Karta kredytowa a wypłata pensji

  • Autor wątku Autor wątku domick
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

domick

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2011
Odpowiedzi
6
Witam. Mam pewien problem z bankiem. Otóż w zeszłym roku mój chłopak wziął kartę kredytową na kwotę 3 tysięcy złotych. Jak to bywa w takich przypadkach wszystkie pieniążki szybko popłynęły no i na koncie był debet na te 3000 zł. Oczywiście bank naliczył sobie odsetki, ale to nieistotne. Po pewnym czasie zadzwoniła pani z banku i powiedziała, że należy zacząć spłacać kartę. Więc mój chłopak poprosił, żeby mógł spłacać w jakichś niedużych partiach - po 300/400 zł, bo ma mniejsze dochody niż kiedyś i na więcej go po prostu nie stać. Wczoraj wchodząc na konto osobiste (inne niż to z karty kredytowej, ale w tym samym banku) zauważył, że cały dług został przeniesiony na to konto osobiste, a na nie dostaje pensję z pracy. Czy bank może zrobić coś takiego i pozbawić kogoś kompletnie środków do życia, w dodatku nie informując go wcześniej o czymś takim? Proszę o pomoc.

P.S.
Nie wiem czy to w dobrym miejscu napisałam, ale jestem tu nowa i trochę zagubiona.
 
Ty chyba żartujesz? Pytasz czy bank może windykować SWOJE pieniądze - odpowiem Ci pytaniem - czy można wziąć kartę kredytową ("pieniążki szybko popłynęły" jak to sama określiłaś) bez zamiaru spłaty??

Jak najbardziej bank ma prawo do egzekucji nie spłacanych zgodnie z umową kwot.
 
domick, z tego co piszesz wynika, że bank wypowiedział umowę karty kredytowej, bank komunikuje to pisemnie, ale takie pismo dostaniesz pewnie za tydzień, bądź dwa i bank miał prawo to zrobić, bo nie spłacaliście kwot minimalnych na karcie, czyli karta była niewłaściwie obsługiwana. Szczegóły znajdziesz w swojej umowie o kartę kredytową.
 
Nie o to pytam, bo to jest dość oczywiste. A poza tym zadłużenie było spłacane odkąd tylko pani zadzwoniła, że należy to robić. Czyli od około 3 miesięcy. Raz 400 zł, raz 300 i trzeci raz też 300 zł. Ja pytam o to, czy bank w takiej sytuacji może "przelać" dług na inne konto osobiste aczkolwiek w swojej placówce. Bo mam poczucie, że to pewien rodzaj cwaniactwa. Na zasadzie: "tam wpływają pieniądze, to tam przelejemy dług i będziemy na spłatę tego długu pobierać wszystkie kwoty jakie tylko tam wpłyną". Chodzi mi o to, czy można kogoś w ten sposób pozbawić wszystkich środków do życia. Tym bardziej, że zaznaczam - raty spłaty zadłużenia były co miesiąc regularnie płacone.
 
tomekwwa Dziękuję ślicznie za odpowiedź. Spróbuję się jeszcze czegoś dowiedzieć od banku, bo wczoraj było już za późno a dziś rano jeszcze za wcześnie. Pozdrawiam.
 
Ale wcześniej nie były i to wystarczy. Bank ma prawo egzekucji zadłużenia z innych rachunków, a także z dowolnego innego majątku dłużnika na podstawie Bankowego Tytułu Egzekucyjnego, więc na razie bank potraktował sprawę bardzo ugodowo, nie narażając dłużnika na jeszcze większe koszty.
 
A jeżeli karta była przysłana do domu na zasadzie "może pan korzystać, ale pan nie musi", tak jak wielu osobom po prostu wciśnięta niemal na siłę, to jaka umowa nas obowiązuje? Bo rozumiem, że użycie karty jest pewnie automatycznie zaakceptowaniem jakiegoś regulaminu jej użytkowania skoro umowy fizycznie nikt nie podpisał?
 
Regulamin obowiązuje na pewno, ale przede wszystkim obowiązują zapisy z umowy. Widocznie zakładając konto podpisana od razu została umowa ramowa, która umożliwia bankowi wydawanie na rzecz posiadacza rachunku również produktów kredytowych, więc zapisów trzeba szukać w umowie, która była podpisywana z bankiem.
 
Tak taż zrobię, jeszcze raz dziękuję bardzo za pomoc.
 
Domick LITOŚCI.
Nawet jeśli kartę dostał chłopak w ten sposób to jej aktywacja wiąże się BEZWARUNKOWO I ZAWSZE z podpisaniem umowy o prowadzenie tej karty z bankiem. I co? Wykorzystanie środków z karty odbyło się pod przyłożonym pistoletem do skroni? Podpisanie WIĄŻĄCEJ umowy też odbyło się pod przymusem??

Oczywiście, że bank może dokonać wypowiedzenia karty (chłopak nie wywiązuje się z warunków umowy) i na podstawie BTE , o któym mówi TomekWWA, usiłować odzyskać de facto pożyczone pieniądze.

Jeśli chłopak ma propozycję spłaty niech wybierze się do Banku i podpisze porozumienie o harmonogramie spłaty zadłużenia, wtedy bank będzie zdejmował kwotę uzgodnioną (o ile bank jeszcze chce rozmawiać).
 
No tak, mam świadomość, że trzeba się czegokolwiek dowiadywać w banku, ale tak jak pisałam wczoraj było już za późno a dzisiaj jeszcze za wcześnie. Byłam po prostu zaskoczona, bo zadłużenie było powoli spłacane na co zresztą bank wcześniej przystał, żeby były w takich kwotach a nie innych. Chciałam się więc dowiedzieć chociaż mniej więcej jak to może wyglądać. Teraz chociaż wiem o co może chodzić. Dziękuje za pomoc.
 
Powrót
Góra