Klucze do domu po spadku

  • Autor wątku Autor wątku krzysiogol
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

krzysiogol

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2013
Odpowiedzi
20
Dzień Dobry,

Szanowni Państwo,
Ostatnim czasie odbyła się sprawa sądowa, spadkowa po moich dziadkach, którzy mieli również 2 synów i córkę. Podział był jasny 33/33/33 (drugi syn mój ojciec nie żyje). Poprosiłem zatem o klucze do domu, w którym zameldowany jest mój wujek mimo, że tam nie mieszka (ma dom, ale nie jest oficjalnie odebrany). Otrzymałem informacje, że nie da mi kluczy, bo tam ma swoje rzeczy i będzie musiał zamykać pokoje bo są tam rzeczy również Jego dzieci. Czy w takiej sytuacji mogę w jakiś sposób wymusić przekazanie kluczy przecież sądownie mam udział w majątku może nie jest to sprecyzowane konkretnie do czego, ale ogólnie do całości i podane części ile mi się należy (mam wzywać policję i okazać dokumenty z sądu)? Czy mogę się tam w takim razie również zameldować?
Dodatkowo czy mogę iść np. do gminy, elektrowni, aby również mnie informowali i przesyłali dokumenty skoro jestem w jakieś części właścicielem?

Bardzo dziękuję za Państwa odpowiedzi.
 
Zacznij od lektury Kodeksu cywilnego w zakresie jakie masz prawa i obowiązki: od 195 do 212 kc na początek. Po drugie nie - nie możesz żądać dostępu i oczekiwać, że ktoś Ci da klucze tylko dlatego, że stałeś się współwłaścicielem. Należy to uzgodnić z aktualnym posiadaczem nieruchomości, a ewentualnie od rozstrzygnięcia sporu w zakresie korzystania z niej będzie sąd (222 kc chyba, że posiadacz wykaże się prawem np. ustnego użyczenia mu tej nieruchomości - wtedy najpierw trzeba mu umowę wypowiedzieć). Wtargnięcie może zostać uznane za naruszenie posiadania o ile nie przy okazji naruszenie miru domowego. Co do meldunku - po zamieszkaniu tam. Meldunek nie rodzi żadnych praw, więc nie ma co się spieszyć. Co do dokumentów z gminy - to będą wiedzieć, że jesteś współwłaścicielem, natomiast elektrownia to kwestia tego z kim ma umowę. Nie możesz na podstawie samego prawa własności żądać wglądu do cudzej umowy na dostawę energii.
 
A to współwłaściciel może być posiadaczem nieruchomości bez umowy z pozostałymi współwłaścicielami? No chyba nie. Współwłaściciel to nie najemca.
 
Warto tutaj nadmienić, że wujek nie mieszka w tym domu, a jest jedynie zameldowany. Dlaczego będąc współwłaścicielem nie mogę mieć dostępu do swojej własności? Prawni właściciele już nie żyją, więc mój wujek ma prawnie dokładnie te sama prawa co i ja.
 
Dlaczego będąc współwłaścicielem nie mogę mieć dostępu do swojej własności?
1. Obowiązuje ochrona posiadania (342 kc); wujek musi zgodzić się co najmniej na oddanie Ci w posiadanie choćby części obiektu, a w razie sporu zostaje wam sąd. Niestety taki mamy stan prawny w Polsce.
2. Skoro macie takie same prawa to art. 206 i 209 kc, czyli trzeba się dogadać albo rozstrzygnąć sprawę w sądzie.
3. Możesz żądać zniesienia współwłasności za spłatą pozostałych współwłaścicieli.
 
Ostatnia edycja:
W tym momencie to wuj blokuje posiadanie autora.
Wymień zamki i przekaż nowy klucz wujkowi. Oczywiście nie ruszaj żadnej jego rzeczy w nieruchomości.
 
Owner99 napisał:
W tym momencie to wuj blokuje posiadanie autora.
Wymień zamki i przekaż nowy klucz wujkowi. Oczywiście nie ruszaj żadnej jego rzeczy w nieruchomości.

Niestety się spóźniłem.
Jakieś dwa tygodnie temu wujek pozakładał zamki, kłódki, że już w ogóle nie mogę się dostać nawet na teren działki. Poszedłem do wuja z informacją, że prosiłbym o klucze jak również informowanie mnie o takich sytuacjach(oczywiście cała rozmowa została nagrana)-stwierdził jednak, że są tam prywatne rzeczy i nie pozwoli nikomu się tam dostać.

Czy w takiej sytuacji powinienem wezwać policję, okazać postanowienie sądu, w którym ewidentnie jest, że jestem współwłaścicielem czy kierować sprawę do sądu?
 
Jak już ci wcześniej pisano, bez zgody wujka nie masz prawa, żeby wejść do domu, którego jesteś współwłaścicielem. Skieruj sprawę do sądu, tylko korzystny dla ciebie wyrok da ci możliwość wejścia do tego domu.
 
Bzdura. Jeżeli potrzebujesz możesz w każdej chwili przywrócić posiadanie.
Jeszcze raz powtarzam. Współwłaściciel to nie najemca! Każdy ze współwłaścicieli ma takie same prawa do rozporządzenia i użytkowania nieruchomością.
 
Owner99 napisał:
Bzdura. Jeżeli potrzebujesz możesz w każdej chwili przywrócić posiadanie.
Jeszcze raz powtarzam. Współwłaściciel to nie najemca! Każdy ze współwłaścicieli ma takie same prawa do rozporządzenia i użytkowania nieruchomością.

No właśnie czytam akty prawne i mam dokładnie to samo spostrzeżenie.
Trochę wywód perpedeska spowodował u mnie jednak niepewność.
 
Cóż, jestem zdania, że jeśli bardzo ci się śpieszy i przez to nie masz nic przeciwko ryzyku, to pewnie, zmień zamki i zajmij dom wbrew innemu spadkobiercy. Może nawet sąd przyzna ci rację, bo pewnie tam i tak skończy się ta sprawa. Ale jeśli masz czas i wolisz sprawę załatwić polubownie, zamiast iść na wojnę z wujem, to uważam, że najlepiej spróbować się dogadać (pytałeś wuja i ciotkę, czyli pozostałych spadkobierców, jak oni sobie wyobrażają wasze korzystanie z tej nieruchomości?) albo od razu iść do sądu i założyć sprawę np. o zniesienie współwłasności.
 
Każdy ze współwłaścicieli ma takie same prawa do rozporządzenia i użytkowania nieruchomością.
Masakra, że do ludzi nie dociera, że właściciel właścicielem, ale po to są przepisy o ochronie posiadania, żeby sobie nie wyrywać z rąk nieruchomości bez uzgodnień. Zauważ, że pytający ma udział 1/3 - to nawet nie daje mu prawa samodzielnie decydować w zwykłym zarządzie rzeczą! A Ty go utwierdzasz w przekonaniu, że on tam może wpaść i zaprowadzić porządek po swojemu? Ja nie mówię, że nie może. Ja powtarzam, że on nie jest sądem, żeby sobie sam decydował co on zajmuje, a co inni, bez zgody wszystkich - skoro każdy ma "równe" prawa.
 
Ostatnia edycja:
Nie odwracaj teraz kota ogonem w dodatku błędnie. Po pierwsze prawo własności całej rzeczy przysługuje wszystkim współwłaścicielom niepodzielnie. To znaczy że każdy współwłaściciel może korzystać z całości bez względu na udział. Po drugie przepisy o ochronie posiadania tyczą się posiadania na podstawie INNEJ NIŻ WŁASNOŚĆ! Zrozumiesz to w końcu?
Powtarzaj aż zrozumiesz: Współwłaściciel to nie najemca!
Po trzecie gdzie ja napisałem cokolwiek o zaprowadzaniu swoich porządków? Ja napisałem że może się dostać do swojej własności którego to dostępu został pozbawiony przez innego współwłaściciela. Ciekawe że zasadę "on nie jest sądem..." chcesz stosować tylko do jednego współwłaściciela a do drugiego już nie.
 
Po pierwsze prawo własności całej rzeczy przysługuje wszystkim współwłaścicielom niepodzielnie. To znaczy że każdy współwłaściciel może korzystać z całości bez względu na udział.
Każdy ze współwłaścicieli jest uprawniony do współposiadania rzeczy wspólnej oraz do korzystania z niej w takim zakresie, jaki daje się pogodzić ze współposiadaniem i korzystaniem z rzeczy przez pozostałych współwłaścicieli. Dodatkowo lektura wyroku SO w Świdnicy Sygn. akt II Ca 895/16.

Po drugie przepisy o ochronie posiadania tyczą się posiadania na podstawie INNEJ NIŻ WŁASNOŚĆ!
To przeczytaj ze zrozumieniem 346 KC! Pytający NIE JEST posiadaczem, więc DA się ustalić zakres posiadania (pytający nie posiada), więc czemu ma nie przysługiwać? I gdzie pisze, że dotyczą ochrony tylko innych praw niż własność?

Ciekawe że zasadę "on nie jest sądem..." chcesz stosować tylko do jednego współwłaściciela a do drugiego już nie.
Stosuję do obu. Pytający zapytał o dostęp, wujek odmówił, to pytający NIE MA prawa się tam wdzierać i zmieniać na siłę stanu posiadania. Od tego jest sąd. Czego nie rozumiesz?
 
Ostatnia edycja:
Wytłumacz w jaki sposób zabronienie dostępu pozostałym współwłaścicielom i zagarnięcie całości na wyłączność przez jednego współwłaściciela realizuje przepis że każdy współwłaściciel jest uprawniony do współposiadania? Próbujesz forsować jakąś dziwną teorie że kto pierwszy ten lepszy i jak pierwszy współwłaściciel postawi klocka w nieruchomości i wymieni zamki to pozostali nic nie mogą. Oczywiste bzdury.
A 346 KC właśnie jest na korzyść pytającego bo jego wujek nie może się zasłaniać ochroną posiadania nieruchomości przed pozostałymi współwłaścicielami. To chyba ty powinieneś że zrozumieniem przeczytać ten przepis.
 
Wytłumacz w jaki sposób zabronienie dostępu pozostałym współwłaścicielom i zagarnięcie całości na wyłączność przez jednego współwłaściciela realizuje przepis że każdy współwłaściciel jest uprawniony do współposiadania?
Nie realizuje, a narusza. Natomiast w takim przypadku żaden inny przepis nie zezwala na zmianę tego stanu samowolnie. Przecież pytający wcześniej nie był nawet współwłaścicielem, a dziedziczenie nie jest tożsame z wejściem w posiadanie danej rzeczy.

Próbujesz forsować jakąś dziwną teorie że kto pierwszy ten lepszy i jak pierwszy współwłaściciel postawi klocka w nieruchomości i wymieni zamki to pozostali nic nie mogą. Oczywiste bzdury.
To przeczytaj jeszcze raz cały wątek i ostatnie zdanie z mojego poprzedniego postu. Trafiłeś swoim przykładem jak kulą w płot.

A 346 KC właśnie jest na korzyść pytającego bo jego wujek nie może się zasłaniać ochroną posiadania nieruchomości przed pozostałymi współwłaścicielami. To chyba ty powinieneś że zrozumieniem przeczytać ten przepis.
A gdzie pytający jest współposiadaczem? Przecież dopiero co odziedziczył udział i zażądał dostępu. A kwestią do ustalenia jest do czego i jak, a nie że "wbijam na hurra, bo to moje".
 
Ostatnia edycja:
Jak nie pozwala? Art . 343 § 2...

Właściciel staje się posiadaczem w chwili zostania właścicielem do chwili gdy odda posiadanie. Co ty tworzysz? Właściciel nie musi się prosić o swoje prawo do posiadania jeżeli sam się go nie wyzbył.
 
Ostatnia edycja:
Jak nie pozwala? Art . 343 § 2...
342 KC też obowiązuje. I przypominam - od sporów jest sąd, a nie samosąd.

Właściciel staje się posiadaczem w chwili zostania właścicielem do chwili gdy odda posiadanie.
Być może poprzedni właściciel oddał wujkowi w posiadanie całość, czyli ten nowy właściciel nie posiada. Zgodnie z tym, co sam napisałeś. Nowy właściciel wstępuje w stan poprzednika. W prawie nie ma instytucji "resetu" posiadania wskutek zmiany właściciela. No chyba, że
- za dziwnie interpretacje?
 
Ostatnia edycja:
342 KC nie ma tu zastosowania ponieważ współwłaściciele mają współposiadanie. Nie można naruszyć współposiadania realizując swoje prawo do współposiadania. Inaczej cały koncept współwłasności i współposiadania bierze w łeb.
 
perpedeska napisał:
Cóż, jestem zdania, że jeśli bardzo ci się śpieszy i przez to nie masz nic przeciwko ryzyku, to pewnie, zmień zamki i zajmij dom wbrew innemu spadkobiercy. Może nawet sąd przyzna ci rację, bo pewnie tam i tak skończy się ta sprawa. Ale jeśli masz czas i wolisz sprawę załatwić polubownie, zamiast iść na wojnę z wujem, to uważam, że najlepiej spróbować się dogadać (pytałeś wuja i ciotkę, czyli pozostałych spadkobierców, jak oni sobie wyobrażają wasze korzystanie z tej nieruchomości?) albo od razu iść do sądu i założyć sprawę np. o zniesienie współwłasności.

Warto dodać, że wujek tam nie mieszka od minimum 10 lat, a jedynie jest tam zameldowany. Swoje rzeczy trzymał w tym domu tylko dlatego, że w swoim domu nie gdzie przechowywać większości. Wujek i drugi współwłaściciel mają dostęp do tej nieruchomości (nie korzysta bo nie jest nią zainteresowany) tylko ja nie. Nie chcę zmieniać zamków tylko chciałbym otrzymać dostęp do tej nieruchomości, której jestem współwłaścicielem i korzystać jak wszyscy.
Nie rozumiem czemu prawo stanowi, że jedni mają dostęp inni nie "bo tak". Jeżeli dostałbym się do domu zostawił swoje rzeczy to analizując powyższe informacje mógłbym zabrać wujkowi dostęp, bo jest ochrona własności nie interesuje mnie, że są jego rzeczy -wtedy stałbym się jak wujek "nie do ruszenia"
 
Powrót
Góra