Kłopotliwa przejażdżka i prokuratura

  • Autor wątku Autor wątku Piotrekstrus
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Piotrekstrus

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2020
Odpowiedzi
6
Dzień Dobry, bardzo proszę o uważne zapoznanie się z moim tekstem i ewentualne sugestie, opinie oraz spojrzenie na sprawę. Mam nadzieję, że może post tutaj (na co trochę liczę) trochę pomoże. Otóż, piszę w imieniu wujka, wszak jest nieinformatyczny i po 65 r.ż.

Otóż.

Sprawa ma swój początek w styczniu 2020r. Wujek jadąc przez wieś w woj. Zachodniopomorskim, w powiecie i gminie Sławno, tj. Warszkowo jadąc w miejscu z ograniczeniem prędkości do 40 km/h na ów drodze stoi też CZYNNY fotoradar i posiada na dość krótkim odcinku drogi dwa przejścia dla pieszych, które sa dodatkowo wyposażone w oświetlenie owego przejścia. Ciemno, deszcz, siwo. Ze strony Słupska i ze strony Sławna jedzie ciąg aut - w ciągu aut jedzie Golf III kierowany przez osobę powyżej. I tuż chwilkę za pasami, już za minięciem oświetlenia zrobiło się ciemno, następuje HUK i jak się okazuje, uderzenie osoby pieszej, za kilka minut zjawia się pogotowie, policja i pełno gapiów. Koniec końców wynik jest taki iż Pan potrącony, do którego podszedł wujek i podał mu rękę, jest w dobrym( na oko ) stanie, świadomy, siedzacy na poboczu. W aucie zbity tylko reflektor prawy, ale swiatło świecące, bez pękniętej szyby, bez wgnieceń. Jedynie wypadło "szkło" reflektora i to całe uszkodzenia. Zabierają Pana do szpitala, wujkowi zatrzymują prawo jazdy i dowód rej. który nomen omen po 3 dniach wraca po wymienie lampy, natomiast po 10 dniach zostaje zwrócone w KMP prawo jazdy. Po jakimś czasie przychodzi wezwanie prokuratorskie do stawienia się w Sławnie i ustalenie okoliczności zdarzenia. Podczas wizyty wujek jest poinformowany iż biegły stwierdził prędkość 35 km/h, potrącony to 50 kilkulatek pod wpływem alkoholu który wydmuchał ponad półtora promila alkoholu. (1.57) ponadto prokurator informuje o licznych obrażeniach ów pana ( złamane żebra, pęknięta śledziona, problemy z biodrem, potłuczenie głowy i zdarcie naskórka) Ustalono iż karą będzie 4.000 pln do zapłaty w formie grzywny,( bez prowadzenia rozprawy) po czym po pewnym czasie przychodzi odpis aktu oskarżenia wraz z trybem bez rozprawy sądowej, ale w owym akcie oraz uzasadnieniu nie ma ani słowa o tym, że wujek twierdzi iż to było tuż za pasami, że poszkodowany pod wpływem alkoholu a to w moim mniemaniu dość ważne okoliczności - po czym jeszcze na ów wizycie stwierdza prokurator iż wina Panów jest OBOPÓLNA, jednakże pociągany do odpowiedzialności jest jedynie wujek. Po dostaniu owego pisma i informacji z Sądu Rejonowego w Sławnie o terminie rozprawy i ew. możliwości składania wniosków wujek wysyła sprostowanie/ pismo iż w dokumencie prokuratury brakuje ważnych aspektów jak min. ten że osoba poszkodowana w tym zdarzeniu była pod wpływem alkoholu a to dość ważna kwestia no i pojazd oraz prędkość są niewspółmierne do odniesionych przez poszkodowanego obrażeń. No i znów po jakimś czasie odzywa się sąd po posiedzeniu zaplanowanym, że sprawa jest do ponownego rozpoznania i rozprawa sądowa będzie mieć miejsce. Międzyczasie dociera z prokuratury akt oskarżenia w którym jest napisane iż wujek nie przyznaje się do winy potrącenia NA PASACH, a także nadal brakuje ważnego aspektu czyli stanu nietrzeźwości w wyniku półtora promila alkoholu ( wujek oczywiście trzeźwy w dniu zdarzenia). W ten czas również wujek zawnioskował o przydzielenie obrońcy "z urzędu" gdyż nie posiada w sumie majątku, dochodem jest emerytura nawet nie sięgająca tysiąca pln i ów obrońca zostaje przydzielony lecz na spotkaniu z nim, dziś - wrażenie ze spotkania jest takie jakoby adwokat trzymał stronę prokuratury a co więcej straszył iż wyrok może być o wiele wiele surowszy niż to sugerowała i występowała prokuratura czyli 4.000 zł.


Napiszcie szanowni, jaki macie ogląd co do takiej sprawy, będę bardzo wdzięczny za odp.


Podsumowując: Jazda na odcinku drogi z maksymalną dopuszcz. prędk. 40 km/h, radar, wg wujka poza przejściem uderzenie, uderzony gość z 1,5 promila alk., w aucie tylko zbity klosz lampy prawej, duże obrażenia jak na tak niewielką stwierdzoną prędkość (35km/h) i skutki uderzenia.


Jak należy podejść do tematu? Jaki obrót może nabrać owa sprawa? Będę wdzięczny za dyskuje, życzę wszystkim zdrowia i bezpiecznej pracy. Pozdrawiam.
 
Tyle słów a konkretów zero. Skąd się wziął pieszy? Wbiegł na jezdnię, wtoczył się, wczołgał na nią? Wujek nic nie widział? Jeśli tak to okoliczność niewątpliwie go obciążająca. Bo skoro mimo średniej prędkości nic nie widzi to znaczy, że .... może czas zakończyć przygodę z kierownicą i kierowaniem? "Zrobiło się ciemno" - czyli że oświetlenie w pojeździe nie działało?
Argument że obrażenia nie mogły powstać podczas tego uderzenia proponuję pominąć. Żebro to można sobie złamać potykając się o krawężnik idąc - jak się ma pecha.
Nie bardzo rozumiem co ma bycie pod wpływem alkoholu do sprawy - to jak będę pod wpływem to można mnie rozjechać bezkarnie??
 
Objaśniam : zrobiło się ciemno, tzn. Na przejście bezpośrednio świeciła latarnia ktora jest jedna, tym tekstem sugeruję iż latarnia a w tym przejście zostało minięte. Pieszy "naszedł" pod auto spod sklepu zaś kawałeczek za przejsciem jest sklep. A bycie pod wpływem ma w moim mniemaniu tyle że zaburzone są wówczas możliwości oceny czy nawet na przejściu na drodze o dużym natężeniu ruchu można przejść, ocenić prędkość pojazdu i możliwości bezpiecznego przejścia.
 
Czyli dokładnie ile przechodził za przejściem? Bo dla mnie kawałeczek to z 200 metrów.
 
Ok. 16 metrów od przejścia
 
Powrót
Góra