M
maradona93
Użytkownik
- Dołączył
- 01.2016
- Odpowiedzi
- 32
W latach 2015-2016 pożyczyłam znajomemu ze studiów w kilku ratach pieniądze na opłatę czesnego, dobny remont auta czy też na paliwo (wspólne dojazdy na uczelnię - o czym dowiadywałam się dopiero na stacji benzynowej, że w baku pusto). Podliczyłam kwotę, wyszło niewiele ponad 5k tysięcy. Niestety pieniądze były przekazywane do ręki lub płacone kartą (za paliwo na stacji). Wysłałam przedsądowne wezwanie do zapłaty - data - kwota - na co udzielono pożyczki. Odzew był taki, że wpłynęło kilka przelewów po 100-200zł (łącznie około tysiąca złotych spłacił).
Teraz od dłuższego czasu jest cisza, znajomy co chwilę zmiania numer, na FB odpisuje zdawkowo, że ma trudną sytuację i odda pieniądze jak tylko będzie miał z czego. Gdy podjechałam do jego domu, dowiedzieć się jak doładnie wygląda sytuacja i jakoś próbować się dogadać to dowiedziałam się, że sama rodzina ma z nim nikły kontakt.
Czy fakt, że zaczął spłacać dług można uznać za jego uznanie? Czy sprawa z góry przegrana?
Teraz od dłuższego czasu jest cisza, znajomy co chwilę zmiania numer, na FB odpisuje zdawkowo, że ma trudną sytuację i odda pieniądze jak tylko będzie miał z czego. Gdy podjechałam do jego domu, dowiedzieć się jak doładnie wygląda sytuacja i jakoś próbować się dogadać to dowiedziałam się, że sama rodzina ma z nim nikły kontakt.
Czy fakt, że zaczął spłacać dług można uznać za jego uznanie? Czy sprawa z góry przegrana?