RysaKolizja, oto Twój pierwszy post:
RysaKolizja napisał:
Opiszę moją sytuację i jak się skończyła. Na pewno wiele osób miał podobną sytuację.
Podczas zmiany passa lekko zarysowałem inny samochód, uciekłem z miejsca zdarzenia.
Dostałem wezwanie na policje, ale to dopiero po 2 miesiącach i mogłem się zjawić kiedy chciałem był numer do policjanta żeby się umówić.
Na komendzie zeznałem że nie wiem kto kierował samochodem.
Zostałem ukarany mandatem za niewskazanie sprawcy i bez punktów. Policja nawet nie oglądała samochodu, w sumie nie wdawali się w dyskusję tylko wypisali mandat
Wynika z niego wprost, że:
RysaKolizja napisał:
Podczas zmiany passa lekko zarysowałem inny samochód, uciekłem z miejsca zdarzenia.
Prowadziłeś samochód i przyznajesz się do winy, uszkodzenia mienia, a następnie ucieczki z miejsca zdarzenia.
RysaKolizja napisał:
Na komendzie zeznałem że nie wiem kto kierował samochodem.
Wprowadziłeś funkcjonariusza w błąd świadomie.
Uchylasz się od poniesienia konsekwencji swego czynu dodatkowo być może przysporzyłeś sporo problemów poszkodowanemu w kwestii likwidacji szkody.
Odwróćmy sytuację - koniec dnia, jesteś zmęczony po pracy idziesz do samochodu by wrócić do domu. Już chcesz wsiąść, gdy spostrzegasz, zarysowanie/wgniecenie na swoim pojeździe. Sprawcy nie ma, nie zostawił nawet kontaktu za wycieraczką.
Na Twoim miejscu przyznałbym się do winy - przyjął konsekwencje za swe czyny.
Tak to prawda co napisałeś:
RysaKolizja napisał:
Na pewno wiele osób miał podobną sytuację.
Jeżdżąc samochodem w końcu
coś się wydarzy, ale gdy tak się stanie i jest się winnym, traktujmy innych tak, jakbyśmy sami chcieli być potraktowani. I by wyprzedzić Twoje zapytanie: tak zdarzyło mi się, że wymusiłem pierwszeństwo - to była moja wina. Po przyjeździe policji, przyznałem się do winy - nałożono na mnie mandat i punkty. Uszkodzeniu uległ mój samochód i samochód poszkodowanego.
Tak masz rację, takie jest następstwo gdy
coś się robi, może się
dziać - tylko nie robiąc nic, nic się nie dzieje, ważnym jest by powziąć odpowiedzialność za swe czyny.
Weźmy też pod uwagę, że poszkodowany może nie mieć pieniędzy na naprawę szkód, których Ty jesteś sprawcą.