R
rysiupysiu
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2017
- Odpowiedzi
- 5
Witam, nie wiem czy to prawidłowy dział natomiast mam kilka pytań. Otóż moja mama w jednej z poznańskich „klinik” (bo w ich przypadku to zbyt wyniosłe słowo) przeprowadziła kilka zabiegów. Do jednego z nich przygotowywała ją „kierownik recepcji” opisywana na ich stronie jako ekspert od spraw Hotelarstwa i Gastronomii (???). Użyła ona maści znieczulającej Emla nie posiadając żadnych umiejętności w tym zakresie ani wykształcenia. Po tej maści mojej mamie zeszła skóra z twarzy, a po przeczytaniu skutków ubocznych okazało się że jest to lek szczególnie niebezpieczny i może znieczulić rogówkę (moja mama jest jednooczna i ma ogromne problemy ze wzrokiem o czym lekarza uprzedzała). Było minęło, jakoś to przeżyła.
Po około roku podczas mamy rozwodu okazało się że Pani z recepcji to kochanka męża mojej mamy, która zdradziła tajemnice lekarską - że moja mama była klientką kliniki oraz jakie zabiegi wykonywała. Jest to teraz przedmiotem drwin z mojej matki. Manager umywa ręce, że nie jest w jej interesie kontrolować życie pracowników po pracy i tylko i wyłącznie ta pani odpowiedzialna jest za przekazanie tych informacji. Kobieta z recepcji została zawołana na rozmowę - najpierw próbowała się wyprzeć że w ogóle takie coś wykonywała. Moja siostra mogła uczestniczyć w zabiegu i kiedy okazało się że dokładnie widziała kto i jak przeprowadzał to „smarowanie” pani recepcjonistka stwierdziła iż pani z recepcji jest czysta i mogła coś takiego wykonać. Nie chciałbym narazie zdradzać feralnego miejsca i nazwy „kliniki”. Oczywiście przebieg całej rozmowy mamy zarejstrowany a sama klinika próbuje wykpić się od odpowiedzialności.
Pytanie 1. Czy ta osoba mogła użyć tej maści lub jakiejkolwiek i uczestniczyć w takim zabiegu?
Pytanie 2. Co grozi jej za przekazanie takich informacji?
Pytanie 3. Jaki organ zajmuje się kontrolą placówek medycznych pod względem kompetencji pracowników?
Pytanie 4. Czy mając dostęp do dokumentacji medycznej można ją teraz sfabrykować?
Czego możemy od kliniki żądać.
Po około roku podczas mamy rozwodu okazało się że Pani z recepcji to kochanka męża mojej mamy, która zdradziła tajemnice lekarską - że moja mama była klientką kliniki oraz jakie zabiegi wykonywała. Jest to teraz przedmiotem drwin z mojej matki. Manager umywa ręce, że nie jest w jej interesie kontrolować życie pracowników po pracy i tylko i wyłącznie ta pani odpowiedzialna jest za przekazanie tych informacji. Kobieta z recepcji została zawołana na rozmowę - najpierw próbowała się wyprzeć że w ogóle takie coś wykonywała. Moja siostra mogła uczestniczyć w zabiegu i kiedy okazało się że dokładnie widziała kto i jak przeprowadzał to „smarowanie” pani recepcjonistka stwierdziła iż pani z recepcji jest czysta i mogła coś takiego wykonać. Nie chciałbym narazie zdradzać feralnego miejsca i nazwy „kliniki”. Oczywiście przebieg całej rozmowy mamy zarejstrowany a sama klinika próbuje wykpić się od odpowiedzialności.
Pytanie 1. Czy ta osoba mogła użyć tej maści lub jakiejkolwiek i uczestniczyć w takim zabiegu?
Pytanie 2. Co grozi jej za przekazanie takich informacji?
Pytanie 3. Jaki organ zajmuje się kontrolą placówek medycznych pod względem kompetencji pracowników?
Pytanie 4. Czy mając dostęp do dokumentacji medycznej można ją teraz sfabrykować?
Czego możemy od kliniki żądać.