O
orc
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2005
- Odpowiedzi
- 23
Witam.
Od kilku miesięcy borykam się z problemem Keyloggerów, czyli aplikacji, które rozsyłane poprzez Internet - mailem, umieszczane na stronach, potrafią odczytywać to, co użytkownik pisze na klawiaturze/wyczytywać konkretne dane z pamięci i wysyłać je do danej osoby - dzięki czemu ta osoba zdobywa jakieś dobra materialne.
Czy twórcę takiej strony można w jakikolwiek sposób pozwać, lub zgłosić na policję i czy jest jakaś szansa na ukaranie go?
W/g prawa uzyskiwanie informacji nieprzeznaczonych dla konkretnej osoby jest karalne, ale twórca tego programu broni się jednym argumentem - program (oficjalnie) służy do odzyskiwania zagubionych haseł. Głównie chodzi o to, że hasła są nieszyfrowane w pamięci - program może je łatwo wyczytać, po czym przesłać przez stronę www do bazy danych tegoż szkodnika - więc niby logiczne mimo że niedorzeczne, jeśli ktoś podał hasło i go zapomniał może je odzyskać uruchamiając ten program. Nieoficjalnie - program jest przesyłany do ludzi (newbie, nie znających się dobrze na technologiach/komputerach) i po uruchomieniu wysyła dane do osoby, która wykonała program.
Dokładnie działa to tak, że jest generator serwera trojana - użytkownicy rejestrują się na stronie i otrzymują konto. Później nick wpisują w generator trojana i wygenerowany plik przesyłany jest do użytkownika, który ma być okradziony. Jeśli użytkownik uruchomi ten program, hasła są wyczytywane i przesyłane na stronę, po czym zapisywane w bazie danych i wyświetlane użytkownikowi, który wygenerował trojana. Dalej chyba nie muszę tłumaczyć - użytkownik który wygenerował trojana okrada osobę, która uruchomiła go na komputerze.
Proszę o przedstawienie mi sytuacji takich osób w świetle prawa (zarówno twórcy programu, jak i użytkowników) oraz wytłumaczenie...
Od kilku miesięcy borykam się z problemem Keyloggerów, czyli aplikacji, które rozsyłane poprzez Internet - mailem, umieszczane na stronach, potrafią odczytywać to, co użytkownik pisze na klawiaturze/wyczytywać konkretne dane z pamięci i wysyłać je do danej osoby - dzięki czemu ta osoba zdobywa jakieś dobra materialne.
Czy twórcę takiej strony można w jakikolwiek sposób pozwać, lub zgłosić na policję i czy jest jakaś szansa na ukaranie go?
W/g prawa uzyskiwanie informacji nieprzeznaczonych dla konkretnej osoby jest karalne, ale twórca tego programu broni się jednym argumentem - program (oficjalnie) służy do odzyskiwania zagubionych haseł. Głównie chodzi o to, że hasła są nieszyfrowane w pamięci - program może je łatwo wyczytać, po czym przesłać przez stronę www do bazy danych tegoż szkodnika - więc niby logiczne mimo że niedorzeczne, jeśli ktoś podał hasło i go zapomniał może je odzyskać uruchamiając ten program. Nieoficjalnie - program jest przesyłany do ludzi (newbie, nie znających się dobrze na technologiach/komputerach) i po uruchomieniu wysyła dane do osoby, która wykonała program.
Dokładnie działa to tak, że jest generator serwera trojana - użytkownicy rejestrują się na stronie i otrzymują konto. Później nick wpisują w generator trojana i wygenerowany plik przesyłany jest do użytkownika, który ma być okradziony. Jeśli użytkownik uruchomi ten program, hasła są wyczytywane i przesyłane na stronę, po czym zapisywane w bazie danych i wyświetlane użytkownikowi, który wygenerował trojana. Dalej chyba nie muszę tłumaczyć - użytkownik który wygenerował trojana okrada osobę, która uruchomiła go na komputerze.
Proszę o przedstawienie mi sytuacji takich osób w świetle prawa (zarówno twórcy programu, jak i użytkowników) oraz wytłumaczenie...