K
ksdanh
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2013
- Odpowiedzi
- 12
Witam. Od dłuższego czasu mam duży problem - mianowicie czuję, że mojej wychowawczyni bardzo zależy na tym, bym powtórzyła klasę maturalną. Na wstępie muszę przyznać, że nie byłam święta, traktowałam szkołę bardzo lekko i teraz wyciągam z tego konsekwencje, ale mam wątpliwości, czy ta kobieta na pewno działa w zgodzie z prawem. Do rzeczy:
1. Groziło mi nieklasyfikowanie z chemii. Wychowawczyni została o tym poinformowana jeszcze w tamtym miesiącu i poproszono ją, aby powiedziała o tym mojej mamie - niestety, nie zrobiła tego, a mama dowiedziała się o tym ode mnie (koledzy z klasy powiedzieli mi o tym na początku kwietnia - zaznaczam, jestem w klasie maturalnej i ostateczne wystawienie ocen jest w przyszły wtorek). Ja sama chciałam o tym porozmawiać z wychowawczynią, podeszłam do niej, ale ona wykpiła mnie i generalnie czułam, że ma mnie w głębokim poważaniu - dziwne, że nawet nie przypomniała sobie, że miała o tym powiadomić mamę
2. Z chemią jej się nie udało, bo dostałam możliwość poprawy. Dzisiaj pani wychowawczyni mówi mi, że ona wstawia mi jedynkę na koniec roku, na pytanie, kiedy mogę przyjść zaliczyć sprawdzian, odpowiada: 'nie możesz, termin był do dzisiaj rano'. Aha. Do klasyfikacji końcoworocznej trzy dni bez weekendu.
3. Miałam drobny wypadek na rowerze - zahaczyłam o krawężnik, przewróciłam się, zdarte kolano, ręce, policzek. Przychodzę na lekcję spóźniona - wychowawczyni wyskakuje 'Czy ty masz jakieś wytłumaczenie na swoją nieobecność?' ja zdenerwowana, odpowiadam, że miałam wypadek na rowerze i... I nie dane mi jest dokończyć, bo dostaję po uszach, że jestem chamska, jakim ja mówię do niej tonem i co sobie wyobrażam?! Nawet nie zapytała, co się stało, że mam starty policzek i kuśtykam niczym dr. House - dobrze, że nic poważniejszego się nie stało, bo pewnie karetki też by nie wezwała...
I teraz pytania: Czy nauczyciel nie ma obowiązku poinformowania rodzica/ucznia o zagrożeniu lub nieklasyfikowaniu min. 2 tygodnie przed klasyfikacją? Czy nauczyciel ma prawo wystawić mi jedynkę, chociaż średnią mam na 2 (mam 1.7, ale ja już naprawdę nic nie wiem)? Czy nauczyciel nie powinien zainteresować się, co stało się uczniowi w drodze do szkoły, poinformować rodziców, kogokolwiek? Szczególnie, kiedy widać, że coś jest nie tak.
Proszę jeszcze o pomoc w kwestii złożenia skargi, bo razem z mamą uznałyśmy, że tego tak nie zostawimy. Czy absolwent szkoły lub jego rodzic może taką skargę złożyć, czy muszę jeszcze być jej uczennicą, żeby to zrobić?
1. Groziło mi nieklasyfikowanie z chemii. Wychowawczyni została o tym poinformowana jeszcze w tamtym miesiącu i poproszono ją, aby powiedziała o tym mojej mamie - niestety, nie zrobiła tego, a mama dowiedziała się o tym ode mnie (koledzy z klasy powiedzieli mi o tym na początku kwietnia - zaznaczam, jestem w klasie maturalnej i ostateczne wystawienie ocen jest w przyszły wtorek). Ja sama chciałam o tym porozmawiać z wychowawczynią, podeszłam do niej, ale ona wykpiła mnie i generalnie czułam, że ma mnie w głębokim poważaniu - dziwne, że nawet nie przypomniała sobie, że miała o tym powiadomić mamę
2. Z chemią jej się nie udało, bo dostałam możliwość poprawy. Dzisiaj pani wychowawczyni mówi mi, że ona wstawia mi jedynkę na koniec roku, na pytanie, kiedy mogę przyjść zaliczyć sprawdzian, odpowiada: 'nie możesz, termin był do dzisiaj rano'. Aha. Do klasyfikacji końcoworocznej trzy dni bez weekendu.
3. Miałam drobny wypadek na rowerze - zahaczyłam o krawężnik, przewróciłam się, zdarte kolano, ręce, policzek. Przychodzę na lekcję spóźniona - wychowawczyni wyskakuje 'Czy ty masz jakieś wytłumaczenie na swoją nieobecność?' ja zdenerwowana, odpowiadam, że miałam wypadek na rowerze i... I nie dane mi jest dokończyć, bo dostaję po uszach, że jestem chamska, jakim ja mówię do niej tonem i co sobie wyobrażam?! Nawet nie zapytała, co się stało, że mam starty policzek i kuśtykam niczym dr. House - dobrze, że nic poważniejszego się nie stało, bo pewnie karetki też by nie wezwała...
I teraz pytania: Czy nauczyciel nie ma obowiązku poinformowania rodzica/ucznia o zagrożeniu lub nieklasyfikowaniu min. 2 tygodnie przed klasyfikacją? Czy nauczyciel ma prawo wystawić mi jedynkę, chociaż średnią mam na 2 (mam 1.7, ale ja już naprawdę nic nie wiem)? Czy nauczyciel nie powinien zainteresować się, co stało się uczniowi w drodze do szkoły, poinformować rodziców, kogokolwiek? Szczególnie, kiedy widać, że coś jest nie tak.
Proszę jeszcze o pomoc w kwestii złożenia skargi, bo razem z mamą uznałyśmy, że tego tak nie zostawimy. Czy absolwent szkoły lub jego rodzic może taką skargę złożyć, czy muszę jeszcze być jej uczennicą, żeby to zrobić?