Kolizja i następstwa

  • Autor wątku Autor wątku steamclient
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

steamclient

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2014
Odpowiedzi
7
Dzień dobry,

Dwa lata temu miałem kolizję. Jechałem drogą osiedlową i z bocznej drogi (która jest drogą dojazdową do posesji - i tak ją skategoryzowała Policja po zbadaniu sprawy) wyjechał mi dzieciak (12 lat) na rowerze i uderzył z pełnym impetem w prawy przód auta - ścigał się z kumplami. Ja wyjeżdżałem wcześniej z innej drogi dojazdowej i do tego skrzyżowania miałem około 20 m, a po drodze jeszcze taki mini próg zwalniający. Jestem raczej rozsądny, więc w mieście, a szczególnie na takich uliczkach nie szarżuję. Dodatkowo na skrzyżowaniu, gdzie wyskoczył dzieciak jest taki wysoki płot i praktycznie uniemożliwia jakąkolwiek widoczność.

Od razu wysiadłem z auta, zadzwoniłem po karetkę. Przyjechała Policja, wszystko pomierzyła, posprawdzała i po krótkim śledztwie oceniła, że młody wymusił pierwszeństwo. Okazało się, że złamał rękę i poza tym nic mu się nie stało. W związku z tym jeszcze tego samego dnia oddali mi dokumenty i puścili wolno.

W międzyczasie siostra (bo jej autem jechałem) naprawiła auto w serwisie, skasowała ubezpieczyciela i przez prawie dwa lata był spokój. Okazało się, że ubezpieczyciel teraz chce skasować rodzinę tego dziecka (co jest dla mnie jakimś absurdem).

W związku z tym wezwali mnie jako świadka do Sądu, gdzie opisywałem zdarzenie, które było już raczej mglistym wspomnieniem. Dziś zostałem wezwany na oględziny, gdzie sam Sędzia z protokolantką odtworzyli przebieg tamtego zdarzenia z różnymi, ewentualnymi scenariuszami (typu jazda z pedałem do dechy - wyszło 40 km/h). Mama chłopaka dodała, że pewna dziewczynka, która była świadkiem, powiedziała że jechałem środkiem drogi - nie pamiętam tego, ale to akurat możliwe, bo poruszając się po takich uliczkach (osiedlowych) zdarza mi się jeździć środkiem w razie gdyby jakieś dziecko wyleciało powiedzmy za piłką.

Teraz do rzeczy. Stresuje mnie niesamowicie ta sytuacja. Jednocześnie mam świadomość, że nie mogłem nic absolutnie zaradzić w tamtej sytuacji, ale czuję jakiś wewnętrzy niepokój. Czy może mi coś grozić w związku z tą sytuacją? Czy może to się jakoś obrócić przeciwko mnie?

Będę niezmiernie wdzięczny za pomoc! :)

Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Szanse na uznanie ciebie winnego tego zdarzenia sa absolutnie minimalne. Co po dwoch latach poza zeznaniami moze wyciagnac matka dziecka. Ty masz notatke policji, ktora wskazuje winnego. Nie wiem co by sie musialo stac aby uznano ciebie za winnego.
 
Tak myślisz? Nie znam się na tym od strony prawnej i nie mam pojęcia co za asy z rękawa mogą wyciągnąć :(
 
steamclient napisał:
Okazało się, że ubezpieczyciel teraz chce skasować rodzinę tego dziecka (co jest dla mnie jakimś absurdem).
Pozdrawiam

Chyba jednak normalne, że ubezpieczalnia pozywa regresowo odpowiedzialnego (wg jej opinii) za szkodę.
 
Powrót
Góra