N
nnoy
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2019
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Potrzebna mi pomoc. W dużym skrócie.
Otóż z 10 dni temu parkowałem auto i moja dziewczyna stwierdziła że lekko mogłem zarysować stojące auto przede mną, ja sam nie odczułem niczego i skupiałem się na wycofywaniu, więc postanowiłem obejrzeć samochód który używam i "poszkodowanego samochód" faktycznie były ryski ale nie wiedziałem czy to ja zrobiłem czy też nie więc jako uczciwy człowiek postanowiłem zostawić numer z telefonem swoim za szybą. Telefon milczał przez ponad 10 dni, więc myślałem że nic się nie stało i mogło się mojej dziewczynie zdawać.
Dzisiaj odzywa się pan że ma wgniecenie, kilka rysek i szyba mu się nie chce otworzyć. Ja natomiast mu odpisałem że faktycznie mogło się coś stać ale jedynie co to odpowiedzialny jestem za rysy plus mam na to świadka i przez taki czas mogło naprawdę wiele się zdarzyć.
Facet prosił mnie o podanie polisy w celu pokrycia kosztów naprawy inaczej sprawa trafi na policje. Po napisaniu sms'a że owszem mogę się spotkać i podać numer polisy ale szkody jakie ja wyrządziłem to ewentualnie zarysowanie a nie wgniecenie i uszkodzenie szyby. Dostałem telefon od jak się okazało właścicielki auta... Na początku w miłym tonie rozmowa przebiegała, lecz kiedy zaznaczyłem że mogę ewentualnie się przyznać do tego iż mogłem zarysować drzwi szanowa Pani puściła mi wiązanke
. Chciałem dogadać się polubownie i zapłacić za lakierowanie 200 złotych (mój znajomy pracuje w autoryzowanym serwisie i po okazaniu zdjęć które mi przysłała owa pani stwierdził że taka kwota jest naprawy), lecz pani stwierdziła że ją to g**** obchodzi i chce polise i pokryć z mojego konta naprawe całych drzwi...
Teraz pytanie do was, co teraz zrobić w takiej sprawie? spotkać się z szanowną Panią jutro i podać polise i mieć spokój ? Czy niech pani zgłosi zaistniałą sytuacje na policje.
(dodam że samochód którego używałem jest kilkunastoletni i ma mase wgnieceń i rys a także samochód poszkodowanej był w podobnym stanie)
pozdrawiam forumowiczów,
Potrzebna mi pomoc. W dużym skrócie.
Otóż z 10 dni temu parkowałem auto i moja dziewczyna stwierdziła że lekko mogłem zarysować stojące auto przede mną, ja sam nie odczułem niczego i skupiałem się na wycofywaniu, więc postanowiłem obejrzeć samochód który używam i "poszkodowanego samochód" faktycznie były ryski ale nie wiedziałem czy to ja zrobiłem czy też nie więc jako uczciwy człowiek postanowiłem zostawić numer z telefonem swoim za szybą. Telefon milczał przez ponad 10 dni, więc myślałem że nic się nie stało i mogło się mojej dziewczynie zdawać.
Dzisiaj odzywa się pan że ma wgniecenie, kilka rysek i szyba mu się nie chce otworzyć. Ja natomiast mu odpisałem że faktycznie mogło się coś stać ale jedynie co to odpowiedzialny jestem za rysy plus mam na to świadka i przez taki czas mogło naprawdę wiele się zdarzyć.
Facet prosił mnie o podanie polisy w celu pokrycia kosztów naprawy inaczej sprawa trafi na policje. Po napisaniu sms'a że owszem mogę się spotkać i podać numer polisy ale szkody jakie ja wyrządziłem to ewentualnie zarysowanie a nie wgniecenie i uszkodzenie szyby. Dostałem telefon od jak się okazało właścicielki auta... Na początku w miłym tonie rozmowa przebiegała, lecz kiedy zaznaczyłem że mogę ewentualnie się przyznać do tego iż mogłem zarysować drzwi szanowa Pani puściła mi wiązanke
Teraz pytanie do was, co teraz zrobić w takiej sprawie? spotkać się z szanowną Panią jutro i podać polise i mieć spokój ? Czy niech pani zgłosi zaistniałą sytuacje na policje.
(dodam że samochód którego używałem jest kilkunastoletni i ma mase wgnieceń i rys a także samochód poszkodowanej był w podobnym stanie)
pozdrawiam forumowiczów,