kazus z prawa karnego !!

  • Autor wątku Autor wątku kerusia1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kerusia1

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2014
Odpowiedzi
8
Witam, potrzebuje pomocy odnośnie kazusu, nie mogę sobie poradzić z pewną kwestią. Nie wiem jaką przyjąć wstępna kwalifikacje prawną dla osoby która popełniła pomocnictwo do zabójstwa przez zaniechanie, ale nie była gwarantem. Z kodeksu wynika ze aby przypisać taki skutek osoba musi być gwarantem, a ta osoba nie była gwarantem.

kazus:22–letnia niezamężna Gryzelda G. zamieszkiwała wraz z matką Zofią G. na skraju wsi. W okolicy uchodziła za kobietę „łatwą”, i istotnie nie stroniła od intymnych kontaktów z mężczyznami. Zaszła w ciążę z przygodnie napotkanym mężczyzną. Nie zdecydowała się wprawdzie na jej usunięcie, ale bardzo nie chciała tego dziecka. Jeszcze bardziej nie chciała go jej matka. Kiedy rozpoczęła się akcja porodowa, Gryzelda G. nie wezwała nikogo do pomocy. Poród był bardzo ciężki i przedłużał się. Gryzelda G. była nim krańcowo wyczerpana i nawet się nie zorientowała, że w końcu urodziła dziecko. Dopiero płacz córki uświadomił jej, że dziecko przyszło na świat; dziecko, którego nie chciała. Gryzelda G. z opowiadań koleżanek wiedziała, że należy odciąć pępowinę i zabezpieczyć noworodka przed utratą ciepła, ale nie uczyniła tego ani też nie wezwała pomocy. Zofia G. miała świadomość, że jej córka urodziła, bowiem słyszała płacz dziecka. Poszła do pokoju córki. Wiedziała, jak należy postępować z dzieckiem w takiej sytuacji, ale nie zajęła się nim. Nie chciała, by dziecko żyło. Po jakimś czasie noworodek przestał kwilić — zmarł. Zofia G. poradziła swej córce, żeby rozgłaszała, że dziecko urodziło się martwe. Gryzelda G. postąpiła zgodnie ze wskazówkami matki.


Chodzi mi właśnie o Zofię G.
Pomocy!!!
 
kerusia1 napisał:
Chodzi mi właśnie o Zofię G.
Odpowiada z 162 k.k., można też rozważać jej odpowiedzialność z 239 k.k. ( ale trzeba poczytać). Pomocnictwo do zabójstwa nie wchodzi moim zdaniem w grę, w szczególności dlatego, że nie jest gwarantem.
 
też tak napisałam że art. 162.k.k ale dostałam odpowiedź od prowadzącej, że:

proszę rozważyć,czy na pewno wstępna kwalifikacja prawna podana przez Panią w przypadku Zofii G. jest prawidłowa (czym innym jest wstępna, z której można potem zrezygnować na rzecz końcowej).


Więc pomyślałam, ze jeśli nie 162.k.k to może pomocnictwo, ale moim zdaniem tez nie wchodzi to w gre, wiec już sama nie wiem co mam napisac... ;/
 
kerusia1 napisał:
proszę rozważyć,czy na pewno wstępna kwalifikacja prawna podana przez Panią w przypadku Zofii G. jest prawidłowa
Może chodzi o to, że trzeba jeszcze postawić zarzut z 239 k.k.
 
Zastanawiam się czy wskazówką nie będzie to, że nie odcięto pępowiny łączącej płód z matką, ale nie mam czasu teraz dociekać kiedy dokładnie kończy się faza prenatalna w życiu człowieka.
 
Zdaje sobie że to trochę karkołomna konstrukcja ale co byście powiedzieli na to:

KRO:
Art. 128 Obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także środków wychowania (obowiązek alimentacyjny) obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo.

Dziecko zmarło na skutek wyziębienia i/lub nienakarmienia. Należy sobie odpowiedzieć na pytanie co to są środki utrzymania. Są to środki które są konieczne dla utrzymania czyli z pewnością pokarm i ubranie. Zatem zgodnie z art. 128 w zw. z art. 132 kro babcia miała obowiązek dostarczyć pokarm i ubranie ponieważ uzyskanie od osoby zobowiązanej w bliższej konieczności (matki) na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest niemożliwe.

Należy zwrócić uwagę iż w art. 132 ustawodawca posługuje się stwierdzeniem "uzyskanie na czas". Zatem z ustawy wynika konieczność podejmowania działań niezwłocznie.

Do tego trzeba jeszcze dodać, iż:

Art.135.§1.Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.

§2.Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie albo wobec osoby niepełnosprawnej może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego

Zatem być może na babce ciążył prawny szczególny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi (art. 2 kk) co czyni z niej gwaranta.
 
Ostatnia edycja:
Teza rzeczywiście karkołomna Yanss. Choćby z tego powodu, że wątpliwe jest, czy babcia dziecka faktycznie zobowiązana była do alimentacji skoro żyją rodzice dziecka (a przynajmniej jedno z nich) i ich obowiązek alimentacyjny wyprzedza obowiązek babki.
 
W świetle art. 132 nie ma znaczenia że żyją rodzice dziecka, ponieważ uzyskanie od nich świadczenia na czas jest niemożliwe (ponieważ matka chce zgonu dziecka i nic nie zrobi czego babka ma świadomość).
W sprawach o alimenty p-ko dziadkom najczęściej jest tak że rodzice żyją. To nie ma znaczenia.

Mnie najbardziej przekonuje art. 135 §2 który mówi o osobistych staraniach o utrzymanie.
 
Moim zdaniem nie o takie wywody chodzi w tym kazusie. Takie kombinacje na egzaminach zwykle prowadzą wprost do kłopotów.
 
kadi napisał:
Zastanawiam się czy wskazówką nie będzie to, że nie odcięto pępowiny łączącej płód z matką, ale nie mam czasu teraz dociekać kiedy dokładnie kończy się faza prenatalna w życiu człowieka.
Faza prentalna kończy się według mojej pamięci w 9 miesiącu życia płodowego. Po porodzie to już na pewno jest po fazie prenatalnej.

Nie podzielam poglądu Yanss. Na marginesie, co innego chęci , a co innego możliwości.
 
adante napisał:
Faza prentalna kończy się według mojej pamięci w 9 miesiącu życia płodowego.

A jak ciąża jest przenoszona i ów dziewiąty miesiąc minął? ;)
Warto poszukać innych argumentów niż sztywne liczby.

Po porodzie to już na pewno jest po fazie prenatalnej.

Pytanie, czy tu na pewno dziecko zmarło po porodzie... Zdaje się, że w chwili śmierci dziecko nadal pozostaje połączone z organizmem matki.
 
Poród był bardzo ciężki i przedłużał się. Gryzelda G. była nim krańcowo wyczerpana i nawet się nie zorientowała, że w końcu urodziła dziecko. Dopiero płacz córki uświadomił jej, że dziecko przyszło na świat; dziecko, którego nie chciała. Gryzelda G. z opowiadań koleżanek wiedziała, że należy odciąć pępowinę i zabezpieczyć noworodka przed utratą ciepła, ale nie uczyniła tego ani też nie wezwała pomocy. Zofia G. miała świadomość, że jej córka urodziła, bowiem słyszała płacz dziecka.

Jakby nie było to dziecko się urodziło, nawet płakało. Sugerujesz, że jeszcze można w takiej sytuacji kwalifikować działanie sprawcy, który poprzez zaniechanie doprowadził do śmiercie dziecka, jako aborcję?
 
Jest też inny zwrot, który można wytłuścić.

adante napisał:
Gryzelda G. z opowiadań koleżanek wiedziała, że należy odciąć pępowinę i zabezpieczyć noworodka przed utratą ciepła, ale nie uczyniła tego

Sugerujesz, że jeszcze można w takiej sytuacji kwalifikować działanie sprawcy, który poprzez zaniechanie doprowadził do śmiercie dziecka, jako aborcję?
Nie jestem tego pewien. Intryguje mnie jednak ta pępowina, bo to może sugerować, że może poród jednak jeszcze się nie skończył, ale zupełnie tego nie analizowałem bliżej - rzuciłem wcześniej tylko pewne skojarzenie.
Być może jest jednak tak, że odcięcie pępowiny to już nie jest część porodu, a ja zupełnie błądzę, ale tak, czy owak warto zastanowić się gdzie dokładnie przebiega punkt graniczny między płodem, a samodzielnie żyjącym człowiekiem.

Co do aborcji, to intryguje mnie też ten zwrot w art. 152 k.k.:
Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Oczywiście rozumiem, że tu chodzi, po pierwsze, o płód w łonie matki, gdy ciąża jest już zaawansowana, ale znowu nasuwa się pytanie, gdzie dokładnie przebiega punkt końcowy tego stanu. Na pewno można to rozstrzygnąć jednoznacznie, trzeba tylko mieć więcej wiedzy w tym temacie, niż ja w tej chwili mam.
 
kadi napisał:
Oczywiście rozumiem, że tu chodzi, po pierwsze, o płód w łonie matki, gdy ciąża jest już zaawansowana, ale znowu nasuwa się pytanie, gdzie dokładnie przebiega punkt końcowy tego stanu. Na pewno można to rozstrzygnąć jednoznacznie, trzeba tylko mieć więcej wiedzy w tym temacie, niż ja w tej chwili mam.
No właśnie nie ma w tej kwestii zgody, kiedy już mamy do czynienia z dzieckiem. W praktyce to jest tak, że biegły sprawdza, czy jest tlen w płucach dziecka, jeżeli jest , to już możemy mówić o dziecku. Oczywiście zasadnie się to kwestionuje (ale tylko co do istnienia dziecka wcześniej), czy np. już dzień przed porodem, to nie jest dziecko? Nie widzę jednak możliwości, przyjęcia w podanym stanie faktycznym, że nie mamy już do czynienia z dzieckiem, pomimo braku odcięcia pępowiny.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra