Z
zeus96
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2007
- Odpowiedzi
- 9
witam
Stało się to przed Wszystkimi Świętymi jechałem ze szwagrem do jego domu
było ciemno ok. godz. 19, droga była wilgotna, miejscami padał mały deszczyk, prawie wcale nie było ruchu. gdy wyjechaliśmy za zakrętu zobaczyłem samochód i postanowiłem sie do niego zbliżyć gdy byłem dosyć blisko postanowiłem go wyprzedzić. za mną nic nie jechało a z nad przeciwka było widać w dali światła samochodu. więc postanowiłem go wyprzedzić mrugnołem długimi światłami, włączyłem kierunek i zacząłem wyprzedzać pojazd. gdy prawie się z nim zrównałem zobaczyłem wtedy z bocznego kierunku ze jest on włączony (co wcześniej go nie włączył i nawet nie zjechał do środka jezdni) i nagle skręcił prosto na mnie ja zacząłem hamować ale i tak znalazłem się w rowie a on walnął w drzewo. cały przód mojego auta jest rozwalony a on wgniecona maska od drzewa, brak szyby przedniej itp.
wezwaliśmy policję (jedną z pasażerek była matka policjanta, który przyjechał akurat na miejsce zdarzenia) oczywiście każdy dmuchał oprócz matki policjanta. 2 osób zabrała karetka właśnie matka tego policjanta doznała złamania ręki . policja tylko przesłuchała mojego szwagra bo na mnie już zabrakło im czasu i zostanę wezwany na komendę.
po upływie ponad 2 tygodni sam postanowiłem że dowiem się co w sprawie . od prowadzącego dowiedziałem się że niemoge być przesłuchany bo jeszcze niema orzeczenia ze szpitala. zwodził mnie tak 4 dni i tego ostatniego dnia właśnie mi powiedział że to jest moja wina i kazał mi przyjść następnego dnia w celu przesłuchania mnie. złożyłem te zeznania i
powiedział czy się przyznaje do tego czynu. ja oczywiście odpowiedziałem że niestać mnie na sprawe w sądzie po czym bardzo zdenerwowany podpisałem ten protokół. on odrazu zadzwonił do prokuratora powiedział co i jak i zostałem
Stało się to przed Wszystkimi Świętymi jechałem ze szwagrem do jego domu
było ciemno ok. godz. 19, droga była wilgotna, miejscami padał mały deszczyk, prawie wcale nie było ruchu. gdy wyjechaliśmy za zakrętu zobaczyłem samochód i postanowiłem sie do niego zbliżyć gdy byłem dosyć blisko postanowiłem go wyprzedzić. za mną nic nie jechało a z nad przeciwka było widać w dali światła samochodu. więc postanowiłem go wyprzedzić mrugnołem długimi światłami, włączyłem kierunek i zacząłem wyprzedzać pojazd. gdy prawie się z nim zrównałem zobaczyłem wtedy z bocznego kierunku ze jest on włączony (co wcześniej go nie włączył i nawet nie zjechał do środka jezdni) i nagle skręcił prosto na mnie ja zacząłem hamować ale i tak znalazłem się w rowie a on walnął w drzewo. cały przód mojego auta jest rozwalony a on wgniecona maska od drzewa, brak szyby przedniej itp.
wezwaliśmy policję (jedną z pasażerek była matka policjanta, który przyjechał akurat na miejsce zdarzenia) oczywiście każdy dmuchał oprócz matki policjanta. 2 osób zabrała karetka właśnie matka tego policjanta doznała złamania ręki . policja tylko przesłuchała mojego szwagra bo na mnie już zabrakło im czasu i zostanę wezwany na komendę.
po upływie ponad 2 tygodni sam postanowiłem że dowiem się co w sprawie . od prowadzącego dowiedziałem się że niemoge być przesłuchany bo jeszcze niema orzeczenia ze szpitala. zwodził mnie tak 4 dni i tego ostatniego dnia właśnie mi powiedział że to jest moja wina i kazał mi przyjść następnego dnia w celu przesłuchania mnie. złożyłem te zeznania i
powiedział czy się przyznaje do tego czynu. ja oczywiście odpowiedziałem że niestać mnie na sprawe w sądzie po czym bardzo zdenerwowany podpisałem ten protokół. on odrazu zadzwonił do prokuratora powiedział co i jak i zostałem