kazus z prawa cywilnego pomocy

  • Autor wątku Autor wątku goska190
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

goska190

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2011
Odpowiedzi
7
Witam. Mam do rozwiązania kilka kazusów z p.cywilnego..nie mam pojęcia jak się za nie zabrać bo pierwszy raz widzę coś takiego na oczy ;/ nie chciałabym aby ktoś mi podał gotowe rozwiązanie ale pomógł w zrozumieniu :)

Oto pierwszy z kazusów:

Zgodnie z umowami zawartymi przez strony w styczniu i lutym 1996 r. X miał dostarczyć Y określoną ilość zboża, a Y zobowiązał się zapłacić za nie, bezpośrednio po odbiorze, cenę za dostarczone zboże z zastosowaniem"najwyższej ceny rynkowej z końca maja 1996 roku" X wywiązał się z umów, a Y rozliczył się przyjmując za podstawę najwyższe ceny z maja 1996 r. z województw południowych wyższych o 2/3 od tych z województw północnych, czyli tzw. rynku okolicznego. Sąd po powstaniu sporu co do wysokości ceny uznał,że skoro w umowie nie określono, z jakiego terenu mogą być brane ceny rynkowe jako podstawa rozliczenia, to powód mógł przyjąć najkorzystniejsze dla siebie ceny z miejsc związanych z obrotem zbożem na terenie całego kraju.

Czy stanowisko Sądu jest uzasadnione ?

Uważam,że stanowisko Sądu jest uzasadnine bo w umowie powinno być określone oprócz "najwyższej ceny rynkowej z końca maja 1996 roku" dopisek o regionie z którego ceny mają być brane.

Czy dobrze to rozumiem???

Zastanawia mnie po co Y wziął ceny z województ południowych wyższe o 2/3 od cen w wojewodztwach północnych ?

Mógby mi to ktoś wytłumaczyć ??
 
Może należałoby tu zaczepić się o art. 65 kc dot. wykładni oświadczeń woli.
 
@Goska
Z tymi cenami z województw północnych to chodzi o to, że te tereny są położone wyżej, przeważnie na wyżynach - geografia się kłania. Przez to warunki są mniej korzystne niż na województwach które są na północy - tam są lepsze warunki - np. dłuższy okres wegetatywny etc. Zboże z północy jest droższe niż z południa - dlaczego? Bo są również lepsze gleby, na których można obficie obsiać zboże czy coś innego.
 
nawiązując do art. 65 kc "w umowach należy badać jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłwnym brzmieniu " o umowie wiemy tyle,że X miał dostarczyć Y określoną ilość zboża i to zrobił za co Y mial zapłacić bezpośrednio po odbiorze z zastosowaniem " najwyzszej ceny rynkowej z końca maja 199r." i to zrobił ( w umowie nie było określone, z jakiego terenu mają być brane ceny rynkowe jako podstawa rozliczenia) dobrze rozumiem treść kazusa.. dlatego stanowisko Sądu jest uzasadnione ??
 
Zakładam, że to nie jest ani umowa kontraktacji ani dostawy bo w obu tych przypadkach ten kto dostarcza musi rzecz wytworzyć - to z kazusu nie wynika. Jest to zatem coś na kształt sprzedaży, być może rzeczy przyszłej. A skoro sprzedaż to znaczy, że do ustalania ceny znajdzie zastosowanie przepis art. 536 par. 2 K.c. jeżeli z okoliczności wynika, że strony miały na względzie cenę przyjętą w stosunkach danego rodzaju, poczytuje się w razie wątpliwości, że chodziło o cenę w miejscu i czasie, w którym rzecz ma być kupującemu wydana. . Miejsce wydania nie jest określone, miejsce świadczenia nie jest określone, zatem trzeba przyjąć że miejsce wydania = miejsce świadczenia a co za tym idzie ma zastosowanie reguła z art. 454 kc jeżeli miejsce spełnienia świadczenia nie jest oznaczone ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione w miejscu, gdzie w chwili powstania zobowiązania dłużnik miał zamieszkanie lub siedzibę. Czyli województwa pólnocne czyli cena rynkowa z tych województw. Gdyby miejsce wydania było określone jako miejscowość w województwie północnym np. Kartuzy albo co tam to sprawa byłaby prostsza i wprost by się stosowało 536 par. 2 kc.

Sąd wydał wyrok z naruszeniem art. 536 par. 2 kc.
Zgodny cel umowy i zasady współżycia wskazują, że jesli mówimy o cenach rynkowych to chodzi nam o rynek okoliczny a nie o krajowy czy kontynentalny, rzeczywista wola stron musiała być taka: "umawiamy się że dostarczę ci do miejsca x jakąś rzecz i ustalimy cenę w oparciu o cenę rynkową miejsca x,". Bo cena rynkowa, to taka jaką możemy w danej okolicy za towar dostać a nie cena np. kanadyjska czy krakowska, w ogóle od okolicy oderwana.

Z cenami musiałaś coś pokopać, gdyby kupujący rozliczył się według cen wyższych nie byłoby sporu bo sprzedawca byłby szczęśliwy, ceny na północy musiały być cenami niższymi niż najwyższa krajowa albo kupujący musiał wziąć ceny z województw południowych (jeśli prawdą jest to co prawią koledzy że na północy drożej) i stąd był spór.
 
Ostatnia edycja:
z cenami nie pokopałam ..taka była treść kazusa, ale dziękuje za pomoc już jakoś to sobię pozbieram w całość .
 
Powrót
Góra