Kolicja drogowa i uszkodzone słupki...

  • Autor wątku Autor wątku mewa86
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mewa86

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2008
Odpowiedzi
1
Witam, mam problem, który mnie irytuje bo wydaje mi się, że nie jest on tak załatwiany jak powinien.

Otóż kilka miesięcy(8.03) temu miałem kolizje drogową której byłem sprawcą. Nikt poza mną nie brał w niej udziału a w jej wyniku zostały uszkodzone słupki odgradzające chodnik od jezdni. Zostało to uwzględnione w notatce urzędowej z tej kolizji. Od około 2 tygodni dostaje od władz gminy pismo z prośbą o naprawienie tych słupków, ale nie mogę się z mini zgodzić, ponieważ po tym zdarzeniu jeden z nich został po prostu wyrwany i zabrany przez osobę trzecią tak samo jak i łańcuchy łączące te słupki. Tydzień temu dostałem pismo, w którym Wójt gminy dał mi tydzień czasu na naprawę lub wnosi sprawę do sądu. Z tego co sie orientuje i pytałem władze nie powinny domagać sie ode mnie naprawy tych słupków tylko skontaktować się z ubezpieczycielem w celu otrzymania odszkodowania/pokrycia kosztów naprawy. Podobne informacje otrzymałem od osób pracujących w Policji jak i od pracującej w sądzie.

I teraz mam prośbę do Państwa - czy władze gminy mogą ode mnie żądać takich czynności czy powinny konsultować to z Ubezpieczycielem? Dodam, że w piśmie od władz nie było żadnej wzmianki od ubezpieczeniu tylko nakaz naprawy w terminie do 7 dni.

Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

Kamil W.
 
przekaz wszelką korespondencję z gminy do ubezpieczyciela pojazdu w zakresie oc, bo niby skąd wojt ma wiedzieć gdzie masz ubezpieczone auto. A swoją drogę powinienes sam powiadomic sojego ubezpieczyciela o szkodzie jaka wyrządziłeś.
 
>Z tego co sie orientuje i pytałem władze nie powinny domagać sie ode mnie naprawy tych słupków tylko skontaktować się z ubezpieczycielem w celu otrzymania odszkodowania/pokrycia kosztów naprawy.

>przekaz wszelką korespondencję z gminy do ubezpieczyciela pojazdu w zakresie oc, bo niby skąd wojt ma wiedzieć gdzie masz ubezpieczone auto.

Tylko jedna spraw kochani, to poszkodowany wybiera kto mu pokryje szkodę, może wybrać sprawcę a może zakład ubezpieczeniowy, jeśli się uprze i powie że ma mu zapłacić sprawca to zakład ubezpieczeniowy nie ma tu nic do szukania.
 
[cytat="embustero":3qq337e4]>Tylko jedna spraw kochani, to poszkodowany wybiera kto mu pokryje szkodę, może wybrać sprawcę a może zakład ubezpieczeniowy, jeśli się uprze i powie że ma mu zapłacić sprawca to zakład ubezpieczeniowy nie ma tu nic do szukania.[/cytat:3qq337e4]

Jezeli poszkodowany się uprze i pozwie sprawcę to ten przypozywa swego ubezpieczyciela - po to własnie ma OC. I wtedy ubezpieczyciel płaci odszkodowanie a nie sprawca. - art. 20.2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych.

Sprawca o wyrzadzonej szkodzie i możliwych roszczeniach z jego umowy OC - powinien powiadomić swego ubezpieczyciela - art 16.3 tej samej ustawy.

Ponadto od 10.08.2007r. mamy "ubezpieczyciela" a nie "zakład ubezpieczeniowy"
 
Pozwolę się nie zgodzić, lub może to lepiej zabrzmi, wyraźniej przedstawić swoje zdanie.
Otóż to że ktoś ma wykupioną polisę OC nie zabrania dochodzić poszkodowanemu odszkodowania bezpośrednio od sprawcy z pominięciem ubezpieczyciela (tu to Ty masz rację, nie ma już „zakładu ubezpieczeniowego”).
Więc nawet jak ktoś na drodze da poszkodowanemu dane swojej polisy OC, nie może wykluczyć że do niego przyjdzie wezwanie sądowe w celu ustalenia odszkodowania.
Lub jeszcze inaczej. Załóżmy że poszkodowany nie dojdzie do porozumienia z ubezpieczycielem, wtedy może oczywiście iść z nim do sądu, ale może uznać że sprawca ma „słabszych” prawników i lepiej mu się z nim spotkać w sądzie niż z machiną prawniczą dużego ubezpieczyciela.
Kodeks cywilny zostawia poszkodowanemu wolny rękę w wyborze kto ma mu zapłacić odszkodowanie (oczywiście w granicach prawach). Trudno mi uwierzyć że Ustawa ograniczała by prawa poszkodowanego i zabraniała mu właściwie do dochodzenia odszkodowania od sprawcy. Więc jeśli nie ma problemów i wszystko przebiega „normalnie” to bierze się odszkodowanie z polisy OC sprawcy. Jeśli mam jednak kaprys, to do sądu idę ze sprawcą.
Tak samo jeśli np ktoś zostanie poszkodowany w wypadku(a więc bez swojej winy), w 99% wybierze OC sprawcy. Jeśli ma jednak swoje AC może żądać od swojego zakładu pokrycia szkód. Działanie może mało logiczne, ale prawnie dozwolone. Oczywiście mówię o normalnym wypadku (zdarzeniu ubezpieczeniowym), a nie o próbie wyłudzenia odszkodowania.
 
[cytat="embustero":37fbfevn]Lub jeszcze inaczej. Załóżmy że poszkodowany nie dojdzie do porozumienia z ubezpieczycielem, wtedy może oczywiście iść z nim do sądu, ale może uznać że sprawca ma „słabszych” prawników i lepiej mu się z nim spotkać w sądzie niż z machiną prawniczą dużego ubezpieczyciela.[/cytat:37fbfevn]
Jak to nie dojdzie do porozumienia? Po co w ogóle miałby z nim dyskutować? W zupełności wystarczy, żeby przyjął na siebie rolę wymiany korespondencji i decyzji pomiędzy poszkodowanym a TU. A jeśli poszkodowany pozwie sprawcę, to ten przypozywa swojego ubezpieczyciela, a ten ma psi obowiązek wziąć na siebie dalsze prowadzenie sprawy, m.in. poprzez zastępstwo procesowe. Sprawca oczywiście nadal uczestniczy w procesie, ale w sposób bierny, bardziej na zasadzie świadka.
Oczywiście piszę o OC komunikacyjnym.
 
[cytat="13Homer":2krvd6vz]
W zupełności wystarczy, żeby przyjął na siebie rolę wymiany korespondencji i decyzji pomiędzy poszkodowanym a TU. A jeśli poszkodowany pozwie sprawcę, to ten przypozywa swojego ubezpieczyciela, a ten ma psi obowiązek wziąć na siebie dalsze prowadzenie sprawy, m.in. poprzez zastępstwo procesowe.[/cytat:2krvd6vz]
A więc zawsze stroną dla poszkodowanego będzie ubezpieczyciel a nie sprawca?
Dla mnie to trochę dziwne, bo wynika z tego że ubezpieczyciel nigdy nie może odmówić i właściwie jeszcze niejako świadczy usługi adwokackie dla sprawcy.
Napisałeś "psi obowiązek" a więc prawo nie przewiduje że ubezpieczyciel powie "żądanie jest absurdalne, proszę spadać na drzewo", a sąd nie ma prawa zasądzić odszkodowania dla skarżącego od sprawcy pomijając ubezpieczyciela?
 
[cytat="embustero":2amept1l]A więc zawsze stroną dla poszkodowanego będzie ubezpieczyciel a nie sprawca?[/cytat:2amept1l]
Nie, sprawca, ale TU ma obowiązek przystąpić do procesu jako przypozwany i będzie płacił ewentualne roszczenie odszkodowawcze przyznane przez sąd. Gdyby sprawca nie przypozwał TU, to ubezpieczyciel mógłby się wykręcić sianem twierdząc, że gdyby wiedział o procesie, to zapewniłby pomoc w prowadzeniu sporu sądowego i odszkodowanie nie zostałoby zasądzone. Wtedy pozostaje tylko pozwanie TU o "odszkodowanie zwrotne" (z małym prawdopodobieństwem zwycięstwa).
[cytat:2amept1l]Dla mnie to trochę dziwne, bo wynika z tego że ubezpieczyciel nigdy nie może odmówić i właściwie jeszcze niejako świadczy usługi adwokackie dla sprawcy.[/cytat:2amept1l]
Tak twierdzi ustawa. Uważam to za całkowicie normalne, w końcu za coś się ubezpieczycielowi płaci.
[cytat:2amept1l]Napisałeś "psi obowiązek" a więc prawo nie przewiduje że ubezpieczyciel powie "żądanie jest absurdalne, proszę spadać na drzewo", a sąd nie ma prawa zasądzić odszkodowania dla skarżącego od sprawcy pomijając ubezpieczyciela?[/cytat:2amept1l]
O absurdalności roszczenia decyduje sąd i jeśli je przyzna, to jeśli TU został przypozwany, to sprawca (czyli ubezpieczony) w każdym sądzie wygra w przedbiegach "odszkodowanie zwrotne" od TU. Więc jak chce, to może nie płacić od razu, ale później będzie to kosztowało drożej (odsetki). Sensownie wyjaśnia to hasło na Wikipedii.
 
Chyba wszyscy mamy rację, tylko troszeczkę inaczej o tym piszemy.

Oczywiście moze być sytuacja, że poszkodowany skieruje roszczenie bezpośrednio do sprawcy - ten winien przekazać to do ubezpieczyciela.

Poszkodowany niezadowolony z wysokości odszkodowania będzie się domagała od sprawcy więcej - ten odsyła go do ubezpieczyciela - po to płaci oc.

Poszkodowany może złożyc pozew przeciwko sprawcy - ten przypozywa ubezpieczyciela.

Czyli poszkodowany MOŻE - prawo mu tego nie zabrania - kierować roszczenia do sprawcy, ale ostatecznie płatnikiem jest ubezpieczyciel.

Ewentualnie sprawca w chwili kolizji nie ma upranień do kierowania pojazdem lub jest na gazie - wie że ubezpieczyciel będzie regresował wypłacone odszkodowanie - więc dogaduje się z poszkodowanym i płaci mu za poniesioną szkodę - wtedy faktycznie płątnikiem jest sam sprawca.
 
http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,89625,5101328.html
Dziwna sytuacja, "Ostatecznie policja pozwała do sądu tylko Jana Wypycha" a więc miała prawo go pozwać. Na szczęście dobrze sie dla tego emeryta skończyło, ale dziwne że policja dostała odszkodowanie które z emeryta ściągał komornik. Sąd na pewno wiedział że emeryt miał ubezpieczyciela, ale mimo to zasądził od niego osobiście odszkodowanie.
 
Jednak znalazłem sytuacje, w których to sprawca jest płatnikiem a nie ubezpieczyciel.
Wprawdzie nie dotyczą ubezpieczeń OC obowiązkowych a dobrowolnych.

przykład 1 - katastrofa hali MTK w Katowicach - ubezpieczona w zakresie Oc na 5 milionów - suma ta ze względu na liczbę osób szybko została w całości wyczerpana, osoby poszkodowane dochodzą roszczeń BEZPOŚREDNIO od MTK

przykład 2 - dobrowolne ubezpieczenie OC z franszyzą integralną 5000 zł. a szkoda na kwotę 1000 zł. Ubezpieczyciel w tym przypadku też nie wypłąci odszkodowania, musi je płącić sprawca.

Co do emeryta, którego policja obciążyła zarobkami policjanta - to kolejny pomysł Warty, która tweirdziła że te koszty nie wchodzą w zakres ubezpieczenia OC pojazdów. Niestety takich spraw jest więcej.
 
Powrót
Góra