D
dobo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2006
- Odpowiedzi
- 3
Oto co się stało.
Pewnej nocy niefortunnie się przewróciłem, no i nie mogłem ustać. Odwiedziłem szpital, w którym zrobili mi RTG, lecz nic ono nie wykazało. Jednak lekarz stwierdził możliwe zerwanie więzadła krzyżowego przedniego w kolanie. Jako, że noga poszła w gips, po 2 tygodniach miałem się zgłosić do ortopedy na zdjęcie. Dostałem się do chirurga (bo na ortopedę bym sobie troszkę poczekał), który w ramach tego też NZOZu prowadził również "praktyki" ortopedyczne. No i zaczęła się seria badań. Najpierw USG, które nie odpowiedziało do końca, czy więzadło jest, czy go nie ma. Dalej był rezonans, który powiedział, że najprawdopodobniej więzadła nie ma. Z tym, że doktor wolał widzieć na 100%, a nie na 99%, więc wystawił mi skierowanie na artroskopię. No i to mi się trochę nie podobało. Dlaczego? Bo niepotrzebnie by mnie uziemili na parę dni, a poza tym nie ma sensu robić artroskopii i rekonstrukcji oddzielnie.
Dostałem się w końcu do ortopedy zajmującego się głownie sprawami zerwanych więzadeł. Zerknął on na badania i na podstawie paru prostych ćwiczeń stwierdził, że więzadła nie ma. W tym momencie mam nawet już ustalony termin rekonstrukcji (sierpień 2009).
No ale w związku z tym, kiedy mogę ubiegać się o odszkodowanie, czy muszę to wcześniej zgłosić (dodam, że wypadek zdążył się w w kwietniu)? Jestem ubezpieczony w PZU.
Pewnej nocy niefortunnie się przewróciłem, no i nie mogłem ustać. Odwiedziłem szpital, w którym zrobili mi RTG, lecz nic ono nie wykazało. Jednak lekarz stwierdził możliwe zerwanie więzadła krzyżowego przedniego w kolanie. Jako, że noga poszła w gips, po 2 tygodniach miałem się zgłosić do ortopedy na zdjęcie. Dostałem się do chirurga (bo na ortopedę bym sobie troszkę poczekał), który w ramach tego też NZOZu prowadził również "praktyki" ortopedyczne. No i zaczęła się seria badań. Najpierw USG, które nie odpowiedziało do końca, czy więzadło jest, czy go nie ma. Dalej był rezonans, który powiedział, że najprawdopodobniej więzadła nie ma. Z tym, że doktor wolał widzieć na 100%, a nie na 99%, więc wystawił mi skierowanie na artroskopię. No i to mi się trochę nie podobało. Dlaczego? Bo niepotrzebnie by mnie uziemili na parę dni, a poza tym nie ma sensu robić artroskopii i rekonstrukcji oddzielnie.
Dostałem się w końcu do ortopedy zajmującego się głownie sprawami zerwanych więzadeł. Zerknął on na badania i na podstawie paru prostych ćwiczeń stwierdził, że więzadła nie ma. W tym momencie mam nawet już ustalony termin rekonstrukcji (sierpień 2009).
No ale w związku z tym, kiedy mogę ubiegać się o odszkodowanie, czy muszę to wcześniej zgłosić (dodam, że wypadek zdążył się w w kwietniu)? Jestem ubezpieczony w PZU.