kazus: 'skomplikowana' kradzież portfela

  • Autor wątku Autor wątku papka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

papka

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2010
Odpowiedzi
4
straszliwie długi kazus, ale byłbym wdzięczny za jakąkolwiek pomoc!

W dniu 25 października 2009 r. Matylda G. i Gerard B. – członkowie Klubu Wysokogórskie-go „Na krawędzi” wybrali się na wspinaczkę, na Zadni Mnich w Tatrach. Przed rozpoczęciem wspinaczki Matylda G. zasugerowała Gerardowi B, aby dał jej na przechowanie swój portfel, bo „znowu go zgubi, jak poprzednim razem”. Gerard B. znając swoje roztargnienie, chętnie przystał na tę propozycję i wręczył portfel Matyldzie G, która go pieczołowicie schowała. Po drodze Matylda G. zapytała, ile pieniędzy jest w tym portfelu. Aż zaniemówiła, gdy Gerard B. odpowiedział, że jest to kwota 20.000 Euro, a wiezie ją, aby opłacić „pewnemu człowiekowi” koszty planowanej wyprawy w Himalaje. Około godz. 14.00, po wejściu zachodnią granią na szczyt Zadniego Mnicha Matylda G. i Ge-rard B. zamocowali tam linę, aby zjechać na niej wzdłuż pionowej, ok. 30 metrowej ściany wschodniej. Mieli linę o długości 40 metrów, ale do zjazdu skła-dali ją podwójnie, toteż podzielili zjazd na dwa etapy. Pierwszy zjeżdżał Gerard B. Matylda G. pozo-stała w tym czasie na szczycie. Gerard B. zjechał ok. 15 metrów, odpiął od siebie linę, przypiął się za pomocą 30-centymetrowej taśmy asekuracyjnej do zamocowanego w skale haka i krzyknął do współ-towarzyszki, że może zjeżdżać. Słysząc to, Matylda G. wciągnęła linę z powrotem na szczyt. Wołając do Gerarda B. „Do mi-łego niezobaczenia!!!” opuściła się na linie wzdłuż zachodniej grani Zadniego Mnicha i cztery godzi-ny później była już na lotnisku w słowackim Popradzie, skąd udała się samolotem do Wiednia, a stamtąd w Alpy.
Gerard B. pozostał przypięty do haka w środku pionowej ściany (w górę 15 metrów i w dół 15 metrów …), wołając co jakiś czas o pomoc (telefon jak na złość rozładował się). Dopiero ok. godz. 21.00 usłyszeli Gerarda B. inni taternicy, którzy opuścili go na dół. W wyniku przedłużającego się nacisku pleców na pas uprzęży wspinaczkowej Gerard B. doznał urazu kręgosłupa, który wymagał kilkutygodniowej rehabilitacji.
 
1. przywłaszczenie rzeczy powierzonej;

2. narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia w zbiegu ze skutkiem ze 157 wyrządzonym nieumyślnie;

Zupełnie inną koncepcją może być określenie, że jest to 281 § 1 kk w zb. 157;

czyli miała kasę, ale w celu utrzymania się w jej posiadaniu doprowadziła naszego wspinacza do stanu bezbronności (mówi się często o działaniu bez użycia jakiejkolwiek przemocy, więc to nam pasuje), a przy okazji powinna się liczyć z tym, że coś się chłopcu stanie więc 157;
 
nie ma to jak fachowiec! wielkie dzieki! ;))
 
spokojnie, jeszcze poczekaj, aby ktoś inny się wypowiedział...

czasem moga się trafić jeszcze inne rozwiązania...

prawo karne przy kazusach jest polem do popisu...
 
wiem wiem, ale zawsze to jakies ukierunkowanie, bo mi jedyne co przyszlo do glowy to 284§2...
 
284 § 2 było oczywsite, ale wtedy trzeba było coś zrobić z tym skutkiem i z faktem zawieszenia go na linie - mógł z głodu lub pragnienia zejść śmiertelnie;

tym nie mniej ciąg zdarzeń wskazuje na drugą wersję:

miała portfel i pewnie chciała mu oddać, ale gdy się dowiedziała, że tam jest tyle kasy, to postanowiła wykorzystać sytuację, gdy on zjechał (czyli był spętany, nie mógł się faktycznie przeciwstawić jej działaniu), to wówczas spokojnie odeszła; jedynym mankamentem tej koncepcji, jest tzw. ciąg czasowy pomiędzy zawłaszczeniem pieniędzy, a wykorzystaniem bezbronności; drugim jest to, że 281 kk mówi o utrzymaniu się w posiadaniu zabranej rzeczy, a nie rzeczy powierzonej;

dlatego właśnie lubie kazusy z kk;D
 
super jak to czytam to widze ze duuuzo pracy jeszcze przede mna :D

a można przyjac taka koncepcje, ze mowiac mu "Do miłego niezobaczenia!!!" jasno dała mu do zrozumienia ze nie zamierza mu tego portfela oddać, więc w tym momencie stan powierzenia się zakończył i rzecz była już zabrana?
 
a można przyjac taka koncepcje, ze mowiac mu "Do miłego niezobaczenia!!!" jasno dała mu do zrozumienia ze nie zamierza mu tego portfela oddać, więc w tym momencie stan powierzenia się zakończył i rzecz była już zabrana?
Wg mnie tak ;)
Zastanowiłabym się też nad art. 160 § 1
 
pudica:

to dobrze że nie jesteś Sądem, odnośnie pierwszej części wypowiedzi;

odnoście drugiej, napisałem w pierwszym poście, iż to jest najbliższa prawu konstrukcja;

zabór tym się różni od przywłaszczenia, że wyciagamy pewną rzecz spod władztwa włąściciela bez jego zgody, a przy przywłaszczeniu, jesteśmy w posiadaniu rzeczy jako posiadacz zależy, prekarzysta a wyrażamy na zawnętrz, że rzecz teraz będzie nasza; (nie oddam Ci, wyciągam kasę i ją zabieram, sprzedaje portfel napotkanej osobie);

w tym kazusie z 281 mozemy mieć do czynienia, jakbyśmy wykazali, iż już prosząc gościa o portfel miała zamiar go zabrać...ale z kazusu wynika, iż ten zamiar powstał dopiero jak się dowiedziała;

ps. oczywiście kazus z nieba wzięty, bo 20.000 euro się raczej nie zmieści w portfelu;D
 
Powrót
Góra