Kłamstwo sprawcy przy szkodzie z OC

  • Autor wątku Autor wątku Tomek09
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

Tomek09

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2018
Odpowiedzi
5
Dzień dobry,

Moja sprawa wygląda następująco:
Szkoda pod koniec października ubiegłego roku, na miejsce wezwana policja, sprawca ukarany mandatem.

Sprawca wyjechał z drogi podporządkowanej " z rozpędu" co uwiecznił mój wideorejestrator i uderzył w mój bok, w chwili uderzenia byłem na końcu hamowania awaryjnego które było reakcją na sytuację, moja prędkość przed zdarzeniem wg gps na nagraniu, zgodna z przepisami.

2 miesiące przepychania się z kosztorysami, finalnie kilkanaście tysięcy.

Nadal brak decyzji, na początku br. wizyta detektywa z link4, pytania itp. na końcu padło też pytanie czy uważam ze wzywając policje sprawiłem ze sytuacja jest bardziej prawdopodobna :)

W końcu decyzja o wypłacie ale pomniejszonego odszkodowania o ponad 2/3 i auta zastępczego o 80%.

Wystosowany wniosek do linku o dokumenty.
Przysyłają dokumenty, m.in notatke policji i szkic sytuacyjny gdzie sprawca zeznaję, że zatrzymał się i dopiero ruszył co jest kłamstwem.

Nadal dopraszam się o kolejne dokumenty, przysyłają mi zdjęcia samochodu sprawcy, jak się okazało sprawca do okazania " podpicował" samochód, usunął wszelkie ślady zdarzenia(mam zdjęcia uszkodzeń sprawcy z miejsca)

Finalnie dostane zapewne protokół jego przesłuchania który będzie usłany kolejnymi kłamstwami.

Tak się złożyło, że ubezpieczyciel nie otrzymał ode mnie zdjęć ani filmów które wykonałem na miejscu i które jasno wskazują, że sprawca w tym momencie kłamie zmniejszając swoją "szkodliwość" względem tego zdarzenia.

Czemu ubezpieczyciel nie ma moich materiałów?
Nie pytał, nie prosił, potem jego pracownik oskarżył mnie o wyłudzenie, w międzyczasie zadzwoniła też miła pani pytając czy auto było uszkodzone bo na tej ulicy znajduję się warsztat.
Ja uważałem, że prosta szkoda może zostać prosto załatwiona.

Nie jest to moja pierwsza walka z ubezpieczycielem, także każdą rozmowę z ich pracownikami nagrywam i dbam o dowody, drążę tą sytuacje wyjątkowo bo nie lubię takich patologii.

Mój temat sprowadza sie do pytania na które nie mogę znaleźć odpowiedzi w OWU, czy w tej sytuacji, kiedy sprawca zataja okoliczności, ubezpieczyciel zwróci się do niego z regresem?

W międzyczasie poinformowałem też KNF, ze względu na nieprzestrzeganie terminów i sposób prowadzenia postępowania likwidacyjnego.
 
Ostatnia edycja:
W jaki sposób można kogoś takiego pociągnąć do odpowiedzialności?
Dowody są oczywiste.
 
Powrót
Góra