Kgpn

  • Autor wątku Autor wątku marti1513
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marti1513

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2011
Odpowiedzi
3
Witam,

mam problem z firmą windykacyjną KGPN, 6lat temu przerwałam naukę w Wyższej Szkole Społeczno Ekonomicznej w Warszawie. Złożyłam pismo rezygnacyjne oraz legitymację studencką, opłaty za dotychczasową naukę były pokryte. Po 6 latach, otrzymałam pismo od ww wymienionej firmy o spłatę zadłużenia za rzekome niepokryte czesne.Prze cały ten okres nie otrzymałam żadnego pisma od Uczelni w tej sprawie,KGPN straszy mnie skierowaniem sprawy na drogę sądową. Listy przychodzą do mnie listem zwykłym na stary adres i nieaktualne nazwisko, napisałam list do Uczelni z prośbą wyjaśnienia tej sprawy, ale nie uzyskałam odpowiedzi. Od jakiegoś czasu otrzymuje wiadomości głosowe na numer abonencki, z którego dzwoniłam do firmy. Proszę o radę co w tej sytuacji należy zrobić.

marti1513
 
Marto, możliwości masz przynajmniej trzy:
1. masz dowody wpłat czesnego - kserujesz, przesyłasz windykatorom z informacją, żeby zajęli się czymś pożytecznym; jeśli nie poskutkuje - zakładasz sprawę o ustalenie nieistnienia zobowiązania;
2. nie masz dowodów wpłat - pismami z windykacji palisz w piecu lub obdzielasz znajomych posiadających takowy, zmieniasz numer telefonu i czekasz cierpliwie na pozew z sądu; jak go dostaniesz - a musisz dostać - składasz sprzeciw podnosząc zarzut przedawnienia;
3. płacisz im; jeśli wybierasz ten wariant, to podaj nam tutaj swój adres - sam podam konto do wpłaty i wymyślę ci jakieś zobowiązanie do spłacenia.
 
Dziękuję za odpowiedź ;) Myślę, iż trzeci wariat zdecydowanie odpada;)
Czy okres przedawnienia to 2 lata?
 
Tak, dwa lata - art. 751 kc. Jeśli dostaniesz pozew - zapraszamy na forum.
BTW - złamałaś mi serce odrzuceniem wariantu trzeciego ;-)
 
Bardzo mi przykro z tego powodu..jednakże nie ukrywam zadowolenia z takiej odpowiedzi ;)

pozdrawiam
 
Witam!Ja mam ten sam problem z WSSE i Kgpn.Po ponad 5 latach tzn 3 stycznia 2011r dostałam list z Kgpn o istniejącym zadłużeniu(za czesne wobec danej szkoły)suma z odsetkami wynosi 2700zł.
U mnie sprawa wygladała nieco skomplikowanie ponieważ uczęszczałam na wykłady,płacąc za semestr ale nie podeszłam do egzaminów.W rezultacie napisałam podanie o urlop losowy ,który uzyskałam a potem napisałam pismo o przeksięgowanie kwoty za semestr za który nie podeszłam do egzaminów na kolejny semestr po urlopie.Nie posiadam kopii tych pism ani potwierdzenia wpłat za semestr.Po urlopie jednak nie wróciłam na studia.Ze szkoły zostałam wypisana w listopadzie 2005r.Po otrzymaniu wezwania do zapłaty z Kgpn poszłam z tym do prawnika i w rezultacie ,wysłałam pismo wystawione przez adwokata wyjaśniające, że jest to przedawnienie z art 118kc i że nie zamierzam spłacać owego zadłużenia.Potem otrzymałam jedynie harmonogram spłaty długu rozłożony na raty.I co śmieszne otrzymywałam smsy z tej firmy mówiące o zadłużeniu i ugodowym zamknięciu tej sprawy oraz straszenie o sprawie w sadzie i o kosztach z tym związanych.Jak można wysyłać smsy w takich sprawach!!!Ostatnie pismo jakie dostałam, to tak zwane przedprocesowe, w którym mowa o niezwłocznej zapłacie a jak nie to Wierzyciel wystąpi do sadu celem uzyskania tytułu wykonawczego.Ostatnio odebrałam tel z Kgpn (aż się zdziwiłam, że w końcu raczyli zadzwonić) Stwierdził że sąd musi orzec i zatwierdzić owe przedawnienie.To że wysłałam pismo od adwokata nic nie daje.I że pewnie zostanę wpisana w rejestr długów.Teraz pewnie przyjdzie wezwanie do sadu lub nakaz zapłaty przez sąd.Wydaje mi się, że muszę napisać pismo podnosząc zarzut/sprzeciw w związku z przedawnieniem. A dalej to nie wiem.Mam pytanie,które nasuwa mi się po moich przemyśleniach.Mianowicie będąc na urlopie losowym może powinnam była płacić za studia??Myślę że nie,nawet nikt mnie wtedy nie informował o tym a na pewno bym takie rzeczy pamiętęła.Dodam jeszcze że WSSE w 2010r zmieniła właściciela i siedzibę szkoły.Zadzwoniłam do szkoły a tam Pani mówi że jest sporo osób z danym problemem.A to że stary właściciel nie domagał sie owych spłat zadłużenia i nie informował o tym,to pewnie nadal by tak zostało gdyby nie nowy właściciel.
 
Skoro nie masz żadnych dowodów na swoją "niewinność", to nie ma żadnego znaczenia, czy zapłaciłaś, czy nie. Nie dowiedziesz tego.
1) Windykator ma rację - sąd musi "zatwierdzić" przedawnienie. Odbywa się to tak: wierzyciel zakłada ci sprawę w sądzie. Dostajesz z SĄDU nakaz zapłaty i masz dwa tygodnie na wniesienie sprzeciwu - właśnie wtedy piszesz, że roszczenie jest przedawnione. Sąd mówi: "Tak, faktycznie jest to przedawnione" i po sprawie. Tak to w uproszczeniu wygląda. Oczywiście nie możesz dokonać w międzyczasie tzw. uznania długu - poczytaj o tym.
2) Co do wpisania do big ( biuro informacji gospodarczej ) - tak, niestety, mają takie prawo. Partacz - ustawodawca ostatnią nowelizacją ustawy zrobił psikusa wielu niewinnym ludziom.
 
Witam
ja mam niestety ten sam problem z tym ze u mnie sytuacja jest troche bardziej skomplikowana. Zostałem skreślony z listy studentów za 4 semestr w pazdierniku 2008 ,szkola domaga sie odemnie splaty za 6 semestr. Semestr 4 skonczyl sie w czerwsu 2007 mialem jedna poprawke wiec oplacilem jeszcze semestr 5- myslalem ze bede chodzil(do poprawki nie podzszedlem) -ale tak sie nie stalo, nie podchodzilem do zadnych egzaminow z semestru 5 ani tym bardziej 6 ale najgorsze jest w tym wszytskim to ze nie zlozylem pisma ze rezygnuje,moje dokumenty nadal sa w szkole,teraz nie moge ich odebrac dopoki nie oplace, mam wogole jakies szxanse wymigac sie od placenia??
Przez caly ten czas nie mialem ze szkoly zadnego pisma ze istnieje zadluzenie, nie dostawalem tez zadnych monitow wiec nie wiem tez czy odsetki sa slusznie naliczone (ponad 400pln)
 
Witam. Ja już dostałem nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Przegapiłem dwó tygodniowy okres złożenia sprzeciwu (dług jest z lutego 2008), czy teraz pozostało mi tylko zapłacić? Co mi grozi jeśli tego nie zrobie?
 
jak przegapiles to nie zostaje jak tylko zaplaic bo zajmie sie toba komornik i dojda dodatkowe koszta.Jak dostlek nakaz trzeba bylo dzialac bo przedawnienie nie jest z automatu tylko na wniosek powoda a ty tego nie zrobiles w czasie i masz problem
 
Witam!

mam identyczny problem z firmą Kgpn i proszę o doprecyzowanie moich ustaleń, więc

w 2008 roku wpadłem na pomysł, że skończę jeszcze jeden kierunek na studiach i je rozpocząłem zaocznie, w tym samym czasie nadarzyła się okazja wyjechać za granicę za groszem, na wykłady zatem nie uczęszczałem i do sesji również nie przystąpiłem ( w tym czasie dzwoniła do mnie babka z dziekanatu i pytała co się ze mną dzieje na co informowałem ją, że nie uczęszczam i może mnie skreślić z listy studentów

dnia 1.07.2009 otrzymałem pismo z decyzją od dziekana o skreśleniu mnie z listy i obowiązku uiszczenia opłaty za cały semestr na, który de facto nie uczęszczałem

dzwoniłem do dziekanatu i o tym fakcie poinformowałem Panią z którą miałem kontakt wcześniej i tłumaczyłem jej, że nie uczęszczam, powiedziała że wyjaśni sprawę

dnia 4.11.2009 otrzymuję pismo od KGPN dotyczące zajęciu się przez tą firmę windykacją długu który rzekomo jestem winien za studia

po tym pismie cisza

do dzisiaj kiedy przyszło ponowne wezwanie do zapłaty (po prawie 2 latach)

chcę im na to odpisać powołując się na art. 751 KC

Z upływem lat dwóch przedawniają się:

2) roszczenia z tytułu utrzymania, pielęgnowania, wychowania lub nauki, jeżeli przysługują osobom trudniącym się zawodowo takimi czynnościami albo osobom utrzymującym zakłady na ten cel przeznaczone.

pytanie jest tylko jedno? czy mogę już się na to powołać?

tzn. od kiedy czas się liczy? czy od momentu skreslenia z listy studentów kiedy uczelnia wezwała jednocześnie do zapłaty tj. w moim przypadku 1.07.2009 czyli sprawa jest przedawniona na podstawie w.w. artykułu

czy od momentu przejęcia sprawy przez firmę windykacyjną, czyli 4.11.2009 i wygląda na to, że przypomnieli sobie i będą próbowali sprawę na koniec skierować do sądu?

proszę o pomoc
 
Witam,
również mam problem z firma windykacyjna KGPN.
Moja sprawa wygląda następująco:
Na przełomie 1999/2000 roku rozpocząłem naukę w Wyższej Szkole Pedagogiczne TWP w Warszawie. Po upływie semestru rzuciłem naukę, semestr opłaciłem. Nie pamiętam tylko czy napisałem podanie o skreślenie z listy studentów. W 2003 roku zjawiłem się na Uczelni i odebrałem świadectwo maturalne oraz rozliczyłem się z biblioteką. nikt nie informował mnie o zaległościach w czesnym.
20.09.2011r. otrzymałem pismo z firmy KGPN tj. wezwanie przedsądowe do zapłaty na kwotę 2859 zł!!!!! W tym 1040 czesne i 1800 z kawałkiem odsetki!!!! Z pisma dowiedziałem się, że w listopadzie 2010 firma ta wykupiła mój rzekomy dług od Uczelni. Kontaktowałem się z firmą przedstawiłem swoją wersję zdarzeń ale oni maja to w głębokim poważaniu. W rozmowie z nimi nie przyznalem się do długu. Powiedziałem tylko, że to nie możliwe i przystępuje do wyjaśnienia sprawy. Skontaktowałem się z Uczelnią z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Na razie cisza.
 
Ja też mam ogromne problemy z firmą KGPN i AKE dawniej WSHE. Jakiś czas temu firma windykacyjna przysłała mi informację o zadłużeniu oraz natychmiastową wymagalną spłatę. I cały czas coś przysyłają. W sumie to nie wiem co mam zrobić i jak się zachować w danej sytuacji. Faktem jest, że studiowałam na WSHE ale przerwałam studia za nieopłacony semestr naliczyli takie odsetki, że przewyższają kwotę semestru. Podczas moich studiów uczelnia zmieniła nazwę z WSHE na AKE oczywiście nie dano mi nawet aneksu do umowy więc fizycznie WSHE nie istnieje, a pieniędzy domaga się właśnie KGPN w imieniu WSHE. Na dzień dzisiejszy wiem niestety, że jestem, na pozycji przegranej ponieważ odpisałam na ich pismo i chyba tym samym uznałam dług. Zastanawiam się tylko co teraz powinnam zrobić. Może ma ktoś jakiś pomysł i może mi coś podpowiedzieć?? Proszę o poradę.
 
Oto jak wygląda moja sprawa.

Na początku marca tego roku dostałem wezwanie do zapłaty od firmy KGPN. Na kwotę ponda 10.000 zł w tej kwocie znawierają się dwa niezapłacone czesne na kwotę 5164 zł za studia które przerwałem w 2012 roku po przyznanym urlopie dziekańskim. Reszta to odsetki ustawowe + jakieś tam drobne braki wpłaty, które znaleźli. Reszta to odsetki.

Zdawałem sobie sprawę, że to zadłużenie wisiało od czasów kiedy skreślono mnie z listy studentów. Raz się o nie uczelnia upomniała, próbowałem nawet pisać wniosek, żeby rozłożyli mi zadłużenie na raty. Jednak nie otrzymałem, żadnego harmonogramu spłat. Nikt więc przez pięć lat się o to nie upominał.


Jednak próbowałem zawrzeć, z nimi ugodę napisałem pismo, że uznaję zadłużenie tylko częściowo 2400,33 zł. Pozostała kwota wymaga dodatkowych wyjaśnień.

Odpisali mi mailowo, że podobno uznałem zadłużenie w całości i przesłali skan pisma w którym proszę o rozłożenie zadłużenia na raty. Pismo jest podpisane przez rektora który prosi o przesłanie harmonogramu ratalnej spłaty. Pismo jest z dnia 29 listopada 2012.

Dodatkowo KGPN napisało mailowo, że jedyna kwota która ich satyfakcjonuje w sprawie spłaty zadłużenia to 1000 zł miesęcznie. Na tą wiadomość odpisałem, że jest to dla mnie kwota zdecydowanie za duża i znacznie pogorszyła by moją sytuację życiową gdyż jestem osobą o znacznym stopniu niepełnosprawności. Nie odpisali mi nic na tą wiadomość, ale po kilku dniach zadzwoniła od nich jakaś kobieta i powiedziała, że odnotowuję taką informację iż będę spłacał po 500 zł miesięcznie. I tyle.

Po tej wiadomości nie przyszła od nich żadna wiadomość, ale ponieważ naprawdę się wystraszyłem dnia 15 marca przelałem im pierwszą ratę w wysokości 500 zł i przesłałem potwierdzenie. Po tej wiadomości oczywiście przychodziły smsy, że zadłużenie nadal istnieje. Informowałem ich mailowo, że uzgodniony sposób spłaty to 500 zł miesięcznie.

Kilka dni temu przyszło pismo przedsądowe wezwanie do zapłaty, odpisałem im na to kolejnym pismem, że moja sytuacja finansowa nie zmieniła się i jestem w stanie im spłacać zadłużenie w ratach po 500 zł miesięcznie. Po mimo tego, że w piśmie które przysłali wymagają spłaty całości zadłużenia w ciągu 3 dni.

Dziś rano kolejny sms - prosimy o kontakt w sprawie spłaty zadłużenia. Wysłałem im potwierdzenie wpłaty kolejnej raty w wysokości 500 zł i tyle.

I tutaj moje pytanie. Czy skoro zacząłem już im to spłacać to nie mam szans na umożenie. Czy to się już nie przedawniło? Czy mogę w jakiś sposób z nimi wygrać, by chociaż częściowo umożyć to zadłużenie. Kwota 10.000 zł jest dla mnie mega wysoka i nie jestem w stanie jej spłacać po 1000 zł mesięcznie, a rata nawet po 500 jest dla mnie za wysoka. Najbardziej boję się, że już wkrótce wejdą mi na rentę socjalną i poinformują mojego pracodawcę u którego mam umowę na okres próbny do połowy maja. Dodatkowo samodzielnie prowadzę gospodarstwo domowe o czym informowałem KGPN w stosownym piśmie o mojej sytuacji majątkowej.

Czy ktoś z Państwa jest w stanie mi pomóc i podpowiedzieć jak z nimi postępować. Wiem, że sprawa jest skoplikowana, ale nikt się o ten dług przez 5 lat nie upominał i prawdę mówiąc nie pamiętałem o nim.
Bardzo proszę o pomoc. Chętnie spotkam się z osobą z mojego regionu czyli Chrzanowa i okolic. Proszę o kontakt poprzez wiadomośc prywatną.
 
Jeśli czesne było za 2012 czy 2013, a do tej pory pozew nie trafił do sądu - to roszczenie jest przedawnione. Wpłata 2x500 zł oznacza że uznałeś roszczenie w wysokości 1000 zł. Nie oznacza to uznania całości, jak również nie przerwało biegu przedawnienia. 1000 zł już nie odzyskasz.

Jeśli nie było pozwu, to absolutnie nie masz się czym przejmować odnośnie komornika i renty. Nie mają prawa informować o niczym pracodawcy, za taki numer możesz nawet wygrać od nich zadośćuczynienie. Przede wszystkim - jeśli nie było pozwu i prawomocnego nakazu - ZERO kontaktu z tą firmą
 
Dziękuje za odpowiedź czesne było z 2012 roku i do tej pory nie trafiło do sądu. Do tej pory nie było pozwu. Rozumiem, że mam się z nimi nie kontaktować już więcej. Czy zgłosić się do jakiegoś prawnika, aby napisać pismo o to przedawnienie. Czy dopiero jak przyjdzie pozew do sądu.
 
Doskonale rozumiesz: zero kontaktu. Żadnego pisma teraz nigdzie o przedawnienie nie piszesz, bo sobie jeszcze na głowę ściągniesz problemy ze skarbówką, jak ci PIT 8C wystawią.
Chociaż oni chyba nie "umarzają" tylko idą twardo po bandzie że jest 10 lat przedawnienia i pokazują wyroki dotyczące spraw zupełnie odmiennych, ale twierdzą że mają rację.
Jak dostaniesz z sądu nakaz i pozew (ew. sam pozew) to pytaj tutaj.
 
Skontaktowałem się z prawnikiem, ale powiedział mi, że jak to jest czesne za studia wyższe to przedawnia się po 10 latach. I trochę nie wiem komu wierzyć. Jak to jest teraz w przepisach na jakie przepisy mogę się powołać, według artykułu 751 KC przedawnienie jest po 2 latach. Nadal otrzymuję od nich ponaglenia.
 
Powrót
Góra