góra