Kazus | Zasiedzenie użytkowania wieczystego

  • Autor wątku Autor wątku mawisonek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mawisonek

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2016
Odpowiedzi
4
Witam. Usiłuję od jakiegoś czasu rozwikłać następujący kazus :

Aleksander był posiadaczem działki będącej własnością Skarbu Państwa, w 1966 roku posiadanie przeszło na jego córkę Irminę. W 1967 roku Basia siostra Irminy poprosiła o zgodę na korzystanie z tej nieruchomości, po otrzymaniu zgody Basia wniosła na wspomnianym gruncie budynek mieszkalny. Podatek od nieruchomości był jednak cały czas uiszczany przez Irminę, która w Ewidencji Gruntów i Budynków figurowała jako osoba władająca nieruchomością. Basia nie chcąc zbytnio wykorzystywać uprzejmości Irminy, zwracała jej kwoty uiszczonego podatku od nieruchomości. W 2001 roku grunt został skomunalizowany i właścicielem działki stała się gmina Suchy Las. 20 kwietnia 2007 roku gmina Suchy Las zwarła z Irminą umowę o oddaniu gruntu w użytkowanie wieczyste i przeniosła na nią własność budynku znajdującego się na działce. Wpisu użytkowania wieczystego do księgi wieczystej dokonano miesiąc później. 15 listopada 2007 roku Irmina
darowała prawo wieczystego użytkowania wspomnianej nieruchomości oraz własność budynku swojemu synowi Robertowi. Tydzień później dokonano odpowiedniego wpisu w księdze wieczystej. W 2008 roku Robert zażądał od Basi usunięcia się z nieruchomości, ponieważ zamierzał wziąć w niedługiej perspektywie ślub i potrzebował miejsca do zamieszkania.
Czy Robert może żądać od Basi usunięcia się z nieruchomości?

Moim zdaniem nie może żądać od Basi usunięcia się z nieruchomości gdyż ta od 40 lat przejawia cechy właściciela samoistnego. W domyśle remontuje na bieżąco dom, kosi trawę itd. Chociaż podpada mi fakt, że Basia w 1967 poprosiła siostrę o zgodę na użytkowanie tej nieruchomości. Sama zgoda to raczej mało - tak sądzę. Ponad to dużym znakiem zapytania jest to jak traktować fakt, iż podatek był płacony przez Irminę? Wątpliwości podlega również, że formalnie -od początku do prawie samego końca w księdze wieczystej widniała Irmina.

Złożoność tego przypadku nieco mnie przytłacza. Za wskazówki ślicznie dziękuję :)
 
właściciela samoistnego
Nie istnieje coś takiego jak "właściciel samoistny" tylko posiadacz samoistny.

Chociaż podpada mi fakt, że Basia w 1967 poprosiła siostrę o zgodę na użytkowanie tej nieruchomości.
To zależy czy zgoda miała cechę przeniesienia posiadania czy posiadania zależnego (użyczenia na przykład).

Ponad to dużym znakiem zapytania jest to jak traktować fakt, iż podatek był płacony przez Irminę?
Nijak. Płacenie podatku bądź nie, nie ma wpływu na posiadanie i inne prawa.

Wątpliwości podlega również, że formalnie -od początku do prawie samego końca w księdze wieczystej widniała Irmina.
I nie wydaje Ci się, że mogła zasiedzieć nieruchomość?
 
No tak, ale z tego co czytam to wnioskuję, że to Irmina, a nie Basia mogła zasiedzieć nieruchomość. Bo formalnie ona (Irmina) figurowała w księdze wieczystej? A teraz jeszcze inna kwestia - bo przecież zasiedzenie nie następuje z automatu, a w treści kazusa nie ma nic o tym, że Basia złożyła wniosek po upłynięciu właściwego okresu czasu. Jak to dokładnie wygląda z punktu widzenia prawa?
 
Kwestia tego kto płaci podatek ma znaczenie i prawie zawsze jest podnoszona w sprawach o zasiedzenie jako argument za uznaniem danej osoby za posiadacza samoistnego w dobrej/złej wierze. Oczywiście nie jest to argument rozstrzygający ale brak ponoszenia ciężaru podatku od nieruchomości stanowi argument za brakiem posiadania samoistnego. Kolejną kwestią jest to, że Basia zapytała o pozwolenie. Wówczas byłaby jedynie posiadaczem zależnym w zakresie umowy użyczenia a sama nieruchomość stanowiłaby jedynie nakład. Moim zdaniem w tego rodzaju stanach faktycznych z powodzeniem można argumentować że nie nastąpiło zasiedzenie choć nie jest to oczywiste.

P.S. Ze stanu faktycznego nie wynika, że Irmina była wpisana w KW a tylko w ewidencji. Irmina mogła zasiedzieć nieruchomość o ile wykaże się, że była posiadaczem samoistnym. Mam wątpliwość czy nastąpiłoby zasiedzenie użytkowania wieczystego bo umowa została zawarta w 2007 r. a zasiedzenie nastąpiłoby na lata 80/90 (w zależności od dobrej/złej wiary).
 
Ostatnia edycja:
Kwestia tego kto płaci podatek ma znaczenie i prawie zawsze jest podnoszona w sprawach o zasiedzenie jako argument za uznaniem danej osoby za posiadacza samoistnego w dobrej/złej wierze.
Ale brak płacenia podatku nie neguje samoistnego posiadania i możliwości zasiedzenia.
 
Szczerze mówiąc mam do napisania opinię prawną w oparciu o przedstawiony w pierwszym poście kazus. I widzę dwie drogi.

Pierwsza jest taka, że Basia dostała wprawdzie pozwolenie na wybudowanie domu na gruncie Irminy, ale stało się to na drodze użyczenia - czyli jest posiadaczem zależnym i ewentualnie można pomyśleć nad zwrotem nakładów, które Basia poczyniła stawiając dom. Sam zaś grunt wraz z domem zasiedziała Irmina. I w tym przypadku Robert może żądać usunięcia się Basi z tej nieruchomości.

Druga natomiast jest taka, że Basia uzyskała zgodę na pobudowaniu domu na wieczystym użytkowaniu Irminy, płaciła podatki, zachowywała się jak właściciel nieruchomości. Tj. remontowała dom, dbała o otoczenie domu itd. i zbiegiem lat 30stu zasiedziała użytkowanie wieczyste, na którym ten dom wzniosła. I w tym przypadku Robert - syn Irminy nie może usunąć Basi z nieruchomości.

Dobrze myślę? Pisząc opinię prawną wziąć którąś stronę, czy wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności?
 
mawisonek napisał:
bo przecież zasiedzenie nie następuje z automatu,
Orzeczenie sądowe, stwierdzające zasiedzenie ma charakter jedynie deklaratywny (potwierdzający stan prawny).
 
Powrót
Góra