Kazus Prawo Karne

  • Autor wątku Autor wątku lunadelrey
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
L

lunadelrey

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2013
Odpowiedzi
3
Rozwiązuję kazusy przed egzaminem i niestety jeden sprawia mi szczególną trudność. Proszę o pomoc w kwalifikacji prawnej.

65-letnia Honorata Z. była emerytowaną nauczycielką. Od kilku lat cierpiała ona na rozliczne schorzenia układu krążenia. W dniu 12 lutego 2010 roku podczas spaceru poślizgnęła się na oblodzonym chodniku, w konsekwencji czego złamała sobie nogę. Złamanie to było na tyle poważne, iż nie była ona w stanie funkcjonować bez permanentnej opieki. Gdy wiadomość o wypadku Honoraty Z. dotarła do jej wnuka - 25-letniego Hieronima S., postanowił on objąć opiekę nad babcią, na co ta ostatnia z radością się zgodziła. W rzeczywistości bardziej zależało mu na otrzymaniu spadku po Honoracie Z. aniżeli na jej powrocie do zdrowia. Trzeba przy tym zaznaczyć, iż Hieronim S. był jedynym spadkobiercą po swojej babci. W dniu 20 kwietnia 2010 roku – podczas jednej z wizyt kontrolnych – lekarz opiekujący się Honoratą Z. poprosił Hieronima S. O odbycie rozmowy na osobności. Podczas tejże konwersacji medyk oznajmił opiekunowi, iż powinien on dopilnować, aby Honorata Z. do minimum ograniczyła wysiłek fizyczny, albowiem w przeciwnym razie może wystąpić poważne i realne zagrożenie dla jej życia. Hieronim S. podzielił się tą informacją ze swoją dziewczyną – Alicją P., która zawsze chciała mieć bogatego partnera, a więc zależało jej na tym, by jej chłopak odziedziczył spadek po Honoracie Z. Upatrując w informacji pochodzącej od lekarza szansy na szybsze objęcie spadku przez Hieronima S., rzekła do niego: „Chyba wiesz co masz robić? Nie mam zamiaru do końca życia klepać z Tobą biedy. Wykończ ją jakoś”. Mając w pamięci słowa Alicji P., Hieronim S. oznajmił swojej babci, iż lekarz przekazał mu zalecenia, aby Honorata Z. była możliwie jak najbardziej aktywna fizycznie, co pozwoli jej szybciej powrócić do zdrowia. W szczególności zaś powinna ona –po zdjęciu opatrunku gipsowego - ćwiczyć po 2 godziny dziennie na rowerku stacjonarnym. W dacie 7 maja 2010 roku Honoracie Z. zdjęto opatrunek gipsowy. W dniu 15 maja 2010 roku Hieronim S. wyszedł po zakupy. Podczas nieobecności wnuka Honorata Z. wpadła na pomysł, iż ramach zalecanej aktywności fizycznej odbędzie godzinną „przejażdżkę” rowerkiem stacjonarnym. Niemniej jednak tuż po rozpoczęciu realizacji swego pomysłu Honorata Z. doznała silnych drgawek, po czym upadła na podłogę, tracąc przytomność. Chwilę później do mieszkania wszedł Hieronim S. Po tym, jak zobaczył on nieprzytomną babcię, ruszyło go sumienie, wobec czego postanowił on ratować Honoratę Z. W tym celu zadzwonił on do stacji pogotowia publicznego zakładu opieki zdrowotnej. Po chwili na miejsce zdarzenia przybyła karetka. Reanimacja Honoraty B. trwała pół godziny i zakończyła się niepowodzeniem. Kobieta zmarła.
Powołani w toku postępowania biegli lekarze orzekli, iż zgon Honoraty Z. nastąpił wskutek zatoru płucnego powstałego w wyniku przeniknięcia zalegającej jeszcze w organiźmie substancji tłuszczowej pochodzącej ze złamanej kości do górnych partii ciała. Za główne przyczyny jego wystąpienia uznano podjęty przez zmarłą wysiłek fizyczny.
Oceń odpowiedzialność karną Hieronima S. oraz Alicji P.


W przypadku Alicji P. chodzi o podżeganie, natomiast przy odpowiedzialności Hieronima S. rozważałam dwie możliwości:
1. Odpowiedzialnośc na podstawie art. 160 § 2. Hieronim jest opiekunem babci, ciąży na nim obowiązek , a on przekazując babci błędne zalecenia naraża ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo.
2. 148§ 2 ?? Hieronim wiedział,że ćwiczenia najprawdopodobniej doprowadzą do skutku w postaci śmierci,§ 2 ponieważ zrobił to, aby otrzymać spadek- wydaje mi się ,że jest to motywacja godna potępienia.

Mam nadzieję, że nie błądzę zbyt mocno.
Za każdą sensowną pomoc, dziękuję
 
lunadelrey napisał:
Chwilę później do mieszkania wszedł Hieronim S. Po tym, jak zobaczył on nieprzytomną babcię, ruszyło go sumienie, wobec czego postanowił on ratować Honoratę Z. W tym celu zadzwonił on do stacji pogotowia publicznego zakładu opieki zdrowotnej. Po chwili na miejsce zdarzenia przybyła karetka. Reanimacja Honoraty B. trwała pół godziny i zakończyła się niepowodzeniem. Kobieta zmarła.

A o tym fragmencie zapomniałaś, a on jest najważniejszy dla odpowiedzialności Hieronima S.

Jak dojdziesz do tego czym jest ten pierwszy fragment to od razu natrafisz na poprawną odpowiedź, bo na razie "żal" to czytać :D
 
Ostatnia edycja:
Tak wiem, czynny żal. Ale do śmierci babci doszło, więc w grę wchodzi tylko nadzwyczajne złagodzenie kary..
Nadal jednak nie wiem, czy podstawą jest art. 160, czy 148.
 
lunadelrey napisał:
Nadal jednak nie wiem, czy podstawą jest art. 160, czy 148.

W wypadku zaś zaniechania wymaganych działań przez gwaranta nienastąpienia skutku, skutek co do przestępstw materialnych dokonanych przez zaniechanie będzie polegał zarówno na wywołaniu stanu zwiększającego owo niebezpieczeństwo, jak i na utrzymaniu się poziomu owego niebezpieczeństwa zastanego przez gwaranta w chwili aktualizacji jego obowiązku działania. Wynika to z treści obowiązku gwaranta, którego zadaniem jest nie tylko podjęcie działań zapobiegających pojawieniu się konkretnego niebezpieczeństwa dla chronionego dobra, ale także podjęcie wszelkich działań zmierzających do obniżenia stopnia konkretnego niebezpieczeństwa dla dobra istniejącego już w chwili aktualizacji jego obowiązku" (M. Bielski, Prawnokarne... s. 125 i n.). Zob. także M. Filar, Odpowiedzialność..., s. 33; S. Rutkowski, Wybrane zagadnienia z zakresu odpowiedzialności karnej lekarza, Prok. i Pr. 1999, nr 9, s. 71 i n. Bezpośredniość niebezpieczeństwa natomiast należy wiązać nie tyle z bliskością czasową skutku mogącego nastąpić w związku z rozwojem sytuacji; chodzi tu o taki stan, gdy nieuchronnym następstwem dalszego rozwoju sytuacji, bez konieczności pojawienia się jakichś nowych czynników "dynamizujących", jest niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia (Zoll, Narażenie... ( w: ) System, 1985, s. 468; także Buchała ( w: ) Przestępstwa przeciwko..., s. 85).

Po pierwsze, z racji dobrowolnego podjęcia się tzw. "aktu opieki" nad drugą osobą, na sprawcy ciążył szczególny prawny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi (art. 2 k.k.) w związku z odpowiedzialnością karną za przestępstwo skutkowe (materialne - art. 148 k.k.) związany z sytuacją w której jest zobowiązany do działania tzw. aktualizacją obowiązku gwaranta. Aby taką odpowiedzialność mu przypisać sprawca musi naruszyć reguły postępowania z tym dobrem dodatkowo musi wystąpić, obiektywna przewidywalność powstania skutku - musi ona być w granicach przewidywalności, chyba, że gwarant posiada nadzwyczajną wiedzę, która to przewiduję powstanie skutku. Oprócz obiektywnej przewidywalności powstania skutku, gwarant musi posiadać obiektywną możliwość wykonania obowiązku. Z racji tego, że wszystkie te warunki zostały spełnione można mu przypisać odpowiedzialność na powstanie skutku za przestępstwo materialne z art. 148 k.k.

Kwestia druga.

Usiłowanie nieukończone (niezupełne) zachodzi, gdy sprawca nie ukończył ostatniej czynności bezpośrednio zmierzającej do dokonania czynu zabronionego i jest możliwe do przyjęcia zarówno w odniesieniu do przestępstw materialnych jak i formalnych. Usiłowanie ukończone (zupełne) zachodzi, gdy mimo ukończenia ostatniej czynności sprawczej nie doszło do powstania zamierzonego skutku. Ta forma nie może wystąpić w odniesieniu do przestępstw formalnych, gdyż z chwilą ukończenia przez sprawcę akcji przestępstwo jako skutkowe jest już dokonane. Podział ten ma znaczenie dla ustalenia bezkarności usiłowania w razie wystąpienia czynnego żalu. W szczególności w przypadku usiłowania nieukończonego wystarczy zaniechanie dalszej akcji, aby nie doszło do dokonania (dobrowolne odstąpienie od dokonania czynu zabronionego), a w przypadku usiłowania ukończonego konieczna jest przeciwakcja sprawcy, zapobiegająca naruszeniu dobra prawnego (dobrowolne zapobiegnięcie skutkowi).Notka: Wyrok powołuje się na pogląd K. Buchały i A. Zolla z Komentarza, wyd. 2004 s. 250, 262 oraz wyrok SA Łódź z dnia 4 kwietnia 1996 roku, OSNPK 11/96 poz. 16, zaś odnosząc to do art. 15 § 1 kk - na wyrok SN z dnia 11 czerwca 1987 roku -OSNKW 11-12/87 poz. 108 i na wyrok SA Kraków z dnia 4 marca 1999 roku - KZS 3/99 poz. 14

Z usiłowaniem ukończonym mamy do-czynienia, wówczas gdy sprawca dokonał wszystkie czynności prowadzące do pełnej realizacji znamion czyny zabronionego i ze swej strony, nie musi już przedsiębrać, czegokolwiek, a jedynie oczekiwać rezultatów swojego działania. Innymi słowami, przy usiłowaniu ukończonym kolejne ogniwa łańcucha kauzalnego mające prowadzić do zamierzonego celu nie wymagają już żadnej aktywności sprawcy (przykład może stanowić uruchomienie działającego z opóźnieniem zapłonu materiału wybuchowego oraz oczekiwanie na eksplozję).
Z kolei usiłowanie nieukończone ma miejsce wówczas, gdy sprawca zdołał jedynie wykonać część czynności, które miały prowadzić do zamierzonego celu (np. wymierzył do swej ofiary z broni palnej, lecz nie oddał strzału). Jest oczywiste, że bez dalszej aktywności sprawcy, dokonanie nie wchodzi w rachubę, co jednak samo w sobie nie nadaje usiłowaniu nieukończonemu cechy nieudolności.
J. Giezek, N. Kłączyńska, G. Łabuda, Kodeks Karny - Komentarz , Wolters Kluwer Polska 2007 r.

Art. 14. § 1. k.k. Sąd wymierza karę za usiłowanie w granicach zagrożenia przewidzianego dla danego przestępstwa.
§ 2. W wypadku określonym w art. 13 § 2 sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

Zakładając nawet sytuację w której sprawca nie był gwarantem - to działał z zamiarem pozbawienia życia człowieka (art. 148 k.k.) i zrobił wszystko co do niego należało, żeby skutek nastąpił, czyli jego zachowanie naruszało reguły postępowania z danym dobrem prawnym i to naruszenie reguł postępowania zwiększało niebezpieczeństwo przeradzające się w zniszczenie tego dobra (skutek), czyli tzw. obiektywne przypisanie skutku. A związku z tym, że przy usiłowaniu ukończonym doszło do czynnego żalu (art. 15 k.k.) sprawca musiał zapobiec skutkowi stanowiącemu znamię czynu zabronionego - by wyłączyć przestępność czynu, co się jednak nie udało i skutek w postaci śmierci człowieka nastąpił (art. 148 k.k.). Także w tym przypadku też można przypisać mu odpowiedzialność za 148 k.k.

Kwestia trzecia

Trzeba pamiętać o tym, że :

Art. 11. § 1. k.k. Ten sam czyn może stanowić tylko jedno przestępstwo.

Tobie tylko zostaje rozstrzygnięcie odnośnie tzw. zbiegu przepisów i oddania całości kryminalnego zachowania związku z tym.

Ps. Także powodzenia ;)
 
NitrOneT napisał:
Zakładając nawet sytuację w której sprawca nie był gwarantem - to działał z zamiarem pozbawienia życia człowieka (art. 148 k.k.) i zrobił wszystko co do niego należało, żeby skutek nastąpił

I to akurat jest poprawne rozwiązanie. Natomiast wywody dotyczące funkcji gwaranta w opisanej sytuacji nie mają żadnego znaczenia dla rozwiązania kazusu, bowiem zachowanie sprawcy polegało na działaniu, a nie na zaniechaniu. Stąd też Twoje rozważania w poprzednim akapicie dotyczące obowiązku zapobiegnięcia skutkowi są bezprzedmiotowe, bowiem art. 2 kk w realiach opisanych przez autora wątku nie będzie mógł stanowić podstawy odpowiedzialności sprawcy.

Co do czynnego żalu - pełna zgoda, w grę wchodzi jedynie zastosowanie art. 15 par. 2 kk.
 
a priori napisał:
bowiem zachowanie sprawcy polegało na działaniu, a nie na zaniechaniu.

W wypadku zaś zaniechania wymaganych działań przez gwaranta nienastąpienia skutku, skutek co do przestępstw materialnych dokonanych przez zaniechanie będzie polegał zarówno na wywołaniu stanu zwiększającego owo niebezpieczeństwo, jak i na utrzymaniu się poziomu owego niebezpieczeństwa zastanego przez gwaranta w chwili aktualizacji jego obowiązku działania. Wynika to z treści obowiązku gwaranta, którego zadaniem jest nie tylko podjęcie działań zapobiegających pojawieniu się konkretnego niebezpieczeństwa dla chronionego dobra, ale także podjęcie wszelkich działań zmierzających do obniżenia stopnia konkretnego niebezpieczeństwa dla dobra istniejącego już w chwili aktualizacji jego obowiązku" (M. Bielski, Prawnokarne... s. 125 i n.). Zob. także M. Filar, Odpowiedzialność..., s. 33; S. Rutkowski, Wybrane zagadnienia z zakresu odpowiedzialności karnej lekarza, Prok. i Pr. 1999, nr 9, s. 71 i n. Bezpośredniość niebezpieczeństwa natomiast należy wiązać nie tyle z bliskością czasową skutku mogącego nastąpić w związku z rozwojem sytuacji; chodzi tu o taki stan, gdy nieuchronnym następstwem dalszego rozwoju sytuacji, bez konieczności pojawienia się jakichś nowych czynników "dynamizujących", jest niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia (Zoll, Narażenie... ( w: ) System, 1985, s. 468; także Buchała ( w: ) Przestępstwa przeciwko..., s. 85).

lunadelrey napisał:
Hieronim S. oznajmił swojej babci, iż lekarz przekazał mu zalecenia, aby Honorata Z. była możliwie jak najbardziej aktywna fizycznie, co pozwoli jej szybciej powrócić do zdrowia.

Wywołać stan zwiększający owo niebezpieczeństwo (...) można także przez działanie i odpowiadać za skutek związany z przestępstwem materialnym dokonanym przez zaniechanie - i o tym też mówi zaznaczony fragment. Tylko trzeba wpierw to dobrze przeczytać ...

PS. @lunadelrey nie słuchaj się Pana On w 99% przypadków się myli :D
 
Ostatnia edycja:
NitrOneT napisał:
Wywołać stan zwiększający owo niebezpieczeństwo (...) można także przez działanie i odpowiadać za skutek związany z przestępstwem materialnym dokonanym przez zaniechanie

Zdarza Ci się czasem czytać to, co piszesz? Wątpię - być może wtedy nie pisałbyś rzeczy, które są wewnętrznie sprzeczne...

Skoro przestępstwo skutkowe ma być popełnione przez zaniechanie, to i skutek ten musi zostać wywołany przez zaniechanie. Gdyby skutek miał nastąpić w wyniku działania sprawcy, zbędne byłoby odwoływanie się jego ewentualnego zaniechania, w celu przypisania mu odpowiedzialności za spowodowanie takiego skutku. To naprawdę jest elementarz...

Nie rozumiesz komentarzy, które cytujesz i nie widzisz, że w rzeczywistości dokładnie przeczą one głoszonym przez Ciebie tezom...

Poza tym, podstawową zasadą przy cytowaniu jest wyraźne wskazanie źródła.

NitrOneT napisał:
i o tym też mówi zaznaczony fragment.

To może wyjaśnisz, na czym polegało "zaniechanie" wnuczka, który będąc świadomy, że ruch może spowodować śmierć babci, w zamiarze wywołania tego skutku nakłonił babcię do takiego zachowania, w efekcie czego nastąpiła jej śmierć? Czym taka sytuacja różnie się od otrucia babci, czy też dźgnięcia jej nożem z punktu widzenia uznania zachowania sprawcy za działanie lub zaniechanie?

Rozpatrywanie odpowiedzialności wnuczka w oparciu o konstrukcję gwaranta miałoby sens, gdyby jego czynność sprawcza istotnie polegała wyłącznie na zaniechaniu, tj. gdyby np. nie podawał on jej niezbędnych leków, pokarmu, czy też jedynie zataił wskazania lekarza co do konieczności unikania ruchu. Skoro zaś wnuczek podstępnie wprowadził w błąd babcię co do treści zaleceń lekarskich i namówił do podjęcia aktywności fizycznej - nie ma najmniejszych wątpliwości, że jego przestępstwo zostało popełnione przez działanie.

Bezrefleksyjne przepisywanie niezwiązanych z sytuacją komentarzy w żaden sposób tego nie zmieni...

NitrOneT napisał:
@lunadelrey nie słuchaj się Pana On w 99% przypadków się myli

Tylko jakoś Tobie nijak nie udaje się tego wykazać... Pozwól zatem innym użytkownikom samodzielnie rozważyć sensowność argumentacji przedstawianej przeze mnie oraz "argumentacji" Twojego autorstwa...

Przyznałem Ci rację w kwestiach, w których ją miałeś, wskazałem natomiast, że równoczesne uznawanie przestępstwa za popełnione tak przez działanie, jak i przez zaniechanie stanowi logiczną sprzeczność. Widzę jednak, że nie potrafisz przyznać się do błędu i wolisz brnąć w bezsensowne wywody, które jedynie zacierają względnie dobre wrażenie wywołane wcześniejszą - co do zasady trafną - wypowiedzią...
 
Ostatnia edycja:
a priori napisał:
To może wyjaśnisz, na czym polegało "zaniechanie" wnuczka

lunadelrey napisał:
Hieronim S. oznajmił swojej babci, iż lekarz przekazał mu zalecenia, aby Honorata Z. była możliwie jak najbardziej aktywna fizycznie, co pozwoli jej szybciej powrócić do zdrowia. W szczególności zaś powinna ona –po zdjęciu opatrunku gipsowego - ćwiczyć po 2 godziny dziennie na rowerku stacjonarnym. (1)

1) W dniu ~20 kwietnia 2010 = Działanie = Hieronim S. wywołał stan zwiększający niebezpieczeństwo (1) dla dobra, które miał chronić jako gwarant.

2) Od ~20 kwietnia 2010 do ~15 maja 2010 = Zaniechanie = Hieronim S. w tym czasie z racji obowiązku gwaranta jest zobowiązany do "podjęcia działań zapobiegających pojawieniu się konkretnego niebezpieczeństwa dla chronionego dobra, ale także podjęcie wszelkich działań zmierzających do obniżenia stopnia konkretnego niebezpieczeństwa". Innymi słowami w tym czasie jego obowiązkiem jest "spacyfikowanie" babci i jest aktywności fizycznej do minimum - co najwyżej do czynności fizjologicznych :D
Czego nie robi ... zaniechał pozytywnej postawy i osiągnął skutek negatywny (pkt 3).

3)~15 maja 2010 - chwila aktualizacji obowiązku gwaranta = Działanie = Hieronim S. dzwoni po pogotowie, babcia umiera <= skutek.


skutek co do przestępstw materialnych dokonanych przez zaniechanie będzie polegał zarówno na wywołaniu stanu (1) zwiększającego owo niebezpieczeństwo, jak i na utrzymaniu się poziomu owego niebezpieczeństwa zastanego przez gwaranta w chwili aktualizacji jego obowiązku działania (pkt 2). Wynika to z treści obowiązku gwaranta, którego zadaniem jest nie tylko podjęcie działań zapobiegających pojawieniu się konkretnego niebezpieczeństwa dla chronionego dobra, ale także podjęcie wszelkich działań zmierzających do obniżenia stopnia konkretnego niebezpieczeństwa dla dobra istniejącego już w chwili aktualizacji jego obowiązku

Z doświadczenie wiem, że i tak nie zrozumiałeś "o co kaman". :D

a priori napisał:
Poza tym, podstawową zasadą przy cytowaniu jest wyraźne wskazanie źródła.

No tu akurat zapomniałem napisać, że ten fragment jest z wyroku z dnia 4 kwietnia 2013 r Sądu Okręgowy w Jeleniej Górze w VI Wydziale Karnym Odwoławczym Sygn. akt VI Ka 606/12.
 
Powołane przez Ciebie punkty 1-3 niezbicie dowodzą, że nie odróżniasz popełnienia przestępstwa przez działanie od popełnienia go przez zaniechanie...

Równie dobrze w miejsce "zachęcania do wysiłku" mógłbyś podstawić "dźgnięcie nożem" i wówczas także mógłbyś przedstawić swoją strukturę w analogicznych punktach, co prowadziłoby do niezbitego wniosku, że dźgnięcie nożem człowieka przez osobę zobowiązaną do opieki nad nim jest przestępstwem z zaniechania (sic!)...

Zrozum wreszcie, że "działanie" i "zaniechanie" odnosi się wyłącznie do czynności sprawczej, która w końcowym efekcie wywołuje skutek. W omawianym wypadku jest to nakłonienie babci do wysiłku fizycznego. W tym momencie kwestia ewentualnych dalszych zaniechań oraz tego, czy wnuczek był gwarantem jest (z punktu widzenia samej możliwości przypisania odpowiedzialności karnej) bezprzedmiotowa.

Gdyby było inaczej - niemal każde przestępstwo byłoby popełnione równocześnie przez działanie, jak i zaniechanie, co jest konstrukcją absurdalną (np. matka dusi swoje dziecko, a następnie "zaniechuje" działań zmierzających do obniżenia stopnia konkretnego niebezpieczeństwa).

NitrOneT napisał:
Z doświadczenie wiem, że i tak nie zrozumiałeś "o co kaman".

Doskonale zrozumiałem, tyle że w żadnym stopniu nie potwierdza to Twojej tezy, bowiem w omawianym kazusie bezpośrednią przyczyną powstania skutku nie jest żadne zaniechanie, a działanie w postaci nakłonienia babci do ruchu. To tak jakbyś twierdził, że sprawca wypadku, który spowodował go na skutek poruszania się z nadmierną prędkością dokonał go przez zaniechanie, bowiem wprawdzie najpierw działał nie stosując się do znaku ograniczenia, ale też w sekundę później "zaniechał" dostosowania prędkości do przepisów i tym samym spowodował skutek...

Dowodzisz po raz kolejny, że cytujesz tezy, po pierwsze - kompletnie nieadekwatne do sytuacji, po drugie - których znaczenia w pełni nie rozumiesz...

Daruj sobie zatem te idiotyczne uśmieszki po każdym swoim zdaniu.
 
a priori napisał:
Równie dobrze w miejsce "zachęcania do wysiłku" mógłbyś podstawić "dźgnięcie nożem"

Bezpośredniość niebezpieczeństwa natomiast należy wiązać nie tyle z bliskością czasową skutku mogącego nastąpić w związku z rozwojem sytuacji; chodzi tu o taki stan, gdy nieuchronnym następstwem dalszego rozwoju sytuacji, bez konieczności pojawienia się jakichś nowych czynników "dynamizujących", jest niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia (Zoll, Narażenie... ( w: ) System, 1985, s. 468; także Buchała ( w: ) Przestępstwa przeciwko..., s. 85).

Nie mógłbym postawić "dźgnięcia nożem" w to miejsce ... jakbyś przeczytał ten fragment dokładnie to byś wiedział, że nie o to chodzi.

A poza tym to co mówisz jest całkowicie nielogiczne w kontekście wyroku, który cytowałem (Sygn. akt VI Ka 606/12 - post #8 ), ponieważ ten wyrok dotyczy jednego z lekarzy, który podczas dyżuru - nie wykonał (zaniechał) badań płodu - co później jak stwierdzili biegli, skutkowało błędną decyzją co do rodzaju porodu czego konsekwencją było, to że lekarz odbierając poród spowodował ciężki uszczerbek na zdrowiu dziecka.

Wg. Twojej koncepcji lekarz nie powinien odpowiadać za swoje zaniechanie ? - ponieważ ostatnią czynnością sprawczą w jego wykonaniu było działanie - odebranie porodu, czyli odpowiadałby za nieumyślne spowodowanie skutku lub nieumyślne narażeni człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu? Tak ?
 
NitrOneT napisał:
Nie mógłbym postawić "dźgnięcia nożem" w to miejsce ... jakbyś przeczytał ten fragment dokładnie to byś wiedział, że nie o to chodzi.

Kwestia odległości czasowej pomiędzy zachowaniem sprawcy a powstaniem skutku nie ma bezpośredniego przełożenia na uznanie, co konkretnie było przyczyną tego skutku. Jeśli jednak sprawia Ci to problem - dla ułatwienia rozważań przyjmij, że po dźgnięciu nożem babcia przez tydzień się wykrwawiała albo że np. została przez wnuczka otruta i umierała w męczarniach przez miesiąc. Czy w tym wypadku również przyjmiesz, że sprawca działał przez zaniechanie?

NitrOneT napisał:
A poza tym to co mówisz jest całkowicie nielogiczne w kontekście wyroku, który cytowałem (Sygn. akt VI Ka 606/12 - post #8 ), ponieważ ten wyrok dotyczy jednego z lekarzy, który podczas dyżuru - nie wykonał (zaniechał) badań płodu - co później jak stwierdzili biegli, skutkowało błędną decyzją co do rodzaju porodu czego konsekwencją było, to że lekarz odbierając poród spowodował ciężki uszczerbek na zdrowiu dziecka.

To co piszę idealnie współgra z cytowanym przez Ciebie wyrokiem. Z zamieszczonych przez Ciebie fragmentów oraz tego co właśnie napisałeś wynika, że sąd przyjął, iż pierwotną przyczyną nastąpienia skutku była błędna diagnoza na skutek zaniechani określonych badań, a późniejsze wadliwe przeprowadzenie zabiegu było jedynie tego konsekwencją. Dlatego właśnie sąd uznał, że sprawca działał przez zaniechanie.

Analogiczna sytuacja (tyle że w drugą stronę) zachodzi w naszym kazusie - pierwotną przyczyną doprowadzenia do śmierci babci było działanie polegające na wprowadzeniu jej w błąd co do zaleceń lekarza i nakłonienie do ćwiczeń fizycznych. To, że w późniejszym czasie sprawca nie usunął spowodowanego swoim działaniem zagrożenia jest rzeczą naturalną i nijak nie pozwala na uznanie, że spowodował on skutek przez zaniechanie.

NitrOneT napisał:
Wg. Twojej koncepcji lekarz nie powinien odpowiadać za swoje zaniechanie ?

Powyżej wyjaśniłem, że jak najbardziej powinien, bowiem to właśnie owo zaniechanie badania (jak zrozumiałem z Twojego powyższego postu) było bezpośrednią przyczyną wadliwego wykonania zabiegu.

NitrOneT napisał:
ponieważ ostatnią czynnością sprawczą w jego wykonaniu było działanie - odebranie porodu, czyli odpowiadałby za nieumyślne spowodowanie skutku lub nieumyślne narażeni człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu? Tak ?

Musisz nieco sprecyzować swoje pytanie i przybliżyć stan faktyczny, bowiem trudno z tego zorientować się, czy lekarz dyżurny i ten, który później odbierał poród to ta sama osoba, czy też ktoś inny, a w tym ostatnim wypadku - czy postępowanie lekarza wykonującego zabieg było w pełni prawidłowe (a zatem wyłączną odpowiedzialność ponosi ten, który zaniechał zlecenia badań), czy też nie (wtedy odpowiadać mogą obaj).
 
Ostatnia edycja:
Przyznam szczerze,że nie spodziewałam się ąz tak wnikliwej dyskusji na temat mojego kazusu. Dziękuje jednak za okazję gruntownego powtórzenia kwestii. Wątpliwości zmusiły mnie do ponownego zajrzenia do podręcznika i ostateczeni zdecydowałam się na rozwiązanie, któe zamieszczam poniżej.

Kazus 3
A.
1.Oceniam prawno karną odpowiedzialność Alicji P. polegającą na nakłanianiu swojego chłopaka Hieronima S. ,do wykorzystania zagrożenia stanu zdrowia jego babci Honoraty Z, niedopełniając sprawowanej nad nią opieki , w celu doprowadzenia do jej śmierci.
2. Wstępna kwalifikacja czynu art. 18§2 w zw. art. 148§1- podżeganie do zabójstwa.
3.Strona przedmiotowa. Aby zrealizować znamiona podżegania, należy wykazać, że miało miejsce faktyczne nakłanianie konkretnej osoby do dokonania czynu zabronionego. Konieczne jest zakończenie tej czynności, która wywoła u nakłanianego zamiar, lub decyzję podjęcia zachowania realizującego znamiona czynu zabronionego.
W tym przypadku, Alicja P. gdy tylko dowiedziała się o stanie zdrowia Honoraty Z. , wypowiedziała do swojego chłopaka Hieronima S. słowa: „wykończ ją”, tym samym namawiając go do zabójstwa babci. Udało się jej wywołać powzięcie zamiaru zabójstwa u Hieronima S. Użyła słownej perswazji, uzależniając przyszłość ich związku od rozwiązania sprawy, zakończonego otrzymaniem spadku po babci. Pod wpływem słów Alicji P., Hieronim S. powziął zamiar zabicia babci, dlatego celowo przekształcił zalecenia lekarza.
Strona podmiotowa:
Aspekt intelektualny: Alicja P , nakłaniając Hieronima S. do zabójstwa babci, liczyła się z tym, że pod wpływem jej namowy , partner może przyjąć taki zamiar. Miała świadomość możliwości realizacji znamion typu czynu zabronionego jakim jest zabójstwo.
Aspekt woluntatywny: Podżeganie, jest zawsze działaniem z zamiarem bezpośrednim. Alicja chciała następstwa w postaci śmierci Honoraty Z., o czym świadczą jej słowa : „wykończ ją”. Należy przyjąć, że działała umyślnie i spełniła wszystkie znamiona typu czynu zabronionego opisanego w art. 18§2 w zw. z art.148§1.
B.
1.Prawnokarnej ocenie poddaję zachowanie Hieronima S., polegające na nakłonieniu Honoraty Z. do ruchu w okresie rekonwalescencji, skutkiem czego była utrata przytomności, a następnie śmierć.
2. Wstępna kwalifikacja czynu 148§1- zabójstwo
3.Dla wykazania realizacji znamion typu czynu opisanego w tym przepisie, należy udowodnić, że swoim zachowaniem Hieronim S. spowodował on umyślnie śmierć.
Skutkiem będącym konsekwencją dokonanego zachowania, jest śmierć Honoraty Z. , którą można kwalifikować jako zabójstwo. Dla stwierdzenia, że zachowanie Hieronima można określić jako zabójstwo, należy wykazać, że pomiędzy ocenianym zachowaniem ,a powstałym skutkiem zachodzi bezpośrednie powiązanie na płaszczyźnie normatywnej i ontologicznej.
Płaszczyzna ontologiczna:
Według opinii biegłych, śmierć Honoraty Z. nastąpiła na skutek zatoru płucnego, powstałego w wyniku podjęcia przez nią wysiłku fizycznego. Nie ulega wątpliwości, że decyzja o podjęciu wysiłku fizycznego , jakim była jazda na rowerku stacjonarnym, była bezpośrednią realizacją rzekomych zaleceń lekarskich, na które powołał się Hieronim S. Oznacza to, że między skutkiem jakim była śmierć Honoraty Z., a zachowaniem sprawcy-nakłonieniem do ćwiczeń , występuje nieprzerwany łańcuch przyczynowo skutkowy. Ze względu na to powiązanie zachowania ze skutkiem, przyjmujemy powiązanie na płaszczyźnie ontologicznej.
Płaszczyzna normatywna: żeby udowodnić powiązanie na tej płaszczyźnie, należy wykazać, że zachowanie sprawcy wiązało się z dużym prawdopodobieństwem wystąpienia rzeczonego przebiegu przyczynowego, rozpoznawalnego ex ante. Hieronim S. uzyskał, będąc opiekunem Honoraty Z. , został poinformowany przez lekarza o stanie zdrowia babci, a także otrzymał wyraźne instrukcje i zalecenia na czas rekonwalescencji. Wiedział, że aktywność fizyczna Honoraty, stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia chorej. Dla posiadającego tak szczegółowe informacje, było obiektywnie przewidywalne, że jazda na rowerku stacjonarnym do której zachęcał może doprowadzić do zgonu. Można więc stwierdzić, że Hieronim S. swoim zachowaniem przekroczył zakaz zawarty w art.148§1.
Z perspektywy ex post, można przyjąć, że gdyby Hieronim przekazał poprawne zalecenia i nie nakłonił babci do aktywności fizycznej, nie doszłoby do skutku w postaci śmierci wywołanej przez zator płucny.

4.Strona podmiotowa:
Typ czynu opisanego w art. 148§1 jest typem umyślnym. Z przedstawionego stanu faktycznego można wnioskować, że sprawca miał świadomość możliwości realizacji znamion czynu zabronionego. Wiedział, że ruch, zwłaszcza tak intensywny jak jazda na rowerze, może doprowadzić do śmierci Honoraty. Działał z zamiarem bezpośrednim, chciał śmierci babci, w swoim działaniu kierując się wpływem partnerki oraz wizją szybkiego odziedziczenia spadku.
5.Na podstawie powyższych ustaleń, przyjmujemy, że Hieronim S. zrealizował znamiona typu czynu zabronionego i ponosi odpowiedzialność z art. 148§1.
6. Nie zachodzą okoliczności wyłączające bezprawność czynu.
7. Należy rozważyć, czy w danym stanie faktycznym występują przesłanki zawarte w art. 15§1. decydujące o wyłączeniu karalności .Niewątpliwie, gdy Hieronim S. wszedł do mieszkania i zastał babcię nieprzytomną na podłodze, pożałował dokonanego czynu i chciał zapobiec śmierci Honoraty Z.
W tym celu wezwał funkcjonariuszy pogotowia. Zrobił to dobrowolnie, w mieszkaniu poza nim , nie było żadnych świadków zdarzenia i mógł pozwolić na śmierć Honoraty.
Mimo reanimacji, kobieta nie odzyskała przytomności. Nie zostały więc spełnione przesłanki z art. 15§1, ponieważ Hieronim S. nie zapobiegł skutkowi w postaci śmierci, jednak sama chęć i czynności podjęte w tym kierunku, pozwalają na zastosowanie art. 15§2 – nadzwyczajne złagodzenie kary.
8. Nie zachodzą okoliczności wyłączające winę.
9. Konkludując, należy przyjąć odpowiedzialność karną Hieronima S. za przestępstwo opisane w art. 148§1- zabójstwo.

Będę wdzięczna za sugestie dotyczące treści rozwiązania.
 
Ja nie mam żadnych zastrzeżeń do Twojego rozwiązania.
 
a priori napisał:
Jeśli jednak sprawia Ci to problem - dla ułatwienia rozważań przyjmij, że po dźgnięciu nożem babcia przez tydzień się wykrwawiała albo że np. została przez wnuczka otruta i umierała w męczarniach przez miesiąc. Czy w tym wypadku również przyjmiesz, że sprawca działał przez zaniechanie?

A jakie to ma znaczenie jak uprzednio sprowadzono niebezpieczeństwo dla dobra prawnie chronionego, jak dla Mnie to bez znaczenia.

Sprawca (gwarant) mógł nawet pobić babcię bez zamiaru wywołania skutku w postaci śmierci, czy uszkodzenia ciała - a odpowiedzialność za zaniechanie będzie polegała właśnie na tym, że nie zapobiegł wystąpieniu skutku. Czyli nie przeciął tego biegnącego obok niego (sprawcy) związku przyczynowo-skutkowego i nie odwrócił zagrożenia, które dotyczyło dobra prawnego - bo to jest obowiązkiem gwaranta. Odpowiedzialność będzie implikowana na zasadzie niewykonania szczególnego prawnego obowiązku działania, ale nie będzie dotyczyła każdego, tylko będzie zawężona do tzw. gwaranta. Czyli sprawca będzie odpowiadał tak jakby sam swoim zachowaniem ten skutek wywołał.

Gdyby nie było obowiązku gwaranta to sprawca, który pobiłby babcię bez zamiaru wywołania skutku w postaci śmierci, a do śmierci by doszło - odpowiadałby za nieumyślne spowodowanie śmierci.
Gwarant, który wywołuje tak jak w tym przypadku stan zagrażający dobru prawnego i doprowadzi do skutku - odpowiada tak jakby swoim zachowaniem ten skutek wywołał, czyli za umyślną śmierć człowieka.

Dlatego np. Ci lekarze z tej sprawy (Sygn. akt VI Ka 606/12 ) dostali wyroki za 156 k.k. i drugi za 160 k.k., mimo że wykonali prawie wszystkie badania, oprócz jakiegoś jednego ważnego USG to odpowiedzialność z racji sytuacji gwaranta została im przypisana tak - mimo tego jednego zaniechania, jakby swoim zachowaniem doprowadzili do tego skutku. I dlatego w treści uzasadnienia wyroku znalazł się fragment, który cytowałem :

W wypadku zaś zaniechania wymaganych działań przez gwaranta nienastąpienia skutku, skutek co do przestępstw materialnych dokonanych przez zaniechanie będzie polegał zarówno na wywołaniu stanu zwiększającego owo niebezpieczeństwo, jak i na utrzymaniu się poziomu owego niebezpieczeństwa zastanego przez gwaranta w chwili aktualizacji jego obowiązku działania. Wynika to z treści obowiązku gwaranta, którego zadaniem jest nie tylko podjęcie działań zapobiegających pojawieniu się konkretnego niebezpieczeństwa dla chronionego dobra, ale także podjęcie wszelkich działań zmierzających do obniżenia stopnia konkretnego niebezpieczeństwa dla dobra istniejącego już w chwili aktualizacji jego obowiązku" (M. Bielski, Prawnokarne... s. 125 i n.). Zob. także M. Filar, Odpowiedzialność..., s. 33; S. Rutkowski, Wybrane zagadnienia z zakresu odpowiedzialności karnej lekarza, Prok. i Pr. 1999, nr 9, s. 71 i n. Bezpośredniość niebezpieczeństwa natomiast należy wiązać nie tyle z bliskością czasową skutku mogącego nastąpić w związku z rozwojem sytuacji; chodzi tu o taki stan, gdy nieuchronnym następstwem dalszego rozwoju sytuacji, bez konieczności pojawienia się jakichś nowych czynników "dynamizujących", jest niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia (Zoll, Narażenie... ( w: ) System, 1985, s. 468; także Buchała ( w: ) Przestępstwa przeciwko..., s. 85).

Tak samo w tym kazusie - odpowiedzialność będzie taka sama w obu przypadkach. Tylko w treści uzasadnienia wyroku znalazłby się podobny fragment do tego z wyroku odnośnie lekarzy, który cytowałem.

lunadelrey napisał:
3.Strona przedmiotowa. Aby zrealizować znamiona podżegania, należy wykazać, że miało miejsce faktyczne nakłanianie konkretnej osoby do dokonania czynu zabronionego. Konieczne jest zakończenie tej czynności, która wywoła u nakłanianego zamiar, lub decyzję podjęcia zachowania realizującego znamiona czynu zabronionego.
W tym przypadku, Alicja P. gdy tylko dowiedziała się o stanie zdrowia Honoraty Z. , wypowiedziała do swojego chłopaka Hieronima S. słowa: „wykończ ją”, tym samym namawiając go do zabójstwa babci. Udało się jej wywołać powzięcie zamiaru zabójstwa u Hieronima S. Użyła słownej perswazji, uzależniając przyszłość ich związku od rozwiązania sprawy, zakończonego otrzymaniem spadku po babci. Pod wpływem słów Alicji P., Hieronim S. powziął zamiar zabicia babci, dlatego celowo przekształcił zalecenia lekarza.
Strona podmiotowa:
Aspekt intelektualny: Alicja P , nakłaniając Hieronima S. do zabójstwa babci, liczyła się z tym, że pod wpływem jej namowy , partner może przyjąć taki zamiar. Miała świadomość możliwości realizacji znamion typu czynu zabronionego jakim jest zabójstwo.
Aspekt woluntatywny: Podżeganie, jest zawsze działaniem z zamiarem bezpośrednim. Alicja chciała następstwa w postaci śmierci Honoraty Z., o czym świadczą jej słowa : „wykończ ją”. Należy przyjąć, że działała umyślnie i spełniła wszystkie znamiona typu czynu zabronionego opisanego w art. 18§2 w zw. z art.148§1.

Przedstawione przez Ciebie uzasadnienie podżegania dotyczy podżegania jako "przestępstwa formalnego", czyli liczy się sam moment "namawiania" do popełnienia typu czynu zabronionego bez konieczności powstania skutku. W orzecznictwie SN podżeganie funkcjonuje jako przestępstwo o charakterze materialnym, skutkowym - czyli musi powstać skutek, żeby można było mówić o podżeganiu. Obydwie wersję są poprawne - tylko w orzecznictwie SN podżeganie jako przestępstwo formalne jakoś się nie pojawia.
 
NitrOneT napisał:
A jakie to ma znaczenie jak uprzednio sprowadzono niebezpieczeństwo dla dobra prawnie chronionego, jak dla Mnie to bez znaczenia.

Więc odpowiedz wprost na pytanie - czy matka, która oddaje do swojego dziecka strzał z pistoletu, dusi je, otruwa etc., a następnie nie udziela mu stosownej pomocy popełnia Twoim zdaniem zabójstwo z zaniechania?

Zrozum - sprawca, który swoim działaniem wywołuje stan zagrożenia, powodujący ostatecznie powstanie skutku nie odpowiada za późniejsze zaniechanie odwrócenia tego niebezpieczeństwa, a jedynie za pierwotne działanie. I nieważne, czy pierwotne działanie polegało na oddaniu strzału, zadaniu ciosu nożem, podaniu trucizny, czy też nakłonieniu do zachowania, o którym sprawca wiedział, że może doprowadzić do zgonu, ani też w jakim czasie skutek ten ostatecznie nastąpił. W każdym z tych wypadków sprawca będzie odpowiadał za przestępstwo z działania, a nie z zaniechania.

NitrOneT napisał:
Sprawca (gwarant) mógł nawet pobić babcię bez zamiaru wywołania skutku w postaci śmierci, czy uszkodzenia ciała - a odpowiedzialność za zaniechanie będzie polegała właśnie na tym, że nie zapobiegł wystąpieniu skutku
NitrOneT napisał:
Gdyby nie było obowiązku gwaranta to sprawca, który pobiłby babcię bez zamiaru wywołania skutku w postaci śmierci, a do śmierci by doszło - odpowiadałby za nieumyślne spowodowanie śmierci.

A gdyby tak do dokonania czynu sprawcę popchnęły jakieś wewnętrzne głosy, albo gdyby tak czynu dokonali kosmici...

Próby ucieczki w boczne uliczki przez wymyślanie okoliczności, które w kazusie nie miały miejsca sprowadzają tę dyskusję w przysłowiowy "cały świat"...

Sytuacja w kazusie była jasna: sprawca w zamiarze pozbawienia życia babci działał - nakłonił ją do wysiłku. Ja twierdzę, że jego przestępstwo było popełnione przez działanie, Ty zaś z uporem godnym lepszej sprawy usiłujesz dowieść, że była to zbrodnia z zaniechania. Jeśli nie wycofujesz się z tego oczywiście błędnego stanowiska - skup się przynajmniej na tej konkretnej kwestii zamiast modyfikować jasny stan faktyczny o rozważania na temat co by było gdyby sprawca początkowo nie miał zamiaru zabójstwa... Autorka wątku prosiła o pomoc w rozwiązaniu kazusu, a nie o chwalenie się co kto przeczytał na dowolne, niezwiązane z nim tematy...

NitrOneT napisał:
Tak samo w tym kazusie - odpowiedzialność będzie taka sama w obu przypadkach. Tylko w treści uzasadnienia wyroku znalazłby się podobny fragment do tego z wyroku odnośnie lekarzy, który cytowałem.

W dalszym ciągu nie jestem w stanie zrozumieć, po wciąć przywołujesz ten jeden wyrok, który zapadł w kompletnie innych realiach i gdzie nie ma wątpliwości, że przyczyną uszczerbku było właśnie zaniechanie przeprowadzenia badania, a nie podjęcie działań, które spowodowały ten skutek.

W naszej sprawie przyczyną śmierci było działanie sprawcy (podobnie jak przy otruciu, oddaniu strzału, dźgnięciu nożem, popchnięciu w przepaść etc.).

NitrOneT napisał:
Przedstawione przez Ciebie uzasadnienie podżegania dotyczy podżegania jako "przestępstwa formalnego", czyli liczy się sam moment "namawiania" do popełnienia typu czynu zabronionego bez konieczności powstania skutku.

Po raz kolejny nie czytasz tego, co komentujesz, bowiem uzasadnienie przedstawione przez autorkę wątku wyraźnie odnosi się do ujęcia podżegania jako przestępstwa materialnego...

lunadelrey napisał:
Aby zrealizować znamiona podżegania, należy wykazać, że miało miejsce faktyczne nakłanianie konkretnej osoby do dokonania czynu zabronionego. Konieczne jest zakończenie tej czynności, która wywoła u nakłanianego zamiar, lub decyzję podjęcia zachowania realizującego znamiona czynu zabronionego.
W tym przypadku, Alicja P. gdy tylko dowiedziała się o stanie zdrowia Honoraty Z. , wypowiedziała do swojego chłopaka Hieronima S. słowa: „wykończ ją”, tym samym namawiając go do zabójstwa babci. Udało się jej wywołać powzięcie zamiaru zabójstwa u Hieronima S. Użyła słownej perswazji, uzależniając przyszłość ich związku od rozwiązania sprawy, zakończonego otrzymaniem spadku po babci. Pod wpływem słów Alicji P., Hieronim S. powziął zamiar zabicia babci, dlatego celowo przekształcił zalecenia lekarza.

Skutkiem podżegania w myśl koncepcji traktującej je jako przestępstwo materialne jest właśnie wywołanie zamiaru popełnienia czynu zabronionego u osoby podżeganej, a nie samo popełnienie przez nią tego czynu.
 
Ostatnia edycja:
a priori napisał:
Skutkiem podżegania w myśl koncepcji traktującej je jako przestępstwo materialne jest właśnie wywołanie zamiaru popełnienia czynu zabronionego u osoby podżeganej, a nie samo popełnienie przez nią tego czynu.

No to chyba Ty znasz jakaś inna koncepcję podżegania jako przestępstwa stricte materialnego niż Ja.

1) (charakter formalny)Poczynając od przedstawienia stanowiska rozszerzającego krąg przypadków dokonanego podżegania, wskazać należy, iż według A. Zolla podżeganie dokonane jest w momencie realizacji znamion tej postaci zjawiskowej, czyli w momencie zakończenia nakłaniania. Tym samym podżeganie według tej koncepcji jest przestępstwem bezskutkowym, a więc abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo. Kolejno Autor ten stwierdza, iż na gruncie obowiązującej ustawy nie jest zasadnym przyjmowanie równoważności materialnej pomiędzy sprawstwem a podżeganiem, z uwagi zaś na okoliczność, że przepisy o usiłowaniu odnoszą się wyłącznie do formy sprawczej (art. 18 § 1 k.k.), nie można rozszerzania karalności wynikającego z przepisów o usiłowaniu rozciągać dalej na podżeganie . Stanowisko tego Autora negujące możliwość usiłowania podżegania opiera się na generalnym odrzuceniu możliwości usiłowania przestępstw abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo oraz uzasadniane jest względami kryminalnopolitycznymi, co zapobiegać ma zbyt daleko idącemu wysuwaniu odpowiedzialności na przedpole .

2)(charakter skutkowy)Odmienne stanowisko w literaturze prezentował A. Wąsek, opowiadając się za specyficznym materialnym charakterem podżegania, pozostającym w ścisłej relacji z zachowaniem sprawcy bezpośredniego . Autor ten wywodził, iż przed dokonaniem czynu zabronionego przez bezpośredniego sprawcę nie może być mowy o dokonaniu czynu zabronionego przez podżegacza, który w takiej sytuacji odpowiadać może jedynie za usiłowanie . Zdaniem A. Wąska ze względów dogmatycznych i kryminalnopolitycznych nie ma jednakże przeszkód do posługiwania się konstrukcją karalnego usi-łowania podżegania, zaś znamię bezpośredniości należy wprost odnosić do czynności nakłaniania . W konsekwencji według tej koncepcji podżeganie traktować należy jako przestępstwo skutkowe, które zostaje dokonane z chwilą dokonania czynu zabronionego przez sprawcę właściwego .

3)(charakter formalno-skutkowy) Pogląd niejako pośredni prezentuje w doktrynie P. Kardas, wskazując, iż podżeganie dokonane jest z chwilą nakłonienia sprawcy bezpośredniego do popełnienia czynu zabronionego o znamionach określonych w ustawie. W konsekwencji podżeganie stanowi według tej koncepcji typ formalny o tyle, że nie wymaga się dla przyjęcia jego dokonania popełnienia czynu zabronionego przez sprawcę bezpośredniego. Równocześnie podżeganie według tego Autora jest skutkowe w tym sensie, iż dla jego zaistnienia koniecznym jest wywołanie przez podżegacza u nakłanianej osoby decyzji o popełnieniu czynu zabronionego . Usiłowanie, zdaniem P. Kardasa, będzie natomiast obejmowało te sytuacje, w których podżegacz, podjąwszy czynności zmierzające bezpośrednio do wywołania u podżeganego zamiaru popełnienia czynu zabronionego, skutku tego nie osiągnął .

Sąd Najwyższy, opowiadając się za skutkowym charakterem podżegania, odwołał się do językowej tradycji legislacyjnej, stwierdzając, iż w przypadku czynności sprawczej określonej jako nakłanianie, ustawodawca posłużył się, tak jak i w wielu innych przypadkach, czasownikiem w formie niedokonanej, który odczytywać należy w aspekcie dokonanym. Argument ten wydawać się może niewystarczający, w związku z czym warto zwrócić uwagę, iż ustawodawca, tworząc typy przestępstw materialnych, posługuje się specyficznymi sformułowaniami, które ze swej istoty odniesione muszą zostać do skutku. Wyrażenie przyczynowości, z uwagi na okoliczność, iż normy prawne posiadają również aspekt aksjologiczny, znaleźć musi odzwierciedlenie także na płaszczyźnie językowej przy formułowaniu opisów typów czynów zabronionych.

Gabriela Cichońska - Glosa do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 21 października 2003 r., sygn. I KZP 11/03.

a priori napisał:
Jeśli nie wycofujesz się z tego oczywiście błędnego stanowiska - skup się przynajmniej na tej konkretnej kwestii zamiast modyfikować jasny stan faktyczny o rozważania na temat co by było gdyby sprawca początkowo nie miał zamiaru zabójstwa... Autorka wątku prosiła o pomoc w rozwiązaniu kazusu, a nie o chwalenie się co kto przeczytał na dowolne, niezwiązane z nim tematy...

Czyli tradycyjnie Ja zostanę przy swoim a Ty przy swoim i nikt nikogo nie przekona. A poza tym ja nigdzie nie pisałem, że całość kryminalnego zachowania w tej sytuacji to zaniechanie obowiązków gwaranta, tylko wycinek całości (~30%), do oddania całości kryminalnego zachowania potrzebne jest także to działanie sprawcy (~70%) o czym już pisałem w poście nr #4 dzieląc go na zaniechanie obowiązków gwaranta i zamiar pozbawienia życia z usiłowaniem ukończonym i czynnym żalem, dla Mnie to dopiero oznacza całość kryminalnego zachowania w tej sytuacji - 100%.
 
NitrOneT proszę Cię zapoznaj się z tym wątkiem: prawo cytatu i jeżeli wprowadzasz jakieś modyfikacje do cytowanego tekstu, to należy to wyraźnie zaznaczyć. W cytowanej glosie dokonałeś modyfikacji, które w istocie zniekształcając myśl autorki oraz pogląd SN. W związku z czym uważam za konieczne to poprawić:
1) (charakter formalny - przypis NitrOneT)Poczynając od przedstawienia stanowiska rozszerzającego krąg przypadków dokonanego podżegania, wskazać należy, iż według A. Zolla podżeganie dokonane jest w momencie realizacji znamion tej postaci zjawiskowej, czyli w momencie zakończenia nakłaniania. Tym samym podżeganie według tej koncepcji jest przestępstwem bezskutkowym, a więc abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo. Kolejno Autor ten stwierdza, iż na gruncie obowiązującej ustawy nie jest zasadnym przyjmowanie równoważności materialnej pomiędzy sprawstwem a podżeganiem, z uwagi zaś na okoliczność, że przepisy o usiłowaniu odnoszą się wyłącznie do formy sprawczej (art. 18 § 1 k.k.), nie można rozszerzania karalności wynikającego z przepisów o usiłowaniu rozciągać dalej na podżeganie . Stanowisko tego Autora negujące możliwość usiłowania podżegania opiera się na generalnym odrzuceniu możliwości usiłowania przestępstw abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo oraz uzasadniane jest względami kryminalnopolitycznymi, co zapobiegać ma zbyt daleko idącemu wysuwaniu odpowiedzialności na przedpole .

2)(charakter skutkowy - przypis NitrOneT)Odmienne stanowisko w literaturze prezentował A. Wąsek, opowiadając się za specyficznym materialnym charakterem podżegania, pozostającym w ścisłej relacji z zachowaniem sprawcy bezpośredniego . Autor ten wywodził, iż przed dokonaniem czynu zabronionego przez bezpośredniego sprawcę nie może być mowy o dokonaniu czynu zabronionego przez podżegacza, który w takiej sytuacji odpowiadać może jedynie za usiłowanie . Zdaniem A. Wąska ze względów dogmatycznych i kryminalnopolitycznych nie ma jednakże przeszkód do posługiwania się konstrukcją karalnego usi-łowania podżegania, zaś znamię bezpośredniości należy wprost odnosić do czynności nakłaniania . W konsekwencji według tej koncepcji podżeganie traktować należy jako przestępstwo skutkowe, które zostaje dokonane z chwilą dokonania czynu zabronionego przez sprawcę właściwego .

3)(charakter formalno-skutkowy - przypis NitrOneT) Pogląd niejako pośredni prezentuje w doktrynie P. Kardas, wskazując, iż podżeganie dokonane jest z chwilą nakłonienia sprawcy bezpośredniego do popełnienia czynu zabronionego o znamionach określonych w ustawie. W konsekwencji podżeganie stanowi według tej koncepcji typ formalny o tyle, że nie wymaga się dla przyjęcia jego dokonania popełnienia czynu zabronionego przez sprawcę bezpośredniego. Równocześnie podżeganie według tego Autora jest skutkowe w tym sensie, iż dla jego zaistnienia koniecznym jest wywołanie przez podżegacza u nakłanianej osoby decyzji o popełnieniu czynu zabronionego . Usiłowanie, zdaniem P. Kardasa, będzie natomiast obejmowało te sytuacje, w których podżegacz, podjąwszy czynności zmierzające bezpośrednio do wywołania u podżeganego zamiaru popełnienia czynu zabronionego, skutku tego nie osiągnął .
(...)
Sąd Najwyższy, opowiadając się za skutkowym charakterem podżegania, odwołał się do językowej tradycji legislacyjnej, stwierdzając, iż w przypadku czynności sprawczej określonej jako nakłanianie, ustawodawca posłużył się, tak jak i w wielu innych przypadkach, czasownikiem w formie niedokonanej, który odczytywać należy w aspekcie dokonanym. Argument ten wydawać się może niewystarczający, w związku z czym warto zwrócić uwagę, iż ustawodawca, tworząc typy przestępstw materialnych, posługuje się specyficznymi sformułowaniami, które ze swej istoty odniesione muszą zostać do skutku. Wyrażenie przyczynowości, z uwagi na okoliczność, iż normy prawne posiadają również aspekt aksjologiczny, znaleźć musi odzwierciedlenie także na płaszczyźnie językowej przy formułowaniu opisów typów czynów zabronionych.

Gabriela Cichońska - Glosa do uchwały Sądu Najwyższego z dnia 21 października 2003 r., sygn. I KZP 11/03.
Natomiast linijkę wcześniej w tej glosie było napisane:
po trzecie zaś, skutek przy podżeganiu przybiera według kolejnych koncepcji różną postać, co prowadzi do odmiennego zakreślania zakresu zachowań podżegacza, które mogą być uznane za dokonanie oraz takich, które zawierają się jeszcze w stadium usiłowania
W dalszej części glosy możemy przeczytać jeszcze:
Uznanie wywołania zamiaru popełnienia czynu zabronionego u sprawcy bezpośredniego za skutek zgodne jest ponadto z przyjmowanym powszechnie w doktrynie rozumieniem tego pojęcia. Skutkiem jest bowiem oderwana od samego czynu zmiana w świecie zewnętrznym, będąca elementem decydującym o dokonaniu przestępstwa . W literaturze podnosi się, iż skutkiem jest zmiana układu rzeczywistości o charakterze materialnym, funkcjonalnym, fizjologicznym, psychicznym, czy też następująca w układzie stosunków społecznych . Przez pojecie skutku rozumieć należy więc każdą stanowiącą znamię strony przedmiotowej, oderwaną od zachowania sprawcy zmianę w świecie zewnętrznym, także o charakterze psychicznym, od nastąpienia której uzależnione jest wypełnienie znamion typu czynu zabronionego.
W konsekwencji w przypadku podżegania w pełni uzasadnionym jest uznanie za skutek określonego zjawiska psychicznego w postaci zamiaru podżeganego, by popełnić przestępstwo, do którego był nakłaniany.
Podobnie pojęcie skutku rozumie SN w glosowanym orzeczeniu:

Uchwała Sądu Najwyższego 7 sędziów z dnia 21 października 2003 r. I KZP 11/03
W rezultacie należy więc przyjąć, że w art. 18 k.k. chodzi o pomocnictwo polegające na tym, że pomocnik "ułatwił" popełnienie czynu zabronionego, a podżegacz "nakłonił do" popełnienia czynu zabronionego. Skutkiem, przy dokonanym podżeganiu, jest określone zjawisko psychiczne, mianowicie zamiar podżeganego, by popełnić przestępstwo, do którego został nakłoniony.
Podkreślenia moje. Podobnie skutek jest rozumiany we wszystkich orzeczeniach sądowych, które czytałem.
NitrOneT napisał:
tylko w orzecznictwie SN podżeganie jako przestępstwo formalne jakoś się nie pojawia.
Pojawia się. Np. Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 września 2003 r. WA 42/03
Podżeganie jako postać zjawiskowa przestępstwa jest zrealizowana w momencie zakończenia nakłaniania. Odpowiedzialność podżegacza nie zależy od stadium realizacji przestępstwa przez sprawcę. Dla realizacji znamion postaci zjawiskowej podżegania wystarczy, że objęte świadomością nakłaniającego przyszłe zachowanie osoby nakłanianej odpowiada znamionom czynu zabronionego określonego typu.
Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 października 2002 r. IV KKN 109/00
Przestępstwo podżegania nie miało zarówno na tle obowiązywania przepisów Kodeksu karnego z 1969 r. (art. 18 § 1 w zw. z art. 20 § 2 d.kk), jak i nie ma w świetle uregulowania tej formy zjawiskowej przestępstwa w nowym Kodeksie karnym - z 1997 r. charakteru skutkowego. Odpowiedzialność podżegacza (pomocnika) nie zależy od dokonania przestępstwa przez sprawcę. Podżeganie jako postać przestępstwa jest zrealizowana w momencie zakończenia nakłaniania.
 
Ostatnia edycja:
NitrOneT napisał:
No to chyba Ty znasz jakaś inna koncepcję podżegania jako przestępstwa stricte materialnego niż Ja.

No chyba tak, bowiem zarówno cytowana przez Ciebie glosa, jak też sama uchwała I KZP 11/03 prezentuje koncepcję skutku podżegania w postaci wywołania u podżeganego zamiaru popełnienia przestępstwa...

Po raz kolejny zatem pudłujesz cytując fragmenty orzeczeń i literatury, które rzekomo mają popierać Twoje zdanie. To zaś, że znasz inną "koncepcję" materialnego charakteru niż ja możesz złożyć wyłącznie na karb nieuważnego czytania cytowanych materiałów. Istotnie wśród zwolenników materialnego charakteru przestępstwa podżegania istnieje spór co do tego, co jest skutkiem (popełnienie przestępstwa - odosobniony prof. Wąsek, względnie wywołanie u podżeganego zamiaru popełnienia przestępstwa - m.in. prof. Kardas i Giezek), tym niemniej w samym materiale, który "twórczo" cytujesz jako mający zaprzeczyć mojej tezie prezentowany jest pogląd zbieżny z moim…

Nawiasem mówiąc wytłuszczone przez Ciebie w nawiasach nazwy poszczególnych stanowisk doktryny, jak również ich numeracja nie pochodzą od autorki glosy opublikowanej w „Prokuraturze i Prawie” z 2006 r. nr 4, s. 171-180, a zatem albo dodałeś je sam, by dodać wiarygodności swoim tezom, albo też zrobił to jakiś nadgorliwy wydawca...

Nie był to zresztą zabieg zbyt trafny, bowiem nawet w myśl dodanych przez Ciebie śródtytułów koncepcja zaprezentowana przez @lunadelrey byłaby "formalno-materialna", a nie formalna, jak byłeś łaskaw napisać...

NitrOneT napisał:
A poza tym ja nigdzie nie pisałem, że całość kryminalnego zachowania w tej sytuacji to zaniechanie obowiązków gwaranta, tylko wycinek całości (~30%), do oddania całości kryminalnego zachowania potrzebne jest także to działanie sprawcy (~70%) o czym już pisałem w poście nr #4 dzieląc go na zaniechanie obowiązków gwaranta i zamiar pozbawienia życia z usiłowaniem ukończonym i czynnym żalem, dla Mnie to dopiero oznacza całość kryminalnego zachowania w tej sytuacji - 100%.

Abstrahując już od tego, w jaki sposób wyliczyłeś te procenty, ciekaw jestem, czy zdajesz sobie sprawę z materialnoprawnych i procesowych konsekwencji takiej koncepcji...

Czy mówimy Twoim zdaniem o jednym czynie, czy też o dwóch odrębnych?

W tym pierwszym wypadku w odniesieniu do działania sprawcy - nakłonienia babci do ruchu mielibyśmy do czynienia z usiłowaniem ukończonym, zaś w wypadku jego zaniechania - aż do chwili podjęcia przez nią aktywności fizycznej - z usiłowaniem nieukończonym (bowiem w każdej chwili mógłby on dopełnić swojego obowiązku w postaci poinformowania babci o rzeczywistych zaleceniach lekarskich, a samym zaniechaniem – w odróżnieniu od działania – nie zapoczątkował jeszcze łańcucha przyczynowo-skutkowego prowadzącego do zgonu). Powstawałby wówczas nierozwiązywalny problem, czy dla skutecznego czynnego żalu wystarczyłoby, że sprawca dopełni swojego obowiązku poinformowania babci (dla usiłowania nieukończonego przez zaniechanie), czy też musi zapobiec skutkowi (dla usiłowania zakończonego przez działanie), co równocześnie miałoby stanowić warunek nieodpowiadania za przestępstwo z zaniechania. Krótko mówiąc - pomieszanie z poplątaniem i kompletny chaos...

Gdyby zaś przyjąć, że były to dwa odrębne czyny, mogłoby dojść do sytuacji, w której sprawca poniósłby odpowiedzialność za dwa zabójstwa tej samej osoby (sic!).

Żadna z tych koncepcji nie nadaje się do racjonalnej obrony...

NitrOneT napisał:
Czyli tradycyjnie Ja zostanę przy swoim a Ty przy swoim i nikt nikogo nie przekona.

Ale przynajmniej autorka wątku nie wykona na egzaminie wątpliwego "popisu" prezentując pogląd, iż w omawianym kazusie sprawca dopuścił się zabójstwa zarówno przez działanie, jak też przez zaniechanie...

Z mojej strony to tyle - bywaj...
 
Ostatnia edycja:
Kazus rozwiązany, czas zamknąć tą dyskusję.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra