Kilka dlogow

  • Autor wątku Autor wątku Weronika2202
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

Weronika2202

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2017
Odpowiedzi
3
Witam mam problem ze spirala dlogow nie jest łatwo o tym mówić ale cóż wpadłam jak śliwka w kapot obecnie windykatorzy straszą sądem i nie ukrywam że chciałabym by wszyscy oddali sprawę do sądu (tak polecił mi prawnik) bo będę dogadywać się z 1 osoba nie z 15 moje pytanie brzmi czy windykator ma prawo rozmawiać z rodziną o moich długach bo jeden już to zrobił dziś następny groził mi że powie rodzinie i sąsiada czy mają prawo? Z gory dziękuję za odpowiedz
 
Weronika2202 napisał:
będę dogadywać się z 1 osoba nie z 15
Coś musiałaś źle zrozumieć, bardzo źle. Mało tego, że w dalszym ciągu możesz "dogadać" się tylko z każdym z wierzycieli z osobna, to do tego dochodzą dość wysokie koszta sprawy, egzekucji itp.
Weronika2202 napisał:
czy windykator ma prawo rozmawiać z rodziną o moich długach bo jeden już to zrobił dziś następny groził mi że powie rodzinie i sąsiada czy mają prawo?
To zależy o czym rozmawiał, co powiedział. Kwestia sporna i ciężka do udowodnienia.
 
Nie taka sporna bo Pan dał mojemu bratu kartkę z rozpisany moim długiem ile komu moje dane i wyjaśnił mu o co chodzi. Próbowałam się dogadać chcą w sumie około 5000 miesięcznie przez rok a ja zarabiam 1100:( ja nie chcę się wymogach wiem że będę spłacać to do końca życia ale spłacenia jednak na chwilę obecną nie mogę spłacić ich normalnie jedna firma poszła mi na rękę nie powiem Wam nie reszta jednak twardo trzyma się swojego
 
nie ukrywam że chciałabym by wszyscy oddali sprawę do sądu (tak polecił mi prawnik)
I jedyne czego nie polecam, to zmiany prawnika. Bo ten jest widocznie bardzo "ogarnięty". Tak, tak będzie dla Ciebie lepiej i tego się domagaj w kontakcie z nimi.

Coś musiałaś źle zrozumieć, bardzo źle. Mało tego, że w dalszym ciągu możesz "dogadać" się tylko z każdym z wierzycieli z osobna, to do tego dochodzą dość wysokie koszta sprawy, egzekucji itp.
Z tą jedną osobą musiała źle zrozumieć, ale znając z doświadczenia praktykę firm windykacyjnych, to połowa tych wierzycieli nawet nie będzie w stanie udowodnić roszczeń. A to z kolei wyjdzie per saldo na plus. Rzeczy w stylu cesji nigdy nie wysłanej do dłużnika, albo niemożliwości okazania oryginału pierwotnej umowy są wręcz na porządku dziennym.

Nie taka sporna bo Pan dał mojemu bratu kartkę z rozpisany moim długiem ile komu moje dane i wyjaśnił mu o co chodzi. Próbowałam się dogadać chcą w sumie około 5000 miesięcznie przez rok a ja zarabiam 1100 ja nie chcę się wymogach wiem że będę spłacać to do końca życia ale spłacenia jednak na chwilę obecną nie mogę spłacić ich normalnie jedna firma poszła mi na rękę nie powiem Wam nie reszta jednak twardo trzyma się swojego
Jeżeli dług istnieje, to nie wiesz tak do końca co on temu bratu powiedział. Może mu przedstawił ofertę zakupu Twojego długu? To miał prawo zrobić.
 
Syphar napisał:
znając z doświadczenia praktykę firm windykacyjnych, to połowa tych wierzycieli nawet nie będzie w stanie udowodnić roszczeń
W sumie racja. Jednak dalej obstaję prazy tym, aby możliwie uniknąć sprawy w sądzie i postępowania egzekucyjnego. Oczywiście mowa o wierzytelności co do których nie będzie możliwości podniesienia żadnego z zarzutów. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie próba weryfikacji wierzytelności, potem rozstrzygnięcie które z nich "olać", przy których starać się dojść do ugody co do ewentualnych spłat.
 
Kanas napisał:
W sumie racja. Jednak dalej obstaję prazy tym, aby możliwie uniknąć sprawy w sądzie i postępowania egzekucyjnego. Oczywiście mowa o wierzytelności co do których nie będzie możliwości podniesienia żadnego z zarzutów. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie próba weryfikacji wierzytelności, potem rozstrzygnięcie które z nich "olać", przy których starać się dojść do ugody co do ewentualnych spłat.
Próbowałam się dogadać naprawdę ale teraz nawet nie mam siły odebrać telefonu wczoraj Pan w prosty mi powiedział że nikt mi nie chce pomóc bo jestem oszustka wygłuszająca pieniądze a ja naprawdę wpakował się z głupoty i tak radzilas sobie około pół roku z tym wszystkim
 
Masz prawnika, który w tej konkretnej sytuacji naprawdę wie co robi i robi to tak jak powinien - tj. na daną chwilę czekasz na pozwy.

Nic lepszego zrobić nie możesz, skoro nie chcą rozmawiać.

Pan w prosty mi powiedział że nikt mi nie chce pomóc bo jestem oszustka wygłuszająca pieniądze a ja naprawdę wpakował się z głupoty i tak radzilas sobie około pół roku z tym wszystkim
To niech sobie to zgłasza do prokuratury. Możesz mu dać adres właściwej miejscowo. Te "biedactwa" zwykle trafić nie mogą... I nie gadaj z nimi. Wcale.
 
Powrót
Góra